Dawid Kubacki poza czołową trzydziestką w Zakopanem. „Czułem, że to może być fajny dzień”
Choć Dawid Kubacki pokazał się z bardzo dobrej strony w serii próbnej przed niedzielnym konkursem Pucharu Świata w Zakopanem, sam konkurs nie potoczył się po jego myśli. Reprezentant Polski zajął ostatecznie 36. miejsce i nie ukrywał rozczarowania - tym bardziej, że zarówno po wczorajszych skokach, jak i po próbie przed zawodami miał poczucie, że to może być naprawdę udany dzień.
- Chyba tak, jeden z lepszych w tym sezonie - ocenił swój skok w serii próbnej. - W konkursie niestety się nie udało. Bardzo szkoda tego dnia, bo myślę, że i po wczoraj i dzisiaj po tej próbnej serii czułem, że to może być fajny dzień - przyznał.
Kubacki nie chciał jednak sprowadzać wszystkiego wyłącznie do warunków, choć te - jego zdaniem - wyraźnie nie pomagały. Jak tłumaczył, kluczowy problem pojawił się tuż za progiem.
- Nie chcę zrzucać, było po prostu źle za progiem. Ten skok też nie był aż tak fajny jak ten w próbnej - podobny, ale niestety troszkę gorzej trafiłem z warunkami i narty totalnie mi spadły na dół za progiem - wyjaśniał. - Później już się z tego nie udało odlecieć. No bywa, niestety - biednemu wiatr w plecy.
W niedzielę w Zakopanem sytuacja na skoczni zmieniała się dynamicznie, a warunki były trudne do przewidzenia.
- Było widać, jakie dziś były warunki. Zrobiło nam piękną zimę, ale ten wiaterek kręcił troszkę za mocno - mówił. - W drugiej serii też było widać po wielu zawodnikach, że jak nie trafili, to było bardzo ciężko odlecieć. Do tego padający śnieg pewnie też nie pomagał - dodał.
Mimo nieudanego występu Kubacki podkreślał, że stara się zachować chłodną głowę i nie pozwolić, by jeden konkurs zachwiał jego podejściem mentalnym.
- Na pewno jestem zły po tym dniu, bo wiedziałem, że mogłem oddać fajne skoki. Trochę je oddałem, ale wynik jest daleki od tego, czego bym oczekiwał. Wiem jednak, co mam robić i po prostu pracuję dalej - zaznaczył.
Korespondencja z Zakopanego, Piotr Bąk