Strona główna • Puchar Świata

Okiem Samozwańczego Autorytetu: "Przedolimpijskie rozkminki"

Gapię się na tę choinkę, bo tak sobie dziś laptopa ustawiłem i cieszę się, że sztuczna. Uparłem się, że w tym roku rozbiorę ją dopiero drugiego lutego. Jakbym musiał jeszcze przez dwa tygodnie sprzatać spod niej suche igły, to by mnie szlag trafił. 

Gapię się na tę choinkę i tak mnie kusi, żeby zerwać z niej dwa ostatnie cukierki, ale przecież nie zrobię tego dzieciom. A jak żuję Dumle, to łatwiej mi uporządkować myśli. Trudno, dostaniecie dziś strumień świadomości. A jest o czym dumlać. Dumać. Rozmyślać. 

W sobotę polscy skoczkowie postanowili przetestować cierpliwość swoich kibiców. Może to było ugadane z telewizją? Coś w stylu "hej, chłopaki, chcemy sprawdzić ilu kibiców nastawi budziki na środek nocy w niedzielę, żeby oglądać skoki, jak w sobotę skoczycie jakąś totalną padakę, możecie to dla nas zrobić?" No to skoczyli. 8 punktów w jednym konkursie, to wynik tak marny, że aby znaleźć równie słaby konkurs, trzeba cofnąć się o 4 lata. W obu konkursach w Titisee-Neustadt (zastępujących zresztą Sapporo) zdobyliśmy po 2 punkty. Tylko że wysłaliśmy wtedy komplet zupełnych dublerów, bo nie pojawił się tam żaden ze skoczków, którzy znaleźli się w kadrze na igrzyska w Pekinie. Kamil Stoch ścigał się z czasem, by zaleczyć kontuzję, Kubacki i Żyła odbywali kwarantanny, natomiast Hula i Wąsek trenowali. Do Niemiec pojechali wtedy zawodnicy, z których najwyżej sklasyfikowany (Jakub Wolny) znajdował się na 47. miejscu w klasyfikacji generalnej.

Zatem te 8 punkcików z Sapporo to wynik naprawdę wyjątkowy. W niedzielę już było trochę lepiej, choć 50 punktów to nie jest dorobek, który można by umieścić choćby w pięciu najlepszych wynikach tej zimy. W dodatku - umówmy się - gdyby na przykład w Sapporo zamiast Joniaka i Zniszczoła skakała dwójka z trójki Stoch-Żyła-Wąsek, to czy mamy gwarancję, że wynik byłby zdecydowanie lepszy?

Myślę, że znacznie ciekawszym zagadnieniem jest kwestia Kryształowej Kuli. Choć Smok zaprezentował się naprawdę przyzwoicie, Domenator chyba już przyklepał dla siebie to trofeum. 467 punkty przewagi. Już tylko jakiś kataklizm mógłby mu odebrać końcowy triumf. Właśnie ujrzałem tegoroczną Planicę oczami wyobraźni. To będzie kosmiczne wydarzenie. Rodzeństwo Prevców odbierające Kryształowe Kulę przed własną publicznością - czyste szaleństwo. W dodatku swój ostatni skok odda absolutna legenda dyscypliny - Kamil Stoch.

Ale, prrrr... szalony, gdzie tam jeszcze Planica. Na razie loty w Oberstdorfie, potem Igrzyska w Cortinie a tak w ogóle to wróćmy do Sapporo. Przecież nie tylko Ryōyū, w ogóle Japończycy zaprezentowali się przed własną publicznością wcale zacnie. Trzy miejsca na podium, w dodatku zajęło je trzech różnych skoczków.

Ostatnim razem Japończycy mieli trzech różnych zawodników na podium w sezonie 2013/2014. Byli to wtedy Noriaki Kasai, Daiki Ito i Taku Takeuchi. Ito miał wtedy 29 lat i zakończył karierę w 2022. Takeuchi miał lat 27 i ostatnim razem w pucharze świata widzieliśmy go rok temu - wyłącznie w Sapporo. Kasai miał wtedy 42 lata i jak przecież wszyscy doskonale wiemy, startował w Sapporo w ten weekend. Naprawdę wielka szkoda, że w obu przypadkach przepadł w kwalifikacjach. Przecież w jednym z treningów zajął 30. miejsce, więc nawet druga seria była w jakimś tam zasięgu. Tak czy owak Japończycy mają tej zimy już trzech swoich na podium i to w dodatku w jeden weekend. Dzięki temu w sobotę drużynowo przegrali z Austrią tylko o 9 punktów a w niedzielę o marne 71. To w ogóle był punktowo ich najlepszy występ od 22 stycznia 2006 roku. Który zresztą też miał miejsce w Sapporo, kiedy to 8 skoczków z Kraju Wschodzącego Słońca zdobyło łącznie 252 punkty. A Daiki Ito, Takanobu Okabe i Noriaki Kasai zajęli miejsca 2-4.  A Naoki Nakamura łapie swoje drugie podium w karierze i już wiadomo, że będzie miał najlepszy sezon w życiu. Swoją drogą, od jego debiutu na pś upłynęło już 11 sezonów, a mi się wciąż wydaje, że to jakiś świeżak.

W sumie to trochę się w ten weekend działo. Taka dyskwalifikacja Stefana Krafta na przykład. Dyskwalifikacja Austriaka z czołówki rzadko się zdarza, ale Kraftowi przydarzyło się to przecież nie tak dawno, bo w drugiej serii lotów w Oberstdorfie - ledwie rok temu. Była to jego trzecia dyskwalifikacja w karierze, pierwsza miała miejsce w Ruce w 2013 roku. Natomiast ogólnie co do Austriaków to w sezonie 2023/2024 wyłapali w sumie aż trzy dyskwalifikacje za nieregulaminowy kombinezon, a winnymi byli Tschofenig, Hörl i Fettner. Byli wtedy jednak za Słoweńcami - 5 i daleko za Włochami - 8. Szczególnie biorąc pod uwagę liczbę "osoboskoków". 

Zbliżają się jednak igrzyska i to co nas najbardziej interesuje, to powołania. Swoje ogłosili już Słoweńcy i Niemcy. Dzięki temu wiemy na pewno, że brązowego medalu z dużej skoczni nie będzie bronił Karl Geiger, który nie spełnił wewnętrznych kryteriów niemieckiego Związku Narciarskiego. Czy brązowego z normalnej będzie bronić Dawid Kubacki? Niby Kacper Tomasiak i Kamil Stoch uważani są za pewniaków. Niby zawody w Sapporo były przez wszystkich postrzegane jako rywalizacja o trzecie wolne miejsce (czwarte to możliwość czysto teoretyczna, zależna od dobrowolnych rezygnacji ze swoich miejsc przez inne drużyny) między Maćkiem Kotem a Dawidem Kubackim. Niby po zawodach w Zakopanem Kacper Merk z Eurosportu wyciągnął z Macieja Maciusiaka potwierdzenie, że Paweł Wąsek już się z walki o Cortinę wypisał. A tymczasem Paweł Wąsek trenował na Wielkiej Krokwi na nartach bez malowań sponsorskich. A więc takich, jakie się przygotowuje na Igrzyska Olimpijskie. Oczywiście, to jak w tym powiedzeniu - "Gdy na jednej ulicy stoją klasztor męski i żeński, nie musi to nic oznaczać. Ale może". Być może Paweł Wąsek właśnie na tej skoczni i na tych nartach buduje formę olimpijską. A może skacze tak, że tylko utwierdza sztab trenerski w przekonaniu, żeby go nie powoływać. A może narty nie mają logo sponsora tylko dlatego, że jeszcze ich po prostu nie naniesiono, ale Paweł już chciał je wypróbować. 

 

Są tacy, co wyrażają opinię "po co się tym wszystkim ekscytować? O żadne medale nie walczymy, co za różnica kto pojedzie, niech sobie pojadą nawet juniorzy, żeby się obyć"? Z punktu widzenia kibica taka filozofia może się bronić. Ale jest bardzo ważny powód, dla którego żaden trener czy związek sportowy nie mogą tak postępować. Każda impreza mistrzowska jest dla sportowca wyróżnieniem i powodem do dumy. A już szczególnie Igrzyska Olimpijskie, które są raz na 4 lata i przyświeca im maksyma barona de Coubertin, że nie liczy osiągnięcie, tylko samo współzawodnictwo. I choć od tamtych słów dzieli nas sto lat kalendarzowych i tysiąc lat świetlnych w realiach i charakterze tej imprezy, to jednak wciąż jeszcze na świecie są naiwni, prostoduszni idealiści, którzy tak myślą. Na przykład ja. Być może nawet są tacy wśród sportowców. Doskonale wiedzą, że nie mają szans na medale, ale chcą opowiadać wnukom o tym, że tam byli i tego doświadczyli. Rywalizowali wśród najlepszych na tej wyjatkowej imprezie, która jednak zdecydowanie się różni od innych imprez sportowych - choćby rozmiarem i interdyscyplinarnością. Sportowcy muszą mieć poczucie, że są traktowani poważnie i sprawiedliwie. Taki zaszczyt jak wyjazd na igrzyska, nie może być czyimś widzimisię. Powinno być nagrodą za ciężką pracę i wyniki. Dlatego ważne jest, by trener wybrał, kierując się argumentami sportowymi. Ma wybrać najlepszych z grupy. Nawet, jeśli grupa aktualnie nie prezentuje poziomu F1, tylko podrasowanych przez szwagra beemek ze spojlerami z Allegro.

Wrócmy do medalistów. Czy szanse na obronę swojego srebrnego medalu dostanie Manu Fettner? Ostatnie cztery konkursy były dla niego bardzo udane. Ale czy to wystarczy w kadrze tak mocnej, jak Austria? Ciężko sobie wyobrazić, by Widhölzl zrezygnował dla niego z kogoś z czwórki Hörl-Tschofenig-Embacher-Kraft. Wszyscy są od niego wyżej w klasyfikacji, mają od niego więcej miejsc na podium i wszyscy w czołowej dziesiątce zawodów melduje się częściej i regularniej. Szanse Fettnera są marne. Jedynymi pewnymi męskimi medalistami sprzed czterech lat wydają się być w tym przypadku Smok oraz Marius Lindvik. 

 

Klemens Joniak zdobył swój premierowy punkt w elicie. Polak, który dokonuje tego w swoim debiutanckim sezonie, to też nie jest reguła. Dwa lata starszy od Tomasiaka już od pół dekady występował w pucharze kontynentalnym, ale na wyższy szczebel nie mógł się przebić. Jak już się przebił, to w ładnym stylu. To już drugi polski Klemens skaczący na nartach w tym tysiącleciu, który wywalczył punkty w tej lidze. Oby miał karierę bardziej udaną od poprzednika, choć początki miał mniej obiecujące. 

Panowie skakali w Japonii, a panie w Chinach. Nika Prevc weszła w tryb prevcowski i Nozomi Maruyamie pozostało liderowanie grupie nie tyle pościgowej, co zostającej coraz bardziej w tyle. Co sobie jednak pobrykała na początku zimy, to jej. No i nad resztą stawki ma tej chwili niemal taką przewagę, co  Nika nad nią. Anna Twardosz z kolejnymi punktami, Pola Bełtowska z kolejnym punkcikiem.  Te dwie akurat na włoskie igrzyska polecą na pewno, bo taki też limit - dwóch miejsc - Polska ma w damskich skokach zaklepany. Tak samo Rumunia. A Francja ma aż 3. Na tym w 2026 polega równouprawnienie. Ma być 50 skoczków i 50 skoczkiń. Tak to równouprawnienie, wzbogacone krajowymi parytetami, zatem wygląda, że na igrzyska zapewne nie poleci osoba skacząca, broniąca srebrnego medalu, która w klasyfikacji panów zajmuje obecnie jedenaste miejsce, stała na podium i natrzaskała ponad 400 punktów. Bo ma austriacki paszport i wypukłe organy płciowe.  Ale mogą polecieć osoby skaczące z Francji lub Rumunii, które nie tylko w tym sezonie nie zdobyły w pucharze świata żadnych punktów, ale nawet nie przebrnęły ani razu kwalifikacji. Bo nie mają austriackiego paszportu ani hormonów aktywujących zarost pod nosem. Z drugiej jednak strony, ma to swoje plusy. Zdecydowana większość z nas uwielbia takie filmy jak "Eddie Orzeł" czy "Reggae na lodzie". A te historie by nie powstawały, gdyby na igrzyska nie mogły jeździć takie materiały na "underdog story". Czasem kosztem takich Fettnerów. Życie, psia kostka.

Psie są kostki, są też psie obowiązki. Obowiązek obowiązkiem jest, felieton musi posiadać tabelki.

 

              Czołówka weekendu w Sapporo
Lp zawodnik kraj przybytek pkt. wpś
1 Domen Prevc Słowenia 200 1414 1
2 Ryōyū Kobayashi Japonia 125 947 2
3 Ren Nikaido Japonia 100 761 3
4 Naoki Nakamura Japonia 100 315 13
5 Jan Hörl Austria 95 720 4
6 Daniel Tschofenig Austria 92 605 6
7 Manuel Fettner Austria 86 408 11
8 Stephan Embacher Austria 72 615 8
9 Marius Lindvik Norwegia 50 263 18
10 Maximilian Ortner Austria 49 178 22
  Kacper Tomasiak Polska 22 342 12
  Dawid Kubacki Polska 22 54 37
  Maciej Kot Polska 13 76 33
  Klemens Joniak Polska 1 1 65
  Kamil Stoch Polska 0 148 25
  Piotr Żyła Polska 0 96 28
  Paweł Wąsek Polska 0 54 37

Pięciu Austriaków, trzech Japończyków, Norweg i oczywiście Słoweniec. No nudnawo.

            Poczet Podiumowiczów po Sapporo
Lp zawodnik kraj 1. 2. 3. suma wpś
1 Domen Prevc Słowenia 9 4 2 15 1
2 Anže Lanišek Słowenia 3 1 0 4 5
3 Ryōyū Kobayashi Japonia 2 2 3 7 2
4 Daniel Tschofenig Austria 2 1 1 4 6
5 Ren Nikaidō Japonia 1 2 2 5 3
6 Stefan Kraft Austria 1 1 1 3 10
7 Jan Hörl Austria 0 3 0 3 4
8 Philipp Raimund Niemcy 0 1 3 4 7
9 Felix Hoffmann Niemcy 0 1 3 4 9
10 Stephan Embacher Austria 0 1 2 3 8
11 Naoki Nakamura Austria 0 1 0 1 13
12 Manuel Fettner Japonia 0 0 1 1 11

Serdecznie witamy w tabelce Naokiego Nakamurę!

                Plastikowa Kulka 18.01.2026
Lp zawodnik kraj liczba wpś
1 Aleksander Zniszczoł Polska 11 n
2 Karl Geiger Niemcy 10 43
3 Kevin Bickner USA 7 40
4 Luca Roth Niemcy 6 63
5 Sakutaro Kobayashi Japonia 6 41
6 H.E.Granerud Norwegia 6 21
7 Giovani Bresadola Włochy 5 52
8 Ilja Miziernych Kazachstan 5 44
9 Roman Koudelka Czechy 5 42
10 Paweł Wąsek Polska 5 37
11 Maciej Kot Polska 5 33
12 Niko Kytösaho Finlandia 5 31
13 Tomofumi Naito Japonia 5 30
14 Antti Aalto Finlandia 5 27
15 Kamil Stoch Polska 5 25
16 Gregor Deschwanden Szwajcaria 5 24
17 Maximilian Ortner Austria 5 22
18 Timi Zajc Słowenia 5 20

Olek niezmiennie na czele.

I jeszcze Wam jedną tabelkę w gratisie dorzucę. Taka promocja.

                                                      Polscy Olimpijczycy w skokach narciarskich
Rok Gospodarz Kraj Skoczkowie
1924 Chamonix Andrzej Krzeptowski
1928 Sankt Moritz Bronisław Czech Stanisław Gąsienica-Sieczka Andrzej Krzeptowski Aleksander Rozmus
1932 Lake Placid Bronisław Czech Andrzej Marusarz Stanisław Marusarz
1936 Garmisch-Partenkirche Bronisław Czech Andrzej Marusarz Stanisław Marusarz
1948 Sankt Moritz Jan Kula Józef Daniel-Krzeptowski Jan Gąsienica-Ciaptak Stanisław Marusarz
1952 Oslo Antoni Wieczorek Stanisław Marusarz Leopold Tajner Jakub Węgrzynkiewicz
1956 Cortina d'Ampezzo Andrzej Gąsienica-Daniel Roman Gąsienica-Sieczka Józef Huczek Władysław Tajner
1960 Squaw Valley Władysław Tajner
1964 Innsbruck Anoni Łaciak Józef Przybyła Andrzej Sztolf Piotr Wala Rzyszard Witke
1968 Grenoble Erwin Fiedor Józef Kocyan Józef Przybyła Rzyszard Witke
1972 Sapporo Wojciech Fortuna Stanisław Gąsienica-Daniel Adam Krzysztofiak Tadeusz Pawlusiak
1976 Innsbruck Stanisław Bobak Adam Krzysztofiak Marek Pach Tadeusz Pawlusiak Janusz Waluś
1980 Lake Placid Stanisław Bobak Piotr Fijas Stanisław Pawlusiak
1984 Sarajewo JUG Piotr Fijas Janusz Malik
1988 Calgary Piotr Fijas Jan Kowal
1992 Albertville Zbigniew Klimowski
1994 Lillehammer Wojciech Skupień
1998 Nagano Krystian Długopolski Łukasz Kruczek Adam Małysz Robert Mateja Wojciech Skupień
2002 Salt Lake City Łukasz Kruczek Adam Małysz Robert Mateja Tomasz Pochwała Wojciech Skupień Tomisław Tajner
2006 Turyn Stefan Hula Adam Małysz Robert Mateja Kamil Stoch Rafał Śliż
2010 Vancouver Stefan Hula Adam Małysz Krzysztof Miętus Łukasz Rutkowski Krzysztof Miętus Kamil Stoch
2014 Soczi Maciej Kot Dawid Kubacki Kamil Stoch Jan Ziobro Piotr Żyła
2018 Pjongczang Stefan Hula Maciej Kot Dawid Kubacki Kamil Stoch Piotr Żyła
2022 Pekin Stefan Hula Dawid Kubacki Kamil Stoch Paweł Wąsek Piotr Żyła
2026 Cortina d'Ampezzo ? ? ?

Nieco później, niż się spodziewaliśmy, bo 22 stycznia, poznamy nazwiska trzech skoczków, którzy bedą mieli honor i zaszczyt złożyć przysięgę olimpijską i wyruszyć do słonecznej, nawet zimą, Italii. Zapewne będą w tym gronie jeden debiutant i jeden weteran, który będzie tam już po raz szósty (rekord!) i ostatni. Zapewne. 

Cytat zupełnie na temat:

"- Zobacz Igor, mężczyzna starszy od Ciebie rusza z belki startowej.

- To że żyje, to już w ogóle jest coś!"

Michał Korościel i Igor Błachut 

Cytat zupełnie nie na temat:

"Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta"

Carlos Ruiz Zafón

Sapporo odhaczone, teraz czas na pierwsze w tym sezonie loty. I to nie byle jakie! Proszę Państwa, może jak zwykle w cieniu Igrzysk, ale mimo wszystko impreza mistrzowska. Będą medale. Medale za mistrzostwa świa w lotach. W Oberstdorfie. Skład Polakówm nie został jeszcze ogłoszony do publicznej wiadomości. Prezes Małysz zapowiadał, że będą niespodzianki. Z całą pewnością nikt nie spodziewa się ani Fijasa ani Waszka, ale to chyba trochę za daleko by poszło. Stawiam więc na Joniaka i Wolnego. Poza tym w Oberstdorfie tylko dwie rzeczy są pewne. Skocznie.

Ceterum autem censeo notas artifices esse delendas.

***
Felieton jest z założenia tekstem subiektywnym i wyraża osobistą opinię autora, nie stanowiąc oficjalnego stanowiska redakcji. Przed przeczytaniem tekstu zapoznaj się z treścią oświadczenia dołączonego do artykułu, bądź skonsultuj się ze słownikiem i satyrykiem, gdyż teksty z cyklu "Okiem Samozwańczego Autorytetu" stosowane bez poczucia humoru zagrażają Twojemu życiu lub zdrowiu. Podmiot odpowiedzialny - Marcin Hetnał, skijumping.pl. Przeciwwskazania - nadwrażliwość na stosowanie językowych ozdobników i żartowanie sobie z innych lub siebie. Nieumiejętność odczytywania ironii. Nadkwasota. Zrzędliwość. Złośliwość. Przewlekłe ponuractwo. Funkcjonalny i wtórny analfabetyzm. Działania niepożądane: głupie komentarze i wytykanie literówek. Działania pożądane - mądre komentarze, wytykanie błędów merytorycznych i podawanie ciekawostek zainspirowanych tekstem. Kamil Stoch ostrzega - nieczytanie felietonów Samozwańczego Autorytetu grozi poważnymi brakami wiedzy powszechnej jak i szczegółowej o skokach.

P.S. Kochani, nie karmcie mi tu trolli. Ja też się będę starał.