Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Aleksander Zniszczoł: "Liczyłem na to, że loty mnie obudzą"

Aleksander Zniszczoł zajął 39. miejsce w kwalifikacjach do konkursu indywidualnego o mistrzostwo świata w lotach i w kiepskim stylu awansował do dwudniowych zwodów. W trakcie trwania serii Polski Związek Narciarski ogłosił skład na Igrzyska Olimpijskie. Dla wiślanina nie było on zaskoczeniem, trener przekazał im te informacje po zawodach w Zakopanem.

166 metrów, 137,3 punktu, 39, czyli przedostatnie miejsce w kwalifikacjach. Skoki mnie więcej takie same, jak i cała zima. Dla nikogo nie było zaskoczeniem, że Zniszczoł nie poleci do Włoch, nikt też chyba nie spodziewał się przełamania, na które po cichu liczył skoczek. W dodatku wszyscy już wiemy, że jego olimpijskie marzenie się nie spełni. Trzykrotny uczestnik mistrzostw świata i dwukrotny uczestnik mistrzostw świata w lotach nigdy nie wystąpił na Igrzyskach Olimpijskich i nie wystąpi również w tych najbliższych. 

- Jadąc do Oberstdorfu liczyłem na to, że loty mnie obudzą. Pierwszy skok dobrze mi poszedł. Niestety drugi już taki nie był. A ten kwalifikacyjny to na moje czucie, na progu też nie wydawał mi się zły, ale za progiem zaczęło mi wykręcać prawą nartę. To był ciężki skok w ciężkich warunkach. Miałem na dziś plan i myślę, że w jakiejś części go zrealizowałem. W skoku kwalifikacyjnym chciałem być trochę bardziej aktywny, niż w drugim treningowym, bo odbicie było po staremu, w miejscu. Naprawdę nie czułem, że to będzie taki katastrofalny skok na 166 metrów. Warunki zmieniły się bardzo. Po pierwszym skoku treningowym wreszcie pojawił się u mnie uśmiech, w końcu miałem troszkę frajdy z latania w tym sezonie. Co jeszcze trzeba zmienić? Coś trzeba, bo takie skoki nie wystarcza mi do drugiej serii. Trzeba iść za ciosem - skomentował swój dzisiejszy występ zawodnik kadry A.

W kontekście powołań na do Cortiny d'Ampezzo, Aleksander został spytany, czy widzi się w trenującego przez kolejne cztery lata, by spróbować wystąpić na kolejnych Igrzyskach. 

- To jest bardzo dobre pytanie. Chciałbym. Ale to są tylko marzenia. Marzenia trzeba spełniać. A jak to wyjdzie? Zobaczymy. Po tych dwóch udanych latach wyjazd na Olimpiadę do Włoch brałem jako coś pewnego. Nie spodziewałem się takiego sezonu. Z myślą, że te Igrzyska są nie dla mnie pogodziłem się w Kuusamo, na pucharze kontynentalnym (13-15 grudnia - przyp. aut) Może jeszcze nie do końca, ale jak stałem w miejscu i kopałem się z tym, jak jest...  no ciężko było, przyjąć to, że jest, jak jest. Był jakiś plan, by wyjść z tego dołka i sam też cały czas grzebałem. Żona się ze mnie śmiała, że jak się spojrzy w przeszłość, to co 4 lata mi nie idzie. No, cóż powiedzieć. Ucieka coś specjalnego. Zostaje przykrość. Przyjdzie jeszcze czas, by przeanalizować to, jak to się stało. Na razie trwa sezon, jestem na mistrzostwach świata w lotach - zakończył 32-latek.

Korespondencja z Oberstdorfu, Dominik Formela