Kacper Tomasiak dwunasty w Sapporo. „Sobota była tylko wypadkiem przy pracy”
Po sobotnim potknięciu - dopiero drugim w tym sezonie występie poza czołową trzydziestką - Kacper Tomasiak bardzo szybko wrócił na właściwe tory. W niedzielnym konkursie Pucharu Świata w Sapporo 18-latek zajął 12. miejsce, pokazując skoki na poziomie, do którego zdążył już tej zimy przyzwyczaić.
- W niedzielę może w pierwszej serii nie udało się tak fajnie odlecieć, ale w drugiej skok wyglądał naprawdę dobrze. Dało to też sporo radości, bo w końcu udało się tutaj skoczyć tak, jak chciałem - przyznał junior.
Po nieudanej sobocie plan był prosty i bez zbędnych komplikacji.
- Skupić się na tym, co trzeba zrobić, i oddać jak najlepsze skoki. W sumie tyle - mówił krótko.
Najlepszy skok weekendu Tomasiak oddał właśnie w finałowej rundzie konkursu wieńczącego rywalizację na Okurayamie.
- Na pewno był to jeden z moich najlepszych skoków tutaj - oceniał. - Czy technicznie absolutnie najlepszy? Trudno powiedzieć, ale całościowo wyszedł zdecydowanie najlepiej.
Dwunasta lokata to dziś dla młodego Polaka wynik, który przestaje robić wrażenie - jest raczej potwierdzeniem stabilnej, wysokiej formy.
- Trochę można się już do tego przyzwyczaić - przyznał szczerze. - Najlepiej byłoby oczywiście, gdyby z konkursu na konkurs było coraz wyżej, ale cieszę się, że udaje się łapać stabilność i regularnie być w czołowej dwudziestce czy piętnastce. To dobry prognostyk na przyszłość - teraz chodzi o to, żeby tę stabilizację przesuwać jeszcze kilka pozycji wyżej.
Japonia zrobiła na nim pozytywne wrażenie, choć - jak sam przyznał - czasu na poznawanie kultury było niewiele.
- Nie było za bardzo okazji, żeby pozwiedzać czy głębiej poznać tutejszą kulturę, ale to, co zobaczyłem, bardzo mi się podobało. Może następnym razem będzie więcej czasu, żeby pochodzić po mieście i zobaczyć, jak to wszystko wygląda.
Przy tak intensywnej, pierwszej pełnej zimie w Pucharze Świata Tomasiak coraz wyraźniej dostrzega potrzebę krótkiej przerwy na spokojne treningi.
- Przydałoby się troszeczkę spokojnego treningu - mówił otwarcie. - Na zawodach ciężko skupić się na poprawie drobnych błędów, bo raz coś wyjdzie, raz nie, a potem trzeba czekać do następnego dnia. Na treningu można oddać więcej skoków pod jeden element i go po prostu wyeliminować.
Zapytany o techniczne priorytety, wskazywał przede wszystkim na końcową fazę lotu i detale na progu.
- Końcówka lotu na pewno jest do poprawy - najlepiej pracować nad tym na dużej skoczni, bo tam tego lotu jest więcej. Ale i na progu zdarzają się drobne błędy, więc normalna skocznia też ma sens.
Tomasiak nie ukrywa, że chciałby spróbować swoich sił także na skoczniach do lotów.
- Z Bad Mitterndorf może być ciężko, bo to tuż przed mistrzostwami świata juniorów. To nie będzie najlepszy pomysł, ale Vikersund i Planica? Jak najbardziej chciałbym spróbować - przyznał.
Obecnie Tomasiak zajmuje w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 12. miejsce z dorobkiem 342 punktów. Czy przed początkiem sezonu brałby w ciemno taki obrót spraw?
- Nie kalkuluję w ten sposób przed zawodami czy przed sezonem - odpowiedział. - Na treningach widziałem, że skaczę dobrze i że stać mnie na dużo, ale konkretnych wyników sobie nie zakładałem. Chciałem po prostu oddawać jak najlepsze skoki i zobaczyć, co z tego wyjdzie. A na razie wychodzi bardzo dobrze.
Korespondencja z Sapporo, Dominik Formela