„Lubię to miejsce” – Kot optymistą przed Sapporo
Styczniowe zawody w Sapporo zamkną okres kwalifikacji olimpijskich do lutowych igrzysk we Włoszech. Na wyspie Hokkaido swoich sił spróbuje między innymi Maciej Kot, który na Okurayamie odniósł jedno ze swoich dwóch dotychczasowych zwycięstw w Pucharze Świata. 34-latek z niedosytem podsumowuje zakopiański weekend i z optymizmem podchodzi do startów w Kraju Kwitnącej Wiśni.
Kot na Wielkiej Krokwi wywalczył 18. miejsce. Drużynowy medalista olimpijski z Pjongczangu nie ukrywa jednak, że sportowe apetyty w kontekście domowych zawodów były znacznie większe.
– W tej chwili poziom mojej bazy jest ustabilizowany. To jest takie skakanie na pułapie miejsc 18-25. Chciałoby się więcej. I tak też podchodziłem do skoków treningowych w Zakopanem, żeby spróbować zrobić krok naprzód. Wyniki wykazywały, że skoki treningowe i próbne były słabe. Próbowałem coś zmienić, ale nie poszło to w tę stronę, w którą bym chciał. Fajnie, że jest do czego wrócić, do stabilnych fundamentów. Na zawodach można skoczyć normalnie, natomiast potrzebuję chwili na analizę z trenerami, by zrobić kroczek naprzód. Ten wynik w Zakopanem jest do zaakceptowania, ale chciałoby się więcej, biorąc pod uwagę brak kilku zawodników z czołówki. Przy ich absencji widziałbym się w czołowej „10” i taki wynik był w zasięgu, skacząc odrobinkę lepiej niż podczas Turnieju Czterech Skoczni. Czasami ten mały kroczek naprzód nie jest tak prosty, jak mogłoby się wydawać… – komentuje przed kamerą Skijumping.pl.
Kot znalazł się w gronie pięciu skoczków powołanych przez trenera Macieja Maciusiaka na zawody w Sapporo. 34-latka z Japonią łączą szczególne wspomnienia. W 2017 roku na Okurayamie celebrował pierwszą w karierze wiktorię w Pucharze Świata.
– Lubię to miejsce. Wiadomo, jest bardzo wymagające pod względem logistycznym, przygotowania fizycznego i rozplanowania, jak to zwykle robię. Kiedy spać? Kiedy nie spać? Trzeba pomyśleć o tym wcześniej. Na pewno jest to wycieńczające dla organizmu, natomiast lubię Japonię i Okurayamę. Bardzio pozytywnie podchodzę do tego startu. Wiem, że tam różne rzeczy mogą się wydarzyć, włącznie z kapryśną pogodą. To dla mnie dobre miejsce, by zrobić ten krok naprzód. Trzeba pojechać pozytywnie nastawionym, jak najlepiej zaplanować podróż, żeby energia była podczas zawodów – mówi.
Drużynowy mistrz świata z 2017 roku skomentował też wzruszające wydarzenia na Wielkiej Krokwi, gdzie kibice mieli okazję pożegnać Kamila Stocha po jego ostatnim w karierze występie w zakopiańskim Pucharze Świata.
– Jest to nam dawkowane z tygodnia na tydzień. Już na Turnieju Czterech Skoczni łza kręciła się w oku. Pożegnanie w Bischofshofen było piękne, ale wiadomo, że w Zakopanem wracają jeszcze inne wspomnienia. Cała otoczka, atmosfera. Wielotysięczny tłum śpiewający Mazurek Dąbrowskiego i dziękujący Kamilowi. Do tego Prezydent RP i inne znamienitości. Było to szczególne wydarzenie niedzielnego popołudnia, ale wiem, że jeszcze przyjdzie czas na ostateczne pożegnanie –