„Dziś było się pasażerem” – Raimund po wietrznym mikście w Willingen
Philipp Raimund był jednym z największych pechowców piątkowego konkursu drużyn mieszanych na Muehlenkopfschanze (HS147) w Willingen. Lider niemieckiej reprezentacji czekał na swoją konkursową próbę ponad dziesięć minut, trzykrotnie wchodząc na belkę startową. – Nie czuję już nóg – rzucił w stronę telewizyjnej kamery Raimund tuż po 121-metrowym locie. Ostatecznie gospodarze zawodów zajęli drugie miejsce, przegrywając ze Słoweńcami o niespełna punkt.
– Ogólnie jestem bardzo zadowolony. Niestety, warunki były trochę trudne, ale wydaje mi się, że wszyscy mieli podobnie – przekazał Raimund w rozmowie z oficerem prasowym niemieckiej reprezentacji.
Raimund po długim oczekiwaniu doleciał do 121. metra, co dało mu dopiero siódmą notę ostatniej grupy jednoseryjnego konkursu. Niemcy po zaciętym boju nieznacznie ulegli Słowenii, o 0,6 pkt.
– Na końcu było bardzo blisko, być może sam mógłbym zrobić coś jeszcze trochę lepiej. Mimo wszystko, dziś było się raczej „pasażerem”. Dlatego muszę powiedzieć, że ogólnie jestem bardzo zadowolony – dodał 25-latek.
Skład naszych zachodnich sąsiadów uzupełnili Agnes Reisch (112 metrów), Karl Geiger (125 metrów) i Selina Freitag (132 metry).
– To były bardzo trudne zawody: silny wiatr, bardzo dużo przerw. Jeśli chodzi o mężczyzn, Karl Geiger oddał naprawdę bardzo dobry skok. Philipp Raimund popełnił mały błąd rozbiegu, ale mimo to skok był całkiem w porządku. W przypadku dziewczyn widziałem, że skakały bardzo dobrze. Drugie miejsce na inaugurację weekendu w Willingen, w konkursie mikstów, bardzo nam pomaga. To także dobry znak przed igrzyskami olimpijskimi – zabrał głos Stefan Horngacher, trener niemieckiej reprezentacji mężczyzn.
Dla Geigera było to pierwsze podium Pucharu Świata od marca 2025 roku i drugiej pozycji Niemców w drużynówce na Letalnicy.
– Dawno nie stałem na podium. Z drużyną to zawsze coś wyjątkowego. Było naprawdę o włos od zwycięstwa, dlatego myślę, że możemy być z siebie naprawdę dumni, że tak dobrze wykorzystaliśmy ten dzień, który wcale nie był łatwy – podsumował mikst Geiger.