Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Żyła najlepszym z Polaków w czwartek w Oberstdorfie. „Wiem, że potrafię dobrze skakać”

Piotr Żyła był najlepszym z Polaków w kwalifikacjach do konkursu indywidualnego w ramach mistrzostw świata w lotach narciarskich w Oberstdorfie (HS235). 24. miejsce zapewniło mu pewny awans do rywalizacji o medale na mamuciej skoczni w Oberstdorfie. To jednak nie zmienia jego sytuacji w kontekście igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 - jego, jak i Dawida Kubackiego czy Macieja Kota we Włoszech nie ujrzymy.

Legendarny Noriaki Kasai w miniony weekend otwarcie zapowiedział, że chce skakać aż do 60. roku życia. To naturalnie uruchomiło pytania o przyszłość samego Żyły i ewentualny występ na igrzyskach olimpijskich za cztery lata - w 2030 roku.

- Czy będę, czy nie będę na igrzyskach - tego nie wiem. Na pewno będę walczył, bo to lubię robić. Jak to się mówi: nieważny jest cel, ważna jest droga. Taka trochę samurajska, jak u Noriakiego. I ja też taką drogę obieram. Będę walczył o to, żeby za cztery lata nie mieć obniżki formy. Bo dziwnie się składa, że co cztery lata ją mam... i sam jestem sobie temu winny - przyznał 39-latek.

Nie unikał też trudniejszego tematu - igrzysk, które w tym sezonie, kolokwialnie mówiąc, "odjechały". Jak przyznał, moment, w którym wewnętrznie pogodził się z tym scenariuszem, przyszedł już na przełomie sezonu.

- Wiedziałem to już od Turnieju Czterech Skoczni. Zaczęło się źle dziać. Po raz kolejny popełniłem te same błędy, po raz kolejny przegrałem sam ze sobą... Po raz kolejny jednak będę walczył - mówił z charakterystycznym dystansem. - Najważniejsze, że znowu mam chęci do robienia tego i cieszenia się tym - przyznał.

Zapytany o moment po Pucharze Świata w Wiśle, gdy wydawało się, że wszystko może się jeszcze odwrócić, przyznał wprost, że właśnie to mogło go zgubić.

- No właśnie. I to był chyba błąd. Wiem, że potrafię dobrze skakać. W tym sezonie w Wiśle faktycznie było nieźle, ale tylko raz. Takie są skoki, a szczególnie moje - śmiał się. - Czasem nie umiałem sobie sam ze sobą poradzić. Ale teraz znowu zaczynam fajnie pracować i to mnie cieszy. Mogę tu być, na lotach. W treningach była frajda, była przyjemność. W kwalifikacjach może nie do końca, bo nawet o telemarku zapomniałem, ale się zakwalifikowałem. Lecę, dźwiga mnie, a tu nagle… uuu <śmiech>.

Relacja Piotra Żyły z igrzyskami olimpijskimi pozostaje - jak sam to określił - zaskakująco stabilna.

- Tu różnie nie bywa. Tu bywa stabilnie - niestety - rzucił z uśmiechem.

W Oberstdorfie zapisał się jednak w historii polskich skoków. Został najstarszym polskim zawodnikiem w historii mistrzostw świata w lotach narciarskich.

- No dobrze, no... znowu jakieś rekordy. Ale nie po to się to robi. Robi się to dla adrenaliny, emocji i tego, że tam u góry po prostu jest fajnie.

Mimo braku olimpijskiej nominacji Żyła deklaruje pełne wsparcie dla kolegów z kadry.

- Będę kibicował, wspierał chłopaków i wierzył, że te krążki są w zasięgu. Jest jeszcze sporo czasu, a to są skoki narciarskie - tu wszystko może się wydarzyć.

Na koniec wrócił jeszcze do ostatnich treningów, m.in. w Zakopanem.

- Ostatni skok wyglądał bardzo dobrze... ale to było po urodzinach, więc może dlatego - śmiał się. - Coś tam testowałem, próbowałem, a im bliżej było startów, tym bardziej skupiałem się już tylko na skokach. Jeden, dwa wyszły naprawdę fajnie. Także na tym zgrupowaniu było w porządku, fajnie sobie poskakałem.

Korespondencja z Oberstdorfu, Dominik Formela