Koniec MŚwL dla Klemensa Joniaka. „Sam fakt, że tu wystąpiłem, jest dla mnie ważny”
Klemens Joniak nie znalazł się w czteroosobowym składzie reprezentacji Polski, który po dwóch treningach na mistrzostwach świata w lotach narciarskich został wytypowany do startu w czwartkowych kwalifikacjach. Mimo to dla 20-latka sam debiut na mamuciej skoczni w Oberstdorfie był spełnieniem jednego z największych sportowych marzeń.
Zakopiańczyk wprawdzie w żadnym z lotów nie przekroczył jeszcze 200. metra, ale po treningach trudno było nie zauważyć uśmiechu na jego twarzy. Jak sam przyznał, najtrudniejszy moment przyszedł jeszcze przed pierwszym skokiem.
- Najgorsze było to pierwsze spojrzenie na skocznię z góry, kiedy patrzyłem, jak skaczą inni zawodnicy. Później jednak wyłączyłem głowę, skupiłem się na czymś zupełnie innym i strachu już nie było. Czułem się naprawdę dobrze - relacjonował.
Dodatkowym atutem była dobra regeneracja po dalekiej podróży do Japonii i z powrotem.
- Spałem bardzo dobrze, bez żadnych problemów - podkreślił.
Choć dla Joniaka był to debiut na mamucie podczas mistrzostw świata, presja - w jego odczuciu - nie odegrała negatywnej roli.
- Nie powiedziałbym, że była to presja. Raczej dodatkowy bodziec i motywacja. Sam fakt, że znalazłem się w szóstce zawodników powołanych na MŚ w lotach, bardzo mnie cieszy - zaznaczył.
Zapytany o różnice między klasycznym skakaniem a lotami narciarskimi, odpowiedział ze spokojem.
- Czy to dwie zupełnie inne rzeczy? Trochę tak, a trochę nie. Zasada skoku jest ta sama, ale wszystko dzieje się szybciej. W lotach to właśnie faza lotu robi największą różnicę - tłumaczył, dodając, że na takiej skoczni trzeba być zdecydowanie bardziej odważnym.
Sam obiekt w Oberstdorfie zrobił na nim bardzo dobre wrażenie.
- To naprawdę przyjemna skocznia, bardzo podoba mi się jej profil. Może jeszcze nie poleciałem tutaj bardzo daleko, ale z tego, co czuję, jest to obiekt, który może „oddawać” - ocenił.
Joniak przyznał również, że starty w Pucharze Świata i obecność na mistrzostwach świata działają mobilizująco także poza samą skocznią.
- Może nie wszystko robi się inaczej, ale pojawia się dodatkowa energia. Taki bodziec, który pomaga w codziennej pracy - mówił.
Patrząc na cały sezon, młody skoczek nie ukrywa satysfakcji z obranej drogi.
- To poniekąd spełnienie marzeń. Sam fakt, że mogłem wystąpić na skoczni do lotów, jest dla mnie bardzo ważny. Oczywiście nie wszystkie cele na ten sezon zostały jeszcze zrealizowane, kilka wciąż przede mną, ale w dużej mierze wszystko idzie zgodnie z planem - podsumował.
Dla Klemensa Joniaka to koniec mistrzostw świata w lotach narciarskich w Oberstdorfie. Zostanie on oddelegowany do składu na Puchar Kontynentalny w Eisenerz, który został zaplanowany na piątek i sobotę 23 i 24 stycznia w austriackim Eisenerz (HS109).
Korespondencja z Oberstdorfu, Dominik Formela