Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

„Nie było już z czego odlecieć” – Kacper Tomasiak bez punktów w sobotnim konkursie w Sapporo

Sobotni konkurs Pucharu Świata w Sapporo był dość pechowy dla Kacpra Tomasiaka. Lider polskiej kadry w sezonie olimpijskim zajął na Ōkurayamie dopiero 33. miejsce i po raz drugi w tym sezonie nie awansował do serii finałowej zawodów najwyższej rangi.

W serii próbnej mającej miejsce tuż przed sobotnim konkursem Tomasiak oddał skok na odległość 131 metrów, dzięki czemu uplasował się na dobrym 12. miejscu. Podczas pierwszego skoku konkursowego spisał się jednak znacznie słabiej, uzyskując zaledwie 119,5 metra. Wynik ten przełożył się na zajęcie dopiero 33. lokaty. Jest to zarazem najgorszy tej zimy wynik młodego reprezentanta Polski w konkursie PŚ.

– Popełniłem pewien błąd na progu polegający na tym, że odbiłem się troszkę za bardzo do góry. Do tego miałem zaraz po wyjściu z progu dosyć mocny wiatr pod narty, więc to mnie jeszcze bardziej wyhamowało. Potem na dole wiało w plecy, więc po prostu przygniotło mnie do zeskoku i nie było już w ogóle z czego odlecieć. A uśredniony pomiar wykazał, że wiało lekko pod narty, bo ten wiatr, który był pod narty, był mocniejszy od tego w plecy – ocenił swój konkursowy skok Tomasiak.

Bielszczanin dodał również, że mimo pewnej wysokości w początkowej fazie lotu, zabrakło mu potem prędkości, przez co później w warunkach, na które trafił, trudno było mu dalej odlecieć.

Niespełna 19-letni skoczek przyznał, że błąd, który popełnił podczas sobotnich zmagań na Ōkurayamie, czasami mu się zdarza. W jego ocenie warunki panujące tego dnia na skoczni spotęgowały konsekwencje popełnionego błędu, przez co uzyskał słabszy wynik w zawodach.

Czy taki techniczny aspekt zostaje zauważony dopiero po rozmowie z trenerem, czy być może jest on odczuwalny już przez samego zawodnika?

– Nie czułem, żeby było to aż tak mocno odczuwalne, ale podejrzewam, że coś takiego mogło być. Jednak troszeczkę za wcześnie odbiłem się też w serii próbnej. Wtedy ten próg mało „oddał", więc jak teraz trafiłem, to różnica w czuciu jest wtedy zazwyczaj taka, że odbiło się trochę bardziej do góry. Dlatego nie myślałem, że aż tak było. Jednak po rozmowie z trenerem wyszło, że trochę tak było – powiedział Tomasiak.

Konkurs w Sapporo był dopiero drugim startem Polaka w tym sezonie, w którym nie awansował on do czołowej „30" zawodów PŚ. Pierwszy taki przypadek miał miejsce 14 grudnia 2025 roku w Klingenthal, gdzie Tomasiak był 32. Później bardzo szybko ustabilizował swoją formę, notując serię kilku udanych konkursów. Czy doświadczenia z nieudanych zawodów na Vogtland Arenie, zakończonych brakiem pucharowych punktów, są dla niego teraz pomocne?

– Myślę, że tak. Na pewno tym się jakoś bardzo nie przejmuję i liczę, że jutro będzie lepiej – stwierdził.

Na koniec rozmowy reprezentant Polski został zapytany o kwestię aklimatyzacji w Japonii i o to, jak się obecnie czuje: – Na tę chwilę już dobrze. Właściwie udało się przespać całą noc – nawet trochę dłużej, niż normalnie, więc na razie jestem wypoczęty. Zobaczymy, jak będzie jutro, bo ten konkurs jest trochę wcześniej.

Niedzielny konkurs w Sapporo zaplanowano na godz. 3:00 polskiego czasu (11:00 czasu lokalnego). Poprzedzą go kwalifikacje, które rozpoczną się półtorej godziny wcześniej.

Korespondencja z Sapporo, Dominik Formela