„Przyda się przerwa” – Stoch odpuszcza Sapporo i szykuje się na loty
Sapporo to pierwszy przystanek Pucharu Świata 2025/26, gdzie nie zobaczymy Kamila Stocha. Po emocjonalnym czasie pożegnań z Turniejem Czterech Skoczni i Wielką Krokwią w Zakopanem, 38-latek zamierza spokojnie potrenować przed ostatnim w karierze startem na mistrzostwach świata w lotach narciarskich. Te rozpoczną się już 22 stycznia w niemieckim Oberstdorfie.
– Przyda się przerwa, chwila oddechu i przegrupowanie w głowie. Trzeba ustawić jasny i konkretny plan, co chcę teraz zrobić, nad czym chcę popracować. Trochę posypała mi się technika – nie ukrywa trzykrotny mistrz olimpijski, który w minioną niedzielę nie dostał się do serii finałowej na domowym obiekcie.
– W Zakopanem nie miałem niczego do powiedzenia w kontekście sportu i swoich skoków. Starałem się, walczyłem, gryzłem, grzebałem i kopałem, ale czasem tak jest i nie jest się w stanie zrobić więcej w danym momencie. Ja potrafiłem tyle. Teraz jest czas, żeby się zregenerować, ustawić pewne priorytety, schemat działania i przygotować się do lotów. Mistrzostwa świata w lotach narciarskich są imprezą, na którą czekam. Chcę polatać! – zapewnia wicemistrz świata w tej konkurencji z 2018 roku, z obiektu im. Heiniego Klopfera w Oberstdorfie.
W Zakopanem nie zabrało wzruszających momentów przed wielotysięczną publiką, która po raz ostatni miała okazję dopingować Kamila Stocha podczas rywalizacji ze światową elitą u podnóża Tatr.
– To wszystko, co wydarzyło się na Wielkiej Krokwi, już tam pozostanie. Oczywiście, wspomnienia zostaną ze mną, zostaną pewne urywki, ale wszystkie emocje wypłynęły ze mnie zaraz po skoku, kiedy spotkałem się z rodziną, podczas wywiadów, a następnie podczas pożegnania z kibicami na wybiegu. Tego nie da się opowiedzieć słowami... – nie ukrywał Stoch, kilka godzin po niedzielnym konkursie, w rozmowie ze Skijumping.pl.
Na specjalną ceremonię zdecydowali się też organizatorzy 74. Turnieju Czterech Skoczni, którzy w Bischofshofen przekazali Stochowi pamiątkowe proporczyki z czterech miast organizujących imprezę, a także symbolicznego Złotego Orła dla trzykrotnego triumfatora tego wydarzenia.
– Nie oczekuję, że ktoś będzie przede mną się kłaniał, sypał kwiatkami i organizował pożegnania. Nie potrzebuję tego. To wolna wola ludu i organizatorów. Jeżeli chcą to robić, to mogą to robić. I tak zrobili. Nie wszędzie, ale w Austrii oraz Zakopanem tak. Wierzyłem, że będę w stanie rywalizować na najwyższym poziomie, będę w stanie oddawać bardzo dalekie skoki i walczyć nawet o zwycięstwa. Marzyłem, żeby tak się stało w ostatnim starcie na Wielkiej Krokwi. Życie pisze jednak inne scenariusze niż sami zakładamy i trzeba je zaakceptować. Biorę to, co jest. Wcale tego nie żałuję. Jeżeli praca, którą wykonałem i wyrzeczenia, których się podjąłem, miały doprowadzić mnie do tej niedzieli w Zakopanem, to biorę to z pełną wdzięcznością. Tak widocznie miało być i to też było dla mnie pięknym zakończeniem podróży z tą skocznią, tym miejscem i tymi emocjami – podsumował pięciokrotny zwycięzca zawodów Pucharu Świata w Zakopanem.
Stoch na tym etapie zimy na na swoim koncie 148 punktów Pucharu Świata, co daje mu 24. miejsce w klasyfikacji generalnej sezonu olimpijskiego.