„Ten wynik doda pewności siebie" – reprezentanci Ukrainy po historycznym konkursie duetów w Zakopanem
Sobotni konkurs duetów podczas Pucharu Świata w Zakopanem zapisał się w historii ukraińskich skoków narciarskich. Jewhen Marusiak i Witalij Kaliniczenko sprawili dużą niespodziankę, zajmując w tych zmaganiach 7. lokatę – ze stratą zaledwie 2,6 punktu do szóstych Niemców. Jest to zarazem najlepszy wynik reprezentacji Ukrainy w konkursach PŚ, rozgrywanych w formacie Super Team.
Drużyna naszych wschodnich sąsiadów debiutowała w konkursach duetów 19 lutego 2023 roku w Rasnovie. Wówczas duet Jewhen Marusiak i Witalij Kaliniczenko zakończył całe zmagania na 11. miejscu. Ich kolejny występ w takich zawodach przypadł na 13 stycznia 2024 roku, kiedy uplasowali się na 9. pozycji w Wiśle. Później zawodnicy z Ukrainy startowali jeszcze w konkursach w formacie Super Team dwukrotnie – na obiekcie do lotów w Oberstdorfie (23 lutego 2024 roku) i w Titisee-Neustadt (13 grudnia 2024 roku), lecz ani razu nie poprawili oni wyniku osiągniętego na Skoczni im. Adama Małysza. We wspomnianych konkursach Kaliniczenko i Marusiak zajęli odpowiednio 11. oraz 12. lokatę.
Zwiastunem rezultatu, który ukraiński duet może osiągnąć w sobotnim konkursie w Zakopanem, były już serie treningowe, w których obaj skoczkowie z tego kraju lądowali w swoich próbach dość wyraźnie za punktem konstrukcyjnym. Ozdobą sobotniej rywalizacji był natomiast kwalifikacyjny skok Marusiaka, w którym osiągnął aż 145 metrów. Był to wynik o zaledwie dwa metry gorszy od oficjalnego rekordu skoczni, należącego od 2020 roku do Japończyka Yukiyi Sato. Pozwolił on również zająć Marusiakowi wysoką 9. lokatę w serii kwalifikacyjnej.
Co sprawiło, że reprezentant Ukrainy oddał tak znakomity skok?
– To po prostu warunki (śmiech). Nie tylko warunki, ale one też dużo dały. Był to również dobry skok. Myślę, że to mój najlepszy skok w Zakopanem. Ten, albo próba w konkursie teamów na 136 metrów, która była oddana z 13. belki. I był to dobry, fajny skok – skomentował Marusiak, wyrażając swoją nadzieję na zdobycie w niedzielnym konkursie indywidualnym swych premierowych punktów w tym sezonie PŚ.
Niespełna 26-letni skoczek był również zapytany m.in. o to, co zmieniło się w sobotę w jego skokach: – Totalnie wszystko. Odpocząłem i złapałem trochę oddechu. Miałem kontuzje – na przykład w Ruce. Ostatnio w Garmisch-Partenkirchen miałem grypę. Natomiast teraz był oddech i trochę odpocząłem. Wcześniej zawsze byłem zmęczony, bo było dużo pracy i było ciężko. Skakałem w zawodach źle, a teraz jest trochę lepiej, choć jeszcze mam rezerwy w swoich skokach.
W sobotnich zmaganiach duetów Ukraińcy od samego początku plasowali się w czołówce, zajmując nawet po pierwszym skoku Marusiaka (136 m) sensacyjne 2. miejsce. Ostatecznie drużyna naszych wschodnich sąsiadów zakończyła rywalizację w Zakopanem na 7. pozycji – najlepszej w historii swoich startów w konkursach w formacie Super Team. Jej strata do szóstej reprezentacji Niemiec wyniosła zaledwie 2,6 punktu.
Radości z tego osiągnięcia, a zarazem pewnego niedosytu, nie krył Witalij Kaliniczenko, który ocenił swoje sobotnie skoki jako bardzo dobre: – Chciałbym, żeby było lepiej, ale mamy teraz 7. miejsce. Jest to fajne, bo pierwszy raz w Pucharze Świata w drużynie mamy 7. miejsce. Jestem z tego zadowolony, chociaż chciałem, żeby udało się wejść do szóstki. Jednak, tak jak mówię, nie wyszło.
Zarówno 32-letni zawodnik z Worochty, jak i Marusiak, zgodnie stwierdzili, że sobotni rezultat osiągnięty w Zakopanem doda im pewności siebie w najbliższych konkursach czy też w kontekście zbliżających się zimowych igrzysk olimpijskich.
– Dzisiaj (w sobotę – przyp. red.) był jeden skok kwalifikacyjny, gdzie ledwie załapałem się do „50”, chociaż było 53 zawodników. Ale myślę, że ten wynik doda trochę pewności siebie. Przez cały dzień sprzyjały warunki i były dobre skoki. Faktycznie, jest gdzieś pewien balans, ale mamy więcej pewności przed niedzielą i zobaczymy – może będzie lepiej – przyznał Kaliniczenko.
– Myślę, że jest to piękne dla nas, że teraz w drużynie tak dobrze skacze zarówno Witalij, jak i ja. Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Pracujemy nad tym – mówił z kolei Marusiak.
Korespondencja z Zakopanego, Wojciech Skucha