Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

„W sporcie trzeba walczyć do końca” – Stoch przed ostatnimi igrzyskami w karierze

Kamil Stoch będzie najstarszym skoczkiem, który w Predazzo powalczy o olimpijskie medale. Dla 38-letniego reprezentanta naszego kraju będą to szóste igrzyska w karierze. We Włoszech skoczek poniesie flagę Polski podczas ceremonii otwarcia XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026.

W poprzedni weekend Kamil Stoch uczestniczył w mistrzostwach świata w lotach narciarskich. Podopieczny Michala Doležala indywidualnie nie awansował do czołowej „30”, a w drużynówce lądował przed 200. metrem.

– Z przykrością trzeba stwierdzić, że na więcej nie było mnie stać. To było trochę walenie głową w mur, siłowanie się. Całym sobą pragnąłem się rozluźnić, zrelaksować i wyczyścić głowę ze zbędnych chęci, ale paradoks jest taki, że czasami im bardziej chcesz się wyluzować, tym jeszcze bardziej się spinasz. Ta chęć to powoduje. Zrobiłem, co mogłem i wystarczyło na tyle, ile widzieliście – mówił nam Stoch pod obiektem im. Heiniego Klopfera w Oberstdorfie.

W Bawarii problemy na skoczni do lotów narciarskich mieli też inni reprezentanci Polski.

– Odpowiedź jest prosta. To wszystko kryje się w momencie i jakości odbicia. To szereg elementów, które trzeba właściwie wykonać, żeby mieć prędkość w locie. To nie jest kwestia sprzętu czy umyślnego wytracania prędkości. Jeśli nie napędzisz tego z progu, to później nic nie zrobisz – odpowiada Stoch.

Tym samym stało się jasne, że Stoch nigdy nie zostanie mistrzem świata w lotach narciarskich. Jego największym osiągnięciem w tej konkurencji pozostanie indywidualne srebro z 2018 roku, kiedy lepszy okazał się Daniel-Andre Tande z Norwegii.

– Mam świadomość, że jestem medalistą mistrzostw świata w lotach narciarskich. Oczywiście, ambicje chciały złota, ale mierzyłem siły na zamiary. Wiedziałem, jaki jest ten sezon i jak skacze konkurencja. Tutaj trzeba było cudu w najczystszej postaci, żeby ziściły się moje marzenia. Wiem, że zrobiłem, co mogłem. Poświęciłem czas, pracę i energię. Wszystko, co mogłem zrobić, żeby jak najlepiej przygotować się do tej imprezy, zostało zrobione. Trzeba to zaakceptować. Sezon jeszcze się nie kończy, jest wiele zawodów i skoków przed nami, które można oddawać na wysokim poziomie – podkreśla.

Już w najbliższy czwartek skoczków narciarskich czeka pierwsza sesja treningowa na olimpijskiej arenie w Predazzo. Rywalizacja rozpocznie się od skoków na obiekcie HS107.

– Tydzień, który został do igrzysk, na pewno poświęcimy treningom i odpoczynkowi. Na pewno trzeba wyczyścić głowę z chęci robienia wszystkiego naraz. To bardzo trudne. Nie idzie? Zapętlasz się, przestajesz wierzyć umiejętnościom i chcesz złapać wszystko. A tutaj trzeba wszystko puścić i skupić się na jednej drobnostce. Nie na tej, której aktualnie potrzebujemy, a na czymś zupełnie innym. To postaram się zrobić na treningach. Może dzięki temu wróci dobre czucie i luz w skokach? Na pewno trzeba odpocząć po tym, co wydarzyło się w Oberstdorfie, zrobić trening motoryczny i wejść na kilka sesji na skoczni. Nie za dużo, bo w tydzień się niczego nie nadrobi, niczego się nie wytrenuje. Luzem, spokojem i zdrowym podejściem trzeba wydobyć to, co w nas najlepsze. Wszystko, co miało być zrobione, zostało już zrobione – zaznacza Stoch.

W programie igrzysk zadebiutuje konkurs duetów. Latem, podczas próby przedolimpijskiej, Polacy nie mieli sobie równych, a Stoch okazał się najlepszym zawodnikiem dnia.

– Wspomnienie z lata utrzymuje mnie w sferze zdrowej ambicji, że wszystko może odmienić się w ciągu kilku dni. Nie twierdzę, że jadę po złoty medal, bądź w ogóle zdobyć medal. Tego nie robi się w sporcie. W sporcie trzeba walczyć do samego końca i wierzyć w to, że jesteśmy w stanie osiągnąć naprawdę wiele. Inaczej nie ma sensu nigdzie jechać, lepiej zostać w domu. Całym sobą wierzę, że to, co zrobiłem do tej pory, przyniesie najlepszy możliwy efekt i będę walczył do samego końca – zapewnia dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli.

Nadchodzące igrzyska będą dla Stocha szóstymi, ostatnimi.

– Na igrzyskach dzieje się wiele wokół, ale to też kwestia naszej reakcji na to i podejścia do pewnych spraw. Z doświadczenia wiem, że przed igrzyskami jest dużo mówienia, a na samych igrzyskach jest więcej spokoju, bo dziennikarze nie mają wstępu do wioski olimpijskiej <śmiech>… – kończy Stoch.