Domen Prevc nie do pokonania. „Powiedziałem sobie tylko jedno: wyląduj bezpiecznie”
Nie ulega wątpliwości, kto tuż przed igrzyskami olimpijskimi Mediolan-Cortina jest w najlepszej dyspozycji, jeśli chodzi o światową czołówkę skoczków narciarskich. Po raz kolejny swoją supremację potwierdził Domen Prevc, triumfując w sobotę w konkursie Pucharu Świata w Willingen z ogromną, 22-punktową przewagą nad drugim Renem Nikaido. To 10. wygrana Słoweńca w tym sezonie.
Domen Prevc już w pierwszej serii sobotnich zmagań pokazał, że nie zamierza nikomu oddać czołowej pozycji. Przed finałem prowadził z wyraźną, 11,7-punktową przewagą nad drugim Karlem Geigerem, kontrolując przebieg rywalizacji na Muehlenkopfschanze. W finałowej rundzie Słoweniec oddał zdecydowanie najdłuższy skok całego dnia - 155 metrów - lądując zaledwie pół metra przed rekordem obiektu, należącym do Johanna Andre Forfanga. Dzięki tej próbie nie tylko powiększył przewagę nad rywalami, ale też dał jasny sygnał, że jego forma na ostatniej prostej przed igrzyskami olimpijskimi wciąż jest na bardzo wysokim poziomie.
- Miałem całkiem dobre warunki, szczególnie w drugim skoku, kiedy dobrze przeleciałem nad przełamaniem i później mogłem nabrać wysokości. W pewnym momencie powiedziałem sobie tylko jedno: wyląduj bezpiecznie. Igrzyska są za pasem i muszę pozostać zdrowy - przyznał lider Pucharu Świata w rozmowie ze słoweńską telewizją.
- W Willingen zawsze jest fajnie - to miejsce ma swój własny urok, coś wyjątkowego, czego nie da się porównać z innymi skoczniami. Cieszę się, że udało się rozegrać dziś obie serie - mówił po konkursie 26-latek.
W sobotę warunki na obiekcie HS147 były nieco loteryjne, choć jak przyznał 26-latek, nie mógł narzekać na pech w żadnej z serii konkursowych.
- Bardzo cieszyłem się z tego uczucia, kiedy naprawdę czuć opór pod nartami. Dla takich momentów żyjemy - podsumował lider słoweńskiej kadry dla RTV Slovenija po triumfie w Willingen.