Prezes Małysz o składzie na PŚ i MŚwL. „Będą niespodzianki”
Po podium reprezentacji Polski w konkursie duetów w Zakopanem prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz odniósł się zarówno do występu Biało-Czerwonych, jak i do szerszego kontekstu sportowego. Szczególna uwaga poświęcona została postawie Kacpra Tomasiaka oraz selekcji składu na zbliżające się zawody Pucharu Świata w Sapporo i Willingen oraz mistrzostwa świata w lotach w Oberstdorfie.
Adam Małysz nie ukrywał, że postawa młodego zawodnika zrobiła na nim duże wrażenie - biorąc pod uwagę zwłaszcza ciężar odpowiedzialności, który spoczywał na barkach 18-latka.
- Nie jest łatwo stać na rozbiegu wiedząc o tym, że wszystko od ciebie zależy. Tym bardziej w Polsce, gdzie jest mnóstwo kibiców i każdy czegoś wymaga. Takie wyzwania stawiane są samym sobie przez skoczków, będąc tym ostatnim na górze. Szacunek dla Kacpra, że to wytrzymał. Widać jednak, że jest tym dość wykończony - chyba nawet bardziej psychicznie, niż fizycznie - przyznał Małysz.
Prezes PZN podkreślił też, że przy dość okrojonej stawce Pucharu Świata w Zakopanem, gdzie realne stają się kolejne ambitne cele, w tym regularna walka o czołowe lokaty.
- Na pewno ma duże predyspozycje do tego, żeby stawać na podium i musi do tego na pewno dojść. Trzeba trochę bardziej się nakręcić i będzie dobrze.
Małysz odniósł się do porównań Tomasiaka z innym bardzo utalentowanym zawodnikiem, Stephanem Embacherem. Rok starszy od Polaka Austriak przebojem wbił się do światowej czołówki, plasując się już kilkukrotnie tej zimy na pucharowym podium.
- Na pewno są dwie szkoły. Czasem jest tak, że ktoś wystrzeli i za chwilę go nie ma. Ale na pewno lepsza droga jest taka, że poziom idzie stopniowo ku górze, a później tam się zostaje. Jeśli chodzi o Kacpra - wolałbym, by to szło stabilnie do góry i żeby tam został na długie lata.
Małysz zaznaczył również, że w przypadku Tomasiaka największe obawy dotyczyły momentu wejścia do Pucharu Świata - i że zostały one rozwiane.
- Kacper wskoczył na poziom Pucharu Świata, został i utwierdził się w tym, że jest w stanie tu rywalizować. Dziś na pewno walka o miejsca na poziomie dwudziestego nie jest satysfakcjonująca. To dobrze - dzięki temu będzie stawać się coraz bardziej doświadczonym zawodnikiem.
Zapytany o napięcia wokół składów i potencjalne animozje między poszczególnymi kadrami, prezes PZN stanowczo podkreślił, że wewnątrz reprezentacji panuje współpraca, a nie podziały.
- Pamiętajcie, że "środowisko" to nie są kadry. Wszystkie kadry dzisiaj naprawdę współpracują - kadra B, juniorzy, kadra A. Nie ma tak, że ktoś jest lepszy, a ktoś gorszy. Oni trenują jednym programem i mają startować najlepsi.
Na koniec rozmowy Małysz odniósł się do zbliżających się decyzji personalnych - zarówno w kontekście składu olimpijskiego, jak i mistrzostw świata w lotach oraz dalszej części Pucharu Świata.
- Skład olimpijski ogłosimy do 18 stycznia. Gdzieś w głowach są już te propozycje, ale my jako związek nie możemy wywierać wpływu na wybór. To trener decyduje, mają jechać najlepsi. Oczywiście jest ranking, który był zawsze, ale to trener ma decydujący, ostatni głos. My jako związek możemy tylko i wyłącznie to zaakceptować.
Kiedy poznamy składy na zbliżające się zawody Pucharu Świata w Sapporo (17-18.01) oraz mistrzostwa świata w lotach w Oberstdorfie (23-25.01)?
- Poczekajcie, jutro trener zdradzi, co będzie dalej. Na pewno będą niespodzianki jeśli chodzi o PŚ w Sapporo, będą też niespodzianki jeśli chodzi o MŚ w lotach i późniejszy PŚ w Willingen. Trzeba na spokojnie poczekać i się przekonać. Nie chcę wychodzić przed szereg - to należy do trenerów - podsumował wiślanin.
Korespondencja z Zakopanego, Piotr Bąk