Strona główna • Słoweńskie Skoki Narciarskie

Domen Prevc mistrzem świata w lotach. „Sen wciąż trwa”

Domen Prevc był bezapelacyjnie najlepszym lotnikiem podczas rywalizacji o indywidualne medale mistrzostw świata w lotach w Oberstdorfie. Na Heini-Klopfer-Skiflugschanze nie dał rywalom żadnych szans, wygrywając z gigantyczną, 59,5-punktową przewagą. To jeden z najbardziej efektownych triumfów w historii mistrzostw świata w lotach.

Prevc został trzecim Słoweńcem, który sięgnął po złoto mistrzostw świata w lotach narciarskich - po Robercie Kranjcu (2012 w Vikersund) i Peterze Prevcu (2016 na skoczni Kulm). Już przed zawodami był wskazywany jako absolutny faworyt i w pełni te oczekiwania spełnił. Choć pierwszego dnia nie błyszczał aż tak bardzo, po dwóch seriach i tak prowadził. Decydujący moment przyszedł jednak w trzeciej serii.

W trzeciej serii Domen Prevc z obniżonego rozbiegu osiągnął aż 232 metry - był to najdłuższy skok we wszystkich czterech seriach konkursowych. W finałowej próbie dołożył 222,5 metra, pieczętując mistrzowski tytuł. Drugi Norweg, Marius Lindvik, stracił do Słoweńca niemal 60 punktów.

- Na początku sezonu powiedziałem sobie, że jeśli zrealizuję choć jeden z wyznaczonych celów, będę bardzo zadowolony. A teraz? To, jak układa się ten sezon, jest po prostu niewiarygodne - przyznał Prevc w rozmowie z RTV Slovenija.

Sam mistrz nie krył, że trzecia konkursowa próba zaskoczyła nawet jego samego.

- Pierwszy dzisiejszy lot naprawdę mnie zaskoczył - szczególnie to, jaką prędkość miałem nad bulą. Jestem bardzo szczęśliwy, że wszystko się ułożyło i że trud, który wkładam w pracę, do mnie wraca. Sen wciąż trwa - mówił w wywiadzie dla słoweńskiej telewizji, dodając, że stara się wciąż twardo stąpać po ziemi.

- Jestem jednak takim człowiekiem, że potrzebuję czasu, żeby ten sukces do mnie dotarł. Nie będę tu teraz krzyczał z radości, ale w głowie czuję ten przyjemny spokój i ogromną satysfakcję - przyznał.

Domen Prevc tuż po wielkim triumfie nie pozwolił kolegom podrzucić się na ramionach na zeskoku. Zdradził, dlaczego tak się stało.

- Chcę oszczędzić kombinezon na konkurs drużynowy. Powiedziałem: nie niszczcie go, niech jeszcze jutro zrobi swoje. Już teraz myślę o niedzieli. Wiem, że będzie bardzo trudno, wszystkie zespoły dadzą z siebie maksimum. Ja też będę musiał oddać dwa bardzo dobre loty, żeby zrobić różnicę i pomóc w walce o medal - tłumaczył mistrz świata.

Trener reprezentacji Słowenii Robert Hrgota podkreślał przede wszystkim wagę skoku z trzeciej serii.

- Ta próba była tutaj zdecydowanie najpiękniejsza. Już wczoraj rozmawialiśmy o pozycji po wyjściu z progu. Udało mu się to poprawić i wtedy prędkość zrobiła różnicę. Skok był znakomity - ocenił.

- W ostatniej serii koncentracja była już na nieco niższym poziomie i może zabrakło większej aktywności w powietrzu, ale to i tak było więcej niż wystarczające do złota. Możemy tylko pogratulować Domenowi i cieszyć się tą chwilą. W niedzielę czeka nas jeszcze konkurs drużynowy - dodał Hrgota.