"Nie było wielkich dyskusji". Ammann nie jedzie na igrzyska
Od wczoraj wiemy, że Simon Ammann nie wyrówna rekordu Noriakiego Kasaiego i nie wystąpi w swoich ósmych igrzyskach olimpijskich. Choć jego rywalizacja z Felixem Trunzem o bilet olimpijski wyglądała na zaciętą, w rzeczywistości wybór decydentów miał nie być szczególnie trudny.
Ammann z dorobkiem 26 punktów jest sklasyfikowany na 47. miejscu w Pucharze Świata, Trunz zdobył o siedem punktów mniej i plasuje się na 50. pozycji. Niemniej to o 25 lat młodszy od czterokrotnego mistrza olimpijskiego zawodnik zyskał uznanie sztabu szkoleniowego.
- Ostatnie wyniki przemawiały na korzyść Felixa, jego forma zaczęła iść w górę - powiedział dyrektor skoków narciarskich w szwajcarskiej federacji, Joel Bieri. 19-latek zdołał wejść do trzydziestki podczas jednego z konkursów Turnieju Czterech Skoczni, w Innsbrucku, podczas gdy dla Ammanna impreza ta była zupełnie nieudana. W czasie Pucharu Świata w Sapporo Trunz dał radę dwukrotnie dotrzeć do finałowej serii, Simon dokonał tej sztuki tylko raz.
- Nie było wielkich dyskusji. Trunz reprezentuje realny potencjał na przyszłość. To oczywiście miało wpływ na decyzję - dodaje Bieri, który w niedzielę wieczorem przekazał tę bolesną wiadomość Ammannowi. - Simon był oczywiście bardzo rozczarowany, ale przyjął tę decyzję jak na prawdziwego mistrza przystało - poinformował działacz. Sam Ammann nie chciał publicznie komentować tej decyzji.
Siedmiokrotny olimpijczyk może w dalszym ciągu liczyć na wsparcie trenera Bine Norcica. Obaj już rozmawiali o najbliższej przyszłości. W ten weekend rodowity mieszkaniec St. Gallen ponownie weźmie udział w zawodach Pucharu Świata. - Nie brakuje mu wiele. Jeszcze kilka skoków i może wskoczyć na niezły poziom. Simon nie jest dla mnie stary. Mam nadzieję, że będzie walczył jeszcze długo - mówi szkoleniowiec Helwetów.