Domen Prevc wygrywa tuż przed igrzyskami. „Nie czuję żadnej presji”
W niedzielę w Willingen ponownie nie było żadnych wątpliwości, kto obecnie jest najlepszym skoczkiem świata. Domen Prevc znów odleciał rywalom, osiągając w konkursowych próbach 147 i 152 metry. To pozwoliło mu triumfować po raz dwudziesty w karierze - znów z ogromną przewagą.
Już po pierwszej serii było jasne, że konkurenci walczą co najwyżej o drugie miejsce. Prevc od początku narzucił tempo, a w finale tylko je potwierdził, ponownie odlatując na Muehlenkopfschanze. Ren Nikaido i Philipp Raimund mogli jedynie patrzeć na tablicę wyników – różnica była zbyt duża, by mówić o realnej rywalizacji.
Po konkursie triumfator nie sprawiał jednak wrażenia kogoś, kto celebruje dominację nad resztą stawki. Wręcz przeciwnie – w jego słowach więcej było spokoju i konsekwencji niż euforii.
- Mam nadzieję, że daję rywalom do myślenia. Ale myślę, że to po prostu efekt tego, że wszystko poskładało się w odpowiednim momencie. To wynik ciężkiej pracy z ostatnich lat, a szczególnie z tego sezonu. Każdego dnia skupiałem się na tym, żeby zrobić coś, co sprawi, że będę lepszy. Nawet latem. Moje wakacje wyglądały tak, że codziennie robiłem coś pod kątem skoków narciarskich. Jeśli pracujesz konsekwentnie każdego dnia, wyniki muszą przyjść. Cieszę się, że wszystko układa się właśnie teraz - powiedział lider Pucharu Świata.
Forma Prevca w ostatnich tygodniach sprawia, że naturalnie pojawiają się pytania o igrzyska olimpijskie. Skoro już wcześniej wygrał Turniej Czterech Skoczni i sięgnął po złoto mistrzostw świata w lotach, oczekiwania wobec występu w Predazzo są ogromne. Sam zainteresowany wyraźnie jednak studzi nastroje.
- Na początku sezonu powiedziałem sobie, że są trzy wielkie cele: Turniej Czterech Skoczni, mistrzostwa świata w lotach i igrzyska olimpijskie. Jeśli zdobędę medal tylko w jednym z tych wydarzeń, będę zadowolony - tłumaczył. - Teraz mam już dwa. Nie czuję żadnej presji. To, co wydarzy się w Predazzo, po prostu się wydarzy. Bez względu na wynik, na koniec sezonu będę szczęśliwy. Oczywiście pojadę tam skoncentrowany, ale przede wszystkim chcę się igrzyskami cieszyć, dobrze się bawić i dać kibicom show - podsumował Słoweniec.
Korespondencja z Willingen, Dominik Formela