„W tych skokach można coś poprawić” – Tomasiak po zapoznaniu z Predazzo
Kacper Tomasiak w czwartkowy wieczór miał okazję zapoznać się z normalną skocznią olimpijską w Predazzo. 19-latek był najrówniej prezentującym się z Polaków, regularnie plasując się na przełomie pierwszej i drugiej dziesiątki. Jak podkreśla nasz junior, celem nie są konkretne wyniki, lecz jak najlepsze skoki na imprezie czterolecia we Włoszech.
Zawodnik pochodzący z Bielska-Białej debiutuje na igrzyskach olimpijskich. Przed wyjazdem do Włoch miał okazję odetchnąć od starów na arenie międzynarodowej, szlifując dyspozycję w polskich obiektach.
– Na pewno udało mi się odpocząć, szczególnie zaraz po powrocie z Japonii. Później trochę potrenowaliśmy i oddaliśmy więcej skoków, niż mógłbym podczas zawodów. Na Pucharze Świata zazwyczaj są to trzy skoki dziennie i to tyle. Jest mało czasu na poprawki i testowanie. Trzeba skakać tak, jak się skacze najlepiej w danym momencie. Nie ma miejsca na dużą poprawę. Na treningach w Polsce na pewno udało się coś udoskonalić w skokach, a nie skakać cały czas tak samo. Poziom był wysoki, ale dobrze było go podnieść – mówi Tomasiak o ostatnich dniach.
– Spędziłem ten czas owocnie. Trochę tęskniłem za rywalizacją, choć na ogół dobrze się czuję, kiedy odpuszczam starty przed imprezą mistrzowską i mam okazję potrenować w spokoju. Dobrze oceniam odpuszczenie ostatnich startów. Przydał się odpoczynek, bo zmęczenie dawało o sobie znać – dodaje.
Dla Tomasiaka były to pierwsze skoki na 107-metrowym obiekcie w Val di Fiemme.
– Ten obiekt nie jest zły, choć potrzebowałbym jeszcze kilku skoków, żeby się dobrze wpasować. Miałem dziś problemy przy lądowaniu, ląduje się trochę z wysoka. Muszę to wyczuć, bo na pozostałych skoczniach wygląda to nieco inaczej. Warunki były w porządku. Śnieg na zeskoku jest nieco miękki, ale wolę na takim skakać. Na twardszym trudniej mi się ląduje, więc w moim przypadku na plus – zwraca uwagę.
Igrzyska olimpijskie wiążą się ze sporymi zmianami, także wizualnymi. Zawodnicy prezentują się na imprezie czterolecia w sprzęcie pozbawionym reklam sponsorskich.
– Sami siebie nie widzimy, że inaczej wyglądamy podczas skoku <śmiech>… Jestem w stanie skupić na tych samych elementach, co na innych zawodach czy podczas treningów. Udaje mi się dobrze w to wpasować. Igrzyska nie robią na mnie na razie ogromnego wrażenia, ale nie są też kompletnie nieporuszające. Coś pomiędzy. Mieszkamy w hotelu, ale codziennie przynajmniej raz zaglądamy do wioski olimpijskiej. Nie jest tak, że jesteśmy odcięci – relacjonuje Tomasiak.
19-latek jest jedną z największych nadziei medalowych całej reprezentacji Polski podczas XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026.
– Przyjechałem bez konkretnych celów wynikowych. Chcę skakać jak najlepiej i czerpać z tego trochę radości. Myślę, że na razie jest w porządku, choć nie jest idealnie. W tych skokach można coś jeszcze trochę poprawić –
Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela