Strona główna • Puchar Świata

Okiem Samozwańczego Autorytetu: "Piękny był to weekend, nie zapomnę go nigdy"

Są w sporcie takie chwile, które człowiek zapamiętuje na zawsze. Zwykle są to momenty, które stają się wspólnym doświadczeniem jakiegoś pokolenia. W polskich skokach przybyło nam właśnie następne. Chyba nikt, kto był 11 stycznia 2026 roku na Wielkiej Krokwi, ani nikt, kto oglądał ten konkurs w telewizji, raczej go nie zapomni. 

Emocjonalne pożegnanie wielkiego mistrza z polską publicznością odbyło się w okolicznościach tak charakterystycznych, że nawet jakby ktoś chciał, to trudno zapomnieć taki wieczór. Coraz rzadziej widywana ostatnimi laty prawdziwa, śnieżna zima przystroiła scenę idealnymi dekoracjami ukrywając pod białą pierzyną całą szarość zimowej Polski. A sam konkurs za sprawą wiatru (oraz decyzji jury) miał przebieg o tyleż arcyciekawy co lekko absurdalny. Takie wydarzenia jak Hektor Kapustik zajmujący po pierwszej serii ósme miejsce zapadają w pamięć.

Kamil w srebrnym kombinezonie zwyciężający na Wielkiej Krokwi, gdy Adam Małysz był był opatrywany przez medyków, Kamil Stoch tańczący przed Orłem z Wisły w Planicy, pierwszy tytuł mistrza świata w Dolinie Płomieni, kask w biało-czerwoną szachownicę w Krasnej Polanie, obrona olimpijskiego złota wśród egzotycznych gór Taebaek, dominacja w kombinezonie koloru czekolady, wicemistrzostwo w absurdalnej zadymce i zamieci w Seefeld, rekord Letalnicy przyznany mimo ewidentnie mokrego od śniegu tyłka - te sceny będzie miał wygrawerowane w pamięci każdy, kto miał przywilej świadomie śledzić karierę młodszego z dwóch polskich tytanów skoków narciarskich. Wczoraj dopisaliśmy kolejne sceny - słodko gorzkie -  takich przez ostatnie dwie dekady też nie brakowało - do tej długiej listy. Krótki, smutny skok, pełen wzruszenia, łamiącym się głosem udzielony wywiad do kamer na skoczni a potem ten samotny spacer pod górkę, pod zeskok skoczni tak bliskiej jego sercu. Tyle razy tamtędy leciał lub zjeżdżał, teraz powoli się wspinał, by być dobrze widocznym, gdy będzie pozdrawiał tysiące kibiców. I znów pełen wzruszenia głos, gdy - jakby nie wierząc, że to możliwe - dziękował tym wielkim tłumom, że oni go nie zawiedli, choć on przecież zawiódł ich.

Nie Kamilu. Nie zawiodłeś. Ci ludzie przyszli, przyjechali, przylecieli, może nawet przypłynęli na skocznię nie po to, by oczekiwać od Ciebie kolejnego zwycięstwa. Dałeś nam ich więcej, niż sobie zasłużyliśmy. Dałeś nam więcej wzruszeń, powodów do radości, magicznych chwil dumy i satysfakcji, niż mogli oczekiwać nawet ci z nas, którzy z zaciekawieniem i nadziejami obserwowali pryszczatego, ambitnego, zadziornego młokosa, już z potencjałem, ale jeszcze bez dorobku, który raz po raz wyjaśniał lekko urażonym głosem, że nie zamierza być "drugim Małyszem", tylko po prostu sobą. I byłeś sobą, przez te wszystkie lata. Och, byłeś sobą tak bardzo. Tego nikt Ci nie zabierze. Byłeś sobą - królem Zakopanego, carem Soczi, cesarzem Pjongczangu. Zwyciężałeś i ponosiłeś porażki na własnych warunkach a teraz na własnych warunkach odejdziesz do panteonu polskich sportowców i najlepszych skoczków świata. Nie, nie zawiodłeś nas i dlatego my nie mogliśmy zawieść Ciebie. Byłeś tam. Skoczyłeś tak jak mogłeś, jak się dało w tej dyspozycji i w tych warunkach. Wyszedłeś do ludzi, powiedziałeś im szczerze od serca co chciałeś powiedzieć, zbiłeś piątki, ukłoniłeś się. I to nam wystarczyło, bo wszystkiego tego, po co ludzie przychodzą na sportowe areny i włączają telewizor, dostarczyłeś już przez dwie poprzednie dekady. Nie zapomnimy tego i pamiętać też będą o tym kolejne pokolenia. 

 

Na pewno więcej ludzi zapamięta to emocjonalne pożegnanie, niż skład podium. Ha! Zapewne wszyscy czytający te słowa pamietają, że wygrał Anže Lanišek, ale na pewno kilku z Was przyłapałem teraz ze zmarszczonym czołem. Jan Hörl i Manuel Fettner. Fettner - szóste podium trwającej już 22 sezony karierze. Skoczek, który oprócz tego, że zostanie zapewne zapamiętany jako najlepszy skoczek, który nigdy indywidualnie nie wygrał konkursu pucharu świata, zostanie zapewne najlepiej zapamiętany z tego momentu. Wiecie, gdybym był  dziś zatrudniony w jakiejś redakcji jako specjalista od clickbaitowych tytułów, artykułowi informujacemu o wynikach niedzielnego konkursu dałbym tytuł: "Idol nie zawiódł. Skoczek mający zakończyć karierę tej zimy, stanął na podium". Jak to dobrze, że nie jestem. Drugi był oczywiście ten, co uwielbia być drugi, czy Janek Hörl. Po raz trzeci tej zimy, po raz piętnasty w karierze. W tej chwili jego dorobek podiumowy tylko w pś to 5-15-8. A jest jeszcze garść srebrnych medali i drugie miejsce w klasyfikacji generalnej czy dwukrotnie w Turnieju Czterech Skoczni. Lindvik na czwartym, Aalto na siódmym, Bickner na dziesiątym, Insam na dziewiętnastym, a przede wszystkim Hektor Kapustik na dwudziestym i Domenator na dwudziestym siódmym - takich konkursów się nie zapomina. Pomimo tego, że żaden z Japończyków nie wszedł do drugiej serii, mieliśmy w niej przedstawicieli aż 15 róznych krajów. Tak bogato i różnorodnie ostatnim razem było 25 lat temu. 15 grudnia 2001 w Engelbergu. Mieliśmy wtedy w drugiej serii z grubsza te same nacje co dziś, choć zamiast Ukrainy, Bułgarii i Słowacji była Rosja, Japonia i Szwecja. Skakali wtedy dzisiejsi trenerzy - Horngacher, Dessum, Doležal, i Kruczek. Widhölzl akurat weekend w Engelbergu sobie odpuścił, choć cały sezon skakał tak dobrze, że zakończył go na czwartym miejscu. Skakali też w tym konkursie - tak, tak - Manuel Fettner Noriaki Kasai i Simon Ammann. Skakał Dmitrij Czwykow, reprezentujący wtedy już Kirgistan, bo wcześniej skakał w barwach Kazachstanu. Ale zawróćmy ten wehikuł czasu, lądujemy z powrotem w 2026. Rozchodzi się o to, że było ciekawie a konkurs był godny zapamiętania. 

Kolejne nietypowe zdarzenie - Jasonowi Colby'emu pozwolono na powtórzenie skoku. Tydzień temu pisałem o oczywistych wpadkach organizacyjnych podczas Turnieju Czterech Skoczni. Bądźmy uczciwi i obiektywni - sytuacja, w której skoczek narażony jest na niebezpieczeństwo, bo osoba od dmuchawy nie usunęła jej w porę z drogi, też nikomu chluby nie przynosi. Swoją drogą, uważam, że ten Jason Colby jest już sławniejszy od tego Jasona Colby'ego. Trudno też zapomnieć sobotni super team. Co tam się działo Proszę Państwa, dobrze, że sami Państwo to widzieli. Emocje o podium do samego końca. Ukraina druga po pierwszej serii i czwarta po drugiej. Niemcy, do końca drżący o awans do trzeciej rundy i Japonia, która zakończyła swoją przygodę na drugiej, na jedenastym miejscu. Ja wiem, że skakali dublerzy, ale proszę ja ciebie - przegrać z Francją czy USA, które miały po półtora skoczka z półki pucharu świata? No ale przede wszystkim zapamiętaliśmy ten konkurs duetów, bo Polacy wreszcie stanęli na podium i to od razu dwóch, haha!

Trenował Maciek kadrę przez lato

Chciał mieć wyniki, oj, liczył na to

Wyrosła kadra, silna i zwarta

Czy będą wyniki? To rzecz otwarta

Sezon się zaczął, startuje zima

Kadra na skoczni narty zapina

I skacze jeden za drugim nieboże

Ale na podium nikt wskoczyć nie może

Stresuje się trener

Rośnie grono wrogów

A jego skoczkowie

Spadają wciąż z progów

Media krew czują

Kibice hejtują

Chłopaki gdzieś w trzeciej 

dziesiątce koczują

Woła wpierw Maciek Kamila z Zębu

Lecz Kamil leci jak konar dębu

Pocą, się sapią, stękają srogo

skaczą, lecz podium wyskakać nie mogą

Siedział przy skoczni Wewiór wesołek

"Wewiór! Na belkę!" Ten leci jak kołek

Wewiór za Kamila

Kamil za Maćka

Maciek za wyniki

Oj przydałby się jeszcze ktoś do tej kliki!

Pocą się, sapią, stękają srogo

skaczą, lecz podium wyskakać nie mogą

Spocony trener ma w gardle gulę

Woła Mustafa, ten leci na bulę

Mustaf za Wewióra

Wewiór za Kamila

Kamil za Maćka

Maciek za wyniki

Oj przydałby się jeszcze ktoś do tej kliki!

Pocą się, sapią, stękają srogo

skaczą, lecz podium wyskakać nie mogą

Brylował w mediach Olo skrzydlaty

poszedł na skocznię i też dostał baty

Olo za Mustafa

Mustaf za Wewióra

Wewiór za Kamila

Kamil za Maćka

Maciek za wyniki

Oj przydałby się jeszcze ktoś do tej kliki!

Pocą, się sapią, stękają srogo

skaczą, lecz podium wyskakać nie mogą

Był kiedyś niezły Paweł z Wąsikiem

Próbuje Paweł - z marnym wynikiem

Paweł za Ola

Olo za Mustafa

Mustaf za Wewióra

Wewiór za Kamila

Kamil za Maćka

Maciek za wyniki

Oj przydałby się jeszcze ktoś do tej kliki!

Pocą się, sapią, stękają srogo

skaczą, lecz podium wyskakać nie mogą

Wzięli na pomoc z "bekadry" Kota

Lecz to dla Kota zbyt trudna robota

Kocur za Pawła

Paweł za Ola

Olo za Mustafa

Mustaf za Wewióra

Wewiór za Kamila

Kamil za Maćka

Maciek za wyniki

Oj przydałby się jeszcze ktoś do tej kliki!

Pocą się, sapią, stękają srogo

skaczą, lecz podium wyskakać nie mogą

Może Jakuba? Też ma dwie nogi

Próbuje Jakub - za wysokie progi

Jakub za Kocura

Kocur za Pawła

Paweł za Ola

Olo za Mustafa

Mustaf za Wewióra

Wewiór za Kamila

Kamil za Maćka

Maciek za wyniki

Oj przydałby się jeszcze ktoś do tej kliki!

Pocą się, sapią, stękają srogo

skaczą, lecz podium wyskakać nie mogą

Może Joniaka, albo Niżnika?

Ale z ich skoków nic nie wynika

Młodzi za Jakuba

Jakub za Kocura

Kocur za Pawła

Paweł za Ola

Olo za Mustafa

Mustaf za Wewióra

Wewiór za Kamila

Kamil za Maćka

Maciek za wyniki

Oj przydałby się jeszcze ktoś do tej kliki!

Pocą się, sapią, stękają srogo

skaczą, lecz podium wyskakać nie mogą

Szkolili Kacpra Topór i Mateja

"Dawać tu Kacpra, bo w nim nadzieja!"

Kacper za młodych

Młodzi za Jakuba

Jakub za Kocura

Kocur za Pawła

Paweł za Ola

Olo za Mustafa

Mustaf za Wewióra

Wewiór za Kamila

Kamil za Maćka

Maciek za wyniki

Na skoczni kibice ściskają szaliki

Kaper z Dawidem - skład na duety

Niechże się wreszcie uda, o rety!

Tak się zawzięli,

Tak się nadęli,

Że wreszcie podium - trrrach!!! Osiągnęli!

I była radość na skoczni i w TV

Nikogo to chyba zbytnio nie dziwi

Długi na sukces czas był czekania

Dziś można przerwać już narzekania!

Cieszą się ludzie na wsi i w mieście

Mamy to podium! Mamy nareszcie!

No ale jednak to podium nie wywołało w kraju jakiejś przesadnej euforii. "Too little, too late" jak mawiali starożytni Amerykanie. Nie ma łatwo trener Maciusiak. Trudno jednak, żeby miał, skoro przygotował kadrę do sezonu tak, jak przygotował. A przygotował tak, że zawodnicy z kadry A stanowią tło pucharu świata lub wałęsają się po niższych ligach. Opinia publiczna jest już tak mocno zwrócona przeciw niemu, że nawet jak podejmie jakąś dobrą decyzję to i tak dostanie po uszach. Dobrą decyzją było postawienie w sobotę na Dawida Kubackiego, który nie popsuł swoich skoków i pomógł (lub nie przeszkodził, jak chcą inni) Kacprowi Tomasiakowi w wywalczeniu tegóż podium. Dodajmy, że wobec absencji tylu czołowych skoczków, tego podium oczekiwano i wręcz się domagano. I w sumie słusznie, bo tylko Norwegowie wyglądali na takich, którzy mogliby nam w walce o to "pudło" ewentualnie zagrozić. Tyle, że ta decyzja oznaczała odstawienie Kamila Stocha, dla którego przecież kibice głównie przyjechali w ten weekend pod Tatry. Decyzja obroniła sie sportowo, ale kibice i tak mieli za złe trenerowi ten wybór. Pojawiały się głosy, że Kacper Tomasiak wciągnął Kubackiego na to podium za uszy. Gwoli sprawiedliwości - Dawid Kubacki miał notę wyższą od Timiego Zajca, który też na podium stanął i to nawet wyżej. Jeśli Kacper Tomasiak wciągnął Dawida Kubackiego na to podium za uszy, to Anže Lanišek wniósł Timiego Zajca plecach, a w zasadzie w wygodnym nosidełku na brzuchu, jak mama niemowlaka. Taki to był konkurs, że drużyn czołowej trójki tylko Austriacy skakali w miarę równo. Jednak postawienie na Dawida, a nie na Kamila, czy Maćka, jest w opinii niektórych kibiców, a także pewnych ludzi ze środowiska, niecnym planem szkoleniowca. Maciusiak miałby za wszelką cenę starać się uniknąć całkowitej kompromitacji, jaką byłoby wysłanie na Igrzyska Olimpijskie trzech skoczków, z których żaden nie byłby członkiem kadry A sensu stricte. W tym celu stara się zrobić wszystko, by któryś z jego podopiecznych, których ewentualnych sukcesów nie da się przypisać innym "ojcom" mieli jak największą szansę pokazania się z dobrej strony i osiągnięcia jakichś wyników, na podstawie których można by ich powołać. Miejmy nadzieję, że do niczego takiego nie dojdzie. Miejmy nadzieję, że wszystko odbędzie się transparentnie i uczciwie. I powołanie na imprezę sezonu dostaną ci skoczkowie, co do których nie będzie wątpliwości, że zostali wybrani podstawie kryteriów czysto sportowych. 

Zresztą jak już trener podejmie jakąś sensowną decyzję, to natychmiast musi zatrzeć jej efekt decyzją złą. Nie zabrać na Mistrzostwa Świata w Lotach najlepszego obecnie w kadrze skoczka? Skoczka, który raczej na mamutach skakać się nie boi, bo sam mówił o tym, że chciałby tam wystąpić? Decyzja jest umotywowana obawą, by debiut osiemnastolatka na lotach nie "poprzestawiał czegoś w technice" przed najważniejszą imprezą - czyli Igrzyskami Olimpijskimi. Powiem wprost - ta decyzja może się obronić sportowo jedynie w przypadku, gdyby Tomasiak wrócił z Cortiny z medalem olimpijskim, ewentualnie z miejscem punktowanym po walce o tenże medal. I zaznaczę - może. Bo w mojej opinii to odebranie temu zawodnikowi ewentualnych szans na medal z drugiej najważniejsze imprezy sezonu. Gdyby Kacper potrzebował odpoczynku, sensowniej byłoby dać mu ten odpoczynek teraz, zamiast ciągnąć go do Japonii i z powrotem przez osiem stref czasowych. Zatem jeśli podium w duetach zaprocentowało kilkoma punkcikami w sondażach, to decyzją o składzie na loty Maciusiak znów solidnie zapracował na zwiększenie elektoratu negatywnego. Nic dziwnego, że w Zakopanem prezes Małysz musiał już publicznie odpowiadać na pytania o ewentualną dymisję selekcjonera już w trakcie sezonu.

Tabelkę z czołówką weekendu sobie podarujemy bo pokrywa się z wynikami niedzielnego konkursu. A tak obecnie prezentuje się tabelka z podiumowiczami:

        Poczet Podiumowiczów po Zakopanem
Lp zawodnik kraj 1. 2. 3. suma wpś
1 Domen Prevc Słowenia 7 4 2 13 1
2 Anže Lanišek Słowenia 3 1 0 4 3
3 Ryōyū Kobayashi Japonia 2 1 3 6 2
4 Daniel Tschofenig Austria 2 1 0 3 7
5 Ren Nikaido Japonia 1 2 1 4 4
6 Stefan Kraft Austria 1 1 1 3 10
7 Jan Hörl Austria 0 3 0 3 5
8 Philipp Raimund Niemcy 0 1 3 4 5
9 Felix Hoffmann Niemcy 0 1 3 4 8
10 Stephan Embacher Austria 0 1 2 3 9
11 Manuel Fettner Austria 0 0 1 1 11

 

No i nasza ulubiona Plastikowa Kulka. 

             Plastikowa Kulka 11.01.2026
Lp zawodnik kraj liczba wpś
1 Aleksander Zniszczoł Polska 11 n
2 Karl Geiger Niemcy 10 51
3 Kevin Bickner USA 7 38
4 Sakutaro Kobayashi Japonia 6 40
5 H.E.Granerud Norwegia 6 22
6 Givani Bresadola Włochy 5 49
7 Ilja Miziernych Kazachstan 5 42
8 Paweł Wąsek Polska 5 37
9 Tomofumi Naito Japonia 5 33
10 Maciej Kot Polska 5 32
11 Niko Kytosaho Finlandia 5 29
12 Antti Aalto Finlandia 5 27
13 Maximilian Ortner Austria 5 25
14 Kamil Stoch Polska 5 24
15 Gregor Deschwanden Szwajcaria 5 23
16 Timi Zajc Słowenia 5 19

Dobrze, że Olek wraca do Pucharu Świata w Sapporo , bo Karl Geiger przypuścił szturm na pozycję lidera. Będzie szansa odeprzeć. 

Zasady znajdziecie w tym felietonie.

I tak przeszły do historii ostatnie zawody pucharu świata w Zakopanem z udziałem Kamila Stocha. Kamil do Sapporo nie poleci, polecą tam inni. A w Sapporo tylko dwie rzeczy są pewne. Raz, że spore grono skoczków uda się do sklepu BIC CAMERA, by prześledzić nowe trendy a może nawet nabyć drogą kupna jakiś gadżet. Druga, że moi redakcyjni koledzy wybiorą się do Sapporo Ramen Haruka na pokrzepiajacą zupkę.

Cytat zupełnie na temat:

"Na pytanie >jakie miałeś warunki< może odpowiedzieć >każde<."

Michał Korościel

Cytat zupełnie nie na temat:

"Ani gniewni, ani święci

Nałogowi konsumenci (Zawsze obok)

Współczujący od wielkiego dzwonu

Cali my z asfaltu

Cali my z betonu"

Andrzej Mogielnicki

Ceterum autem censeo notas artifices esse delendas.

***
Felieton jest z założenia tekstem subiektywnym i wyraża osobistą opinię autora, nie stanowiąc oficjalnego stanowiska redakcji. Przed przeczytaniem tekstu zapoznaj się z treścią oświadczenia dołączonego do artykułu, bądź skonsultuj się ze słownikiem i satyrykiem, gdyż teksty z cyklu "Okiem Samozwańczego Autorytetu" stosowane bez poczucia humoru zagrażają Twojemu życiu lub zdrowiu. Podmiot odpowiedzialny - Marcin Hetnał, skijumping.pl. Przeciwwskazania - nadwrażliwość na stosowanie językowych ozdobników i żartowanie sobie z innych lub siebie. Nieumiejętność odczytywania ironii. Nadkwasota. Zrzędliwość. Złośliwość. Przewlekłe ponuractwo. Funkcjonalny i wtórny analfabetyzm. Działania niepożądane: głupie komentarze i wytykanie literówek. Działania pożądane - mądre komentarze, wytykanie błędów merytorycznych i podawanie ciekawostek zainspirowanych tekstem. Kamil Stoch ostrzega - nieczytanie felietonów Samozwańczego Autorytetu grozi poważnymi brakami wiedzy powszechnej jak i szczegółowej o skokach.

P.S. Kochani, nie karmcie mi tu trolli. Ja też się będę starał.