Ilja Miziernych o swojej fascynacji skokami: "Są nieporównywalne z niczym innym"
Przed dwoma laty zdobył złoty medal Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich, które odbyły się w koreańskiej prowincji Gangwon. Teraz zadebiutuje podczas seniorskiej odsłony tej imprezy. Portal Olympic.kz przybliżył przy tej okazji czytelnikom sylwetkę Ilji Miziernycha.
W tym sezonie młody Kazach już czterokrotnie wskakiwał do czołowej trzydziestki zawodów Pucharu Świata. Zajął 27. miejsce w Wiśle, 22. w Engelbergu, 24. w Oberstdorfie i 20. w Innsbrucku. Wygląda na to, że podczas olimpijskich zmagań w Predazzo nie zamierza wcale zadowalać się rolą statysty.
- Miałem sąsiada – Aleksieja Pczelincewa, który był skoczkiem narciarskim - rozpoczyna opowieść na temat swoich początkach w skokach. - Czasem widywałem go z nartami, np. gdy wyjeżdżał na obóz treningowy i byłem bardzo zaskoczony tym, co robił. Później, po pewnym czasie, spotkałem się z Czyngisem Nabiejewem, moim pierwszym trenerem. To było na podwórku mojego domu. Zawołał mnie do siebie i zaproponował, bym spróbował tej dyscypliny. Wtedy jeszcze nie rozumiałem, jaki to sport i o co w nim chodzi, ale opowiedziałem o wszystkim babci i mamie. Podjęły decyzję o wysłaniu mnie na treningi, bo byłem bardzo nadpobudliwy. Tak właśnie trafiłem do tego sportu - wspomina.
Miziernych jest prawdziwym fascynatem skoków narciarskich, nie jest w stanie się powstrzymać od zachwytów nad swoją dyscypliną. - Skoki narciarskie to nie lęki i niepokojące myśli. Wręcz przeciwnie, to opanowanie, charakter, wiara w siebie i swoje czyny. Ten sport jest nieporównywalny z niczym innym - podkreśla.
- Uczucia lotu nie da się opisać słowami ani oddać gestami. Kiedy lecisz, w twoim wnętrzu pojawia się ta piękna pustka – nie myślisz o niczym, jesteś całkowicie spokojny. A jednocześnie adrenalina buzuje w twoich żyłach: chcesz krzyczeć, ale niczego nie potrzebujesz robić. Skoki narciarskie to sport wymagający techniki i koordynacji. Często mówi się, że nie jest dla każdego, ale ja tak nie uważam. Uważam wręcz przeciwnie: każdy, kto jest otwarty na nowe doświadczenia i spragniony adrenaliny, może nie tylko uprawiać tę dyscyplinę, ale także reprezentować nasz kraj na arenie międzynarodowej. Ten sport pomaga pokonać lęki i wewnętrzne schematy. Okazuje prawdziwą miłość tym, którzy się na niego otwierają - zachwyca się.
Ilja podkreśla, że nie czuje przed olimpijskim debiutem ani stresu ani obaw. - Igrzyska były moim celem od zawsze, przygotowywałem się do nich przez całe sportowe życie, ale jednocześnie nie czuję nadmiernych emocji przed moim debiutem. Myślenie o igrzyskach olimpijskich może mnie rozpraszać, więc staram się na razie jak najmniej o nich myśleć. Co do wyników, nie lubię ich przewidywać i nie będę tego robił. Przygotowuję się do tego startu tak samo jak do każdego innego – czy są to mistrzostwa miasta Ałmaty, czy zawody Pucharu Świata. Dla mnie nie ma różnicy. Moim zadaniem jest pokazać, to czego się nauczyłem przez lata mojej kariery.