Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Joniak bez awansu w zagranicznym debiucie w PŚ. „Trzeba to dziś przełknąć”

Debiut w zagranicznym konkursie Pucharu Świata okazał się dla Klemensa Joniaka bolesny. Do awansu do zawodów w Sapporo zabrakło zaledwie 0,1 punktu, co 20-latek musi traktować jako trudną, ale istotną lekcję. Polski skoczek podkreśla, że wyciągnął wnioski i już myśli o niedzielnym starcie na Okurayamie.

- Na pewno nie jest to przyjemne uczucie. Nie da się zaplanować takiego scenariusza ani „wycelować” w miejsce, w którym do awansu zabraknie 0,1 punktu. Cóż, trzeba to dziś przełknąć, zregenerować siły i w niedzielę pokazać się z lepszej strony - mówił Joniak po kwalifikacjach.

Dla 20-latka był to pierwszy zagraniczny start w Pucharze Świata, który okazał się bolesnym, ale jednocześnie cennym doświadczeniem.

- Nawet po niezbyt dobrych technicznie skokach treningowych zajmowałem 37. miejsca w treningach. Po wyjściu z progu w kwalifikacjach miałem wrażenie, że będzie dobrze, a jednak nie było. Po wstępnej analizie z trenerem wiemy już, gdzie był błąd i na czym mam się skupić w niedzielę - tłumaczył.

Zapytany o reakcję na taką sportową porażkę, Joniak podkreślał, że stara się zachować spokój.

- Raczej podchodzę do tego spokojnie - zaznaczył.

Czy to trudniejszy moment sezonu? Letni mistrz Polski z 2024 roku widzi tę sytuację inaczej.

- Nie powiedziałbym, że to gorszy okres. Raczej po prostu gorszy dzień. Dwa dni temu skakałem tutaj bardzo dobrze i byłem mocno zmotywowany na te zawody. Dziś nie wszystko zagrało, ale mam nadzieję, że w niedzielę będzie lepiej - mówił.

Joniak zwraca uwagę, że cała zima jest dla niego przełomowa, nawet jeśli nie wszystko układa się idealnie.

- Patrząc statystycznie, to najlepsza zima w mojej karierze. Wyniki w Pucharze Kontynentalnym nie zawsze są takie, jakbym chciał, ale dwa lata temu bardzo chciałbym zajmować takie miejsca. Widać progres z sezonu na sezon - spokojny, stopniowy. To nie jest eksplozja formy, tylko budowanie fundamentu. Z tego jestem zadowolony. Może nie zachwycony, ale taki jest sport - nie zawsze wszystko idzie tak, jak sobie zaplanowaliśmy - podkreślił.

Kontakt z Pucharem Świata daje mu także zastrzyk pewności siebie.

- To zupełnie inne realia. Wygrywanie serii treningowej w Pucharze Kontynentalnym pokazuje, że jest się w grze o wysokie miejsca. Teraz trzeba jeszcze ustabilizować skoki, żeby to funkcjonowało także w zawodach - dodał.

Na koniec zwrócił uwagę na atmosferę w kadrze B prowadzonej przez trenera Wojciecha Topora.

- Tworzymy bardzo poukładaną grupę. Nie ma u nas „rodzynków”, każdy trzyma spokojny tryb pracy. Fajnie było spotkać się tutaj w komplecie, w realiach Pucharu Świata. To też pokazuje, że da się do tego poziomu dojść - nawet jeśli czasem trafiają się takie dni jak dzisiaj.

Korespondencja z Sapporo, Dominik Formela