Strona główna • Japońskie Skoki Narciarskie

Noriaki Kasai nie przestaje zadziwiać. „Chcę skakać, aż skończę 60 lat”

Noriaki Kasai ponownie pojawił się na starcie zawodów Pucharu Świata, udowadniając, że granice w skokach narciarskich wciąż można przesuwać. W piątkowych kwalifikacjach w Sapporo Japończyk zajął 55. miejsce i nie awansował do konkursu, jednak sam fakt rywalizacji w zmaganiach najwyższej rangi oraz wyprzedzenie kilku znacznie młodszych zawodników ponownie zrobiły ogromne wrażenie.

Kasai w rozmowie z Kacprem Merkiem z Eurosportu przeprowadzonej przed rozpoczęciem weekendu PŚ w Sapporo przyznał, że sam nie potrafi jednoznacznie wskazać sekretu swojej sportowej długowieczności. Jak podkreślał, kluczowe były lata niezwykle ciężkiej pracy treningowej w młodości, które zaprocentowały w późniejszych dekadach kariery. Zwrócił też uwagę na motywację, która nigdy go nie opuszczała.

- Wiele osób zadaje mi to pytanie, ale nawet ja nie znam na nie odpowiedzi. Udało mi się zajść tak daleko dzięki niesamowitej liczbie morderczych treningów, jakie odbyłem, gdy byłem młodszy. Myślę też, że to, że nie mam złotego medalu olimpijskiego, pozwoliło mi cały czas ciężko pracować aż do tego momentu - tłumaczył.

Japończyk przypomniał również, jak długą drogę przeszedł sport, w którym wciąż aktywnie uczestniczy. Debiutował w Pucharze Świata w 1988 roku jako nastolatek, skacząc jeszcze stylem klasycznym.

- Brałem udział w Pucharze Świata, gdy byłem 16-letnim uczniem pierwszej klasy liceum. Wtedy jeszcze skakałem stylem klasycznym. Nie sądzę, by dziś było w stawce wielu skoczków, którzy skakali w ten sposób. Od kiedy wprowadzono styl V, sprzęt i zasady również znacznie się zmieniły. Myślę, że moją największą siłą jest to, że potrafiłem się do tego dostosować - podkreślił Kasai w wywiadzie z Kacprem Merkiem.

Nie zabrakło też odniesienia do aktualnego lidera japońskiej kadry. Ryoyu Kobayashi wygrał piątkowe kwalifikacje w Sapporo, minimalnie wyprzedzając lidera Pucharu Świata, Domena Prevca.

- Jeśli chodzi o Ryoyu Kobayashiego, to początkowo był w naszej drużynie i troszkę mu podpowiadałem. To pomogło mu się rozwinąć, ale teraz mnie prześcignął i stał się niesamowitym sportowcem. Trudno go przeskoczyć, ale chciałbym kiedyś pokonać juniorów, których uczyłem - mówił z uśmiechem dla Eurosportu.

Mimo 53 lat na karku, legenda japońskich skoków wciąż stawia sobie ambitne cele. W jego głowie tli się nadzieja na kolejne olimpijskie starty, choć w tym roku dostanie się do składu na igrzyska we Włoszech wydaje się być misją niemożliwą do zrealizowania.

- Oczywiście, że chciałbym wziąć udział w igrzyskach olimpijskich. Teraz kończę 53 lata. Skoro zaszedłem tak daleko, moim celem jest teraz skakać dalej - aż skończę 60 lat. Chcę zadziwiać ludzi w całej Japonii i na świecie - zapowiedział.

W kwalifikacjach rozegranych w piątek na Okurayamie Kasaiemu do awansu do konkursowej pięćdziesiątki zabrakło 5,8 punktu. Kolejna okazja dla japońskiego weterana już w niedzielę. Kwalifikacje do konkursu wieńczącego weekend PŚ na skoczni HS137 zaplanowano na 1:30 czasu polskiego (9:30 czasu lokalnego) - konkurs ma odbyć się o 3:00 (11:00 czasu lokalnego).