Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Dawid Kubacki: "Skoki to przewrotny sport"

Zadowolony, uśmiechnięty, żartujący sobie z dziennikarzami. Już dawno nie widzieliśmy takiego Dawida Kubackiego. Przez pierwszą część zimy męczył się na skoczni i nie dawał żadnej radości kibicom. Dziś jednak stanął na wysokości zadania i wspólnie z Kacprem Tomasiakiem wskoczył na podium w Zakopanem.

Decyzja, by to on, a nie Kamil Stoch, reprezentował Polskę w konkursie duetów, wywołała wśród wielu kibiców niezadowolenie. Dawid Kubacki jednak zamknął usta krytykom i udowodnił, że decyzja trenera obroniła się sportowo.

- Podium w Zakopanem to coś wyjątkowego i cieszę się, że Kacper mógł tego doświadczyć. A ja się tym bardziej cieszę, że mogłem mu w tym towarzyszyć - rozpoczął skoczek z Szaflar.

Kilka dni temu Dawid został awaryjnie sprowadzony na Turniej Czterech Skoczni, gdyż początkowo nie zmieścił się w składzie.  Cztery dni po jego zakończeniu, stanął na podium.

- Skoki to jest sport przewrotny i nie wiem, czy jest ktoś, kto naprawdę go rozumie. Tak bywa. Trzeba się cieszyć, że ten obrót sytuacji był dla mnie akurat szczęśliwy. Taki sukces dodaje pewności siebie i buduje wiarę w swoje umiejętności. Zdaję sobie doskonale sprawę, że moje skoki nie były super i wiem, ile im jeszcze brakowało. Ale wystarczyły, by być na podium. To człowieka uspokaja, że robi coś dobrze - tak odpowiadał dziennikarzom mistrz świata z Seefeld, który dziś indywidualnie miał dwunastą notę konkursu.

Dawid został spytany, czy skoczkowie odczuwają już, że rywalizacja o miejsca na igrzyska weszła w decydującą fazę.

- Oktagonu nie organizujemy. Jedyne co mogę zrobić, to pokazać swoje umiejętności na skoczni. Wszyscy wiemy, jak sytuacja wygląda i robimy swoje. Ja ze swojej strony staram się dać trenerom pretekst, by mnie ze sobą do Włoch zabrali. Wiem, że na piękne oczy się nie załapię. Jest przy tym zawsze sporo emocji, ale raczej są ukierunkowane na siebie. Bo trzeba dać coś od siebie sportowo. Jak Cię nie powołują, to możesz mieć pretensje tylko do sobie. Dziś jest podium, choć chciałbym to potwierdzić trochę lepszymi skokami niż te, które dziś oddałem. Przyznam, że po ostatnim skoku trochę odetchnąłem "całe szczęście, że mamy Kacpra". On zrobił lwią część roboty. Ale z drugiej strony gdybym ja bardziej bił po garbie, to nic z tego by nie było. Jakąś tam cegiełkę dołożyłem. Atmosfera Wielkiej Krokwi przypomniała mi dziś te lepsze czasy. Tę pozytywną energię chcę dziś zabrać do hotelu i jutro pracujemy dalej! 

Korespondencja z Zakopanego, Piotr Bąk