Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Tomasiak zadebiutuje w Japonii. „Kojarzy się z loterią”

Po raz kolejny tej zimy najlepszym polskim skoczkiem zawodów Pucharu Świata okazał się Kacper Tomasiak. W sobotę 18-latek poprowadził polski duet na podium, a w niedzielę finiszował jedenasty przed zakopiańską publicznością na Wielkiej Krokwi. Teraz czekają go pierwsze w karierze skoki w Kraju Kwitnącej Wiśni.

– Na pewno panowała świetna atmosfera. Szkoda, że w niedzielę nie udało się osiągnąć trochę lepszego wyniku, ale myślę, że w przyszłym roku uda się to poprawić. To ciekawy czas. Starałem się odpoczywać, kiedy się dało, aby nabrać energii. Udawało mi się ją zachowywać na same skoki, żeby były dobre. Po zawodach przychodzi zmęczenie, ale podczas zawodów i przy adrenalinie udaje się wykrzesać energię – mówi o intensywnym początku 2026 roku, który minął pod znakiem walki w Turnieju Czterech Skoczni oraz w Pucharze Świata w Zakopanem.

Tomasiak w śnieżnym i wietrznym konkursie na Wielkiej Krokwi uzyskał 126,5 oraz 121 metrów, co pozwoliło mu otworzyć drugą dziesiątkę.

– Pierwszy skok konkursowy był podobny do sobotniego z kwalifikacji. Może był nieco lepszy, ale wkradł się podobny błąd. W finale było dość dobrze, ale jeszcze przed odbiciem poczułem na rozbiegu, jakby wiatr mnie zdmuchnął na bok. Dziwne uczucie, ale technicznie to był dość dobry skok – analizuje. 

– Skocznia była dobrze przygotowana, patrząc na panujące warunki. Myślę, że w innych miejscach mógłby być z tym problem. Wiadomo, nie było idealnie, ale w takich warunkach nie ma takiej możliwości. Oceniłbym pracę organizatorów na plus. Fajna sprawa, że kibice dopisali, mimo masakrycznej pogody i udało się pożegnać Kamila. Super to wszystko wyszło – dodaje, odnosząc się do pożegnania Stocha z Wielką Krokwią.

Junior podkreśla, że w sezonie zimowym stara się trzymać wypracowanego schematu. Chęć poprawiania czegoś w trakcie konkursów uważa za potencjalne zagrożenie.

– Wiem, że przy takim myśleniu skok na pewno nie wyjdzie. Jeżeli próbuje się skakać ponad swoje maksimum, wówczas wychodzi gorzej. Lepiej skakać to, co się potrafi. Od tego, żeby próbować coś więcej, są treningi czy sezon letni. Zimą ciężko dołożyć coś ekstra – twierdzi podopieczny Wojciecha Topora z kadry narodowej B.

W najbliższy weekend Tomasiak spróbuje swoich sił na Okurayamie w Sapporo, jako jeden z pięciu reprezentantów Polski.

– Skojarzenia z Sapporo? Najczęściej z loterią. Nigdy tam nie byłem. W Azji skakałem w Chinach i Korei Południowej, ale nie w Japonii. Będę testował tę skocznię, ale myślę, że powinno być dobrze. W ostatnich latach nie miałem jeszcze dużego doświadczenia i można było odczuć trochę zmęczenia długimi podróżami. Brakowało wiedzy, jak najlepiej się regenerować. Oby tym razem udało się nie zmęczyć przesadnie tymi podróżami – kończy.

Tomasiak leci do Azji jako 12. zawodnik klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2025/26. Młodzian w pierwszym sezonie pośród elity zgromadził już 320 punktów.