„Wiele osób na to czekało” – Hektor Kapustik pierwszym od ponad 20 lat Słowakiem z punktami PŚ
Niedzielne zmagania w ramach Pucharu Świata w Zakopanem okazały się wyjątkowym wydarzeniem w dotychczasowej karierze Hektora Kapustika. Niespełna 19-letni reprezentant Słowacji dość sensacyjnie wywalczył awans do serii finałowej, kończąc cały konkurs na 20. miejscu. Stał się dzięki temu pierwszym od ponad dwóch dekad reprezentantem swojego kraju, który zdobył punkty zawodów PŚ mężczyzn.
7329 dni – dokładnie tyle musieli czekać Słowacy na kolejne punkty w konkursie PŚ mężczyzn. Do tej pory ostatnim przedstawicielem kadry naszych południowych sąsiadów, któremu udało się awansować do czołowej „30” w zmaganiach elity, był Martin Mesík. 18 grudnia 2005 roku zajął on w Engelbergu 29. lokatę. Mimo tego, że w późniejszych sezonach sporadycznie w zawodach najwyższej rangi mogliśmy oglądać nie tylko Mesíka, ale też Tomáša Zmoraya, słowackim skoczkom nie udało się już zdobyć pucharowych punktów.
Kapustik, który po raz pierwszy wystąpił w konkursie głównym PŚ dopiero podczas inauguracji obecnego sezonu w Lillehammer, stał się rewelacją niedzielnych zmagań w Zakopanem. Dowodem tego był bardzo dobry skok na odległość 131,5 metra w pierwszej serii, po którym plasował się na świetnym 8. miejscu – m.in. przed dwunastym na półmetku zmagań liderem łącznej punktacji zimowego cyklu, Słoweńcem Domenem Prevcem. W drugiej kolejce Słowak skoczył na przyzwoitym poziomie, osiągając 119,5 metra, co pozwoliło mu zająć 20. lokatę. Dzięki zdobyciu w Zakopanem 11 punktów do klasyfikacji generalnej PŚ przedstawiciel klubu KPSLSK plasuje się w niej obecnie na 52. miejscu.
– Jest to naprawdę inspirujące. Byłem naprawdę szczęśliwy. Bardzo dobre dla mnie było również to, że znalazłem się w czołówce wraz z najlepszymi zawodnikami – mówił w rozmowie z naszym portalem Kapustik, zapytany o swoje odczucia po niedzielnym konkursie. Młody słowacki skoczek wyraził także nadzieję na to, że pierwszy w karierze konkurs z punktami PŚ pozwoli mu nabrać więcej pewności siebie w kolejnych zawodach.
W rozmowie udzielonej słowackiemu serwisowi Sportnet, niespełna 19-letni zawodnik przyznał ponadto, że skocznia w Zakopanem jest mu bardzo dobrze znana, co pomogło mu też z pewnością osiągnąć tak dobry rezultat w niedzielnym konkursie. Nie krył m.in. również tego, że zdobycie punktów zawodów najwyższej rangi przez skoczka ze Słowacji było bardzo wyczekiwanym wydarzeniem: – Wiele osób na to czekało. Ja byłem jedną z nich. Stało się to w Zakopanem i na oczach wielu słowackich kibiców. Cieszę się, że wydarzyło się to właśnie tutaj.
Miniony weekend był także ważnym czasem w sportowej karierze młodszej siostry Kapustika – Kiry Marii. W sobotnim konkursie w Ljubnie również zdobyła ona swoje pierwsze w karierze punkty PŚ kobiet, zajmując bardzo dobre 17. miejsce. Dzień później reprezentantka Słowacji ponownie awansowała do serii finałowej, plasując się tym razem na 24. lokacie.
Jak czytamy na łamach serwisu Sportnet, w sobotę Kapustik miał okazję oglądać występ swojej siostry, w którym wywalczyła ona swoje premierowe punkty PŚ: – Skakaliśmy mniej więcej w tym samym czasie, ale gdy tylko oddałem swój skok, ja i moi rodzice oglądaliśmy wideo oraz kibicowaliśmy jej. Byłem bardzo szczęśliwy, że zdobyła swoje pierwsze punkty. Wierzę, że dzięki temu pojedziemy razem na igrzyska olimpijskie.
Ewentualny występ rodzeństwa Kapustików lub któregoś z jego przedstawicieli na zbliżających się igrzyskach w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo mógłby być pierwszym przypadkiem od 2010 roku, kiedy skoczkowie ze Słowacji byliby obecni podczas olimpijskiej rywalizacji. Ostatnim słowackim przedstawicielem skoków narciarskich na zimowych igrzyskach jest do tej pory Tomáš Zmoray, który podczas konkursu mężczyzn na dużym obiekcie w kanadyjskim Whistler zajął 43. pozycję.
Korespondencja z Zakopanego, Wojciech Skucha