„Mogę być w miarę zadowolony" – Paweł Wąsek po czwartkowych treningach w Predazzo
Paweł Wąsek był podczas czwartkowych treningów mężczyzn w Predazzo pierwszym reprezentantem Polski, jaki oddał swój skok na olimpijskiej skoczni normalnej. Skoczek z Ustronia, dla którego zmagania we Włoszech są drugim olimpijskim występem w karierze, plasował się w poszczególnych seriach odpowiednio na 12., 10. oraz 22. pozycji.
26-letni skoczek po raz ostatni startował w zawodach międzynarodowych 11 stycznia podczas Pucharu Świata w Zakopanem, czyli niemal miesiąc przed igrzyskami w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. W kolejnych tygodniach szukał on optymalnej formy tylko podczas treningów. Jak jednak przyznał po pierwszych skokach na olimpijskiej skoczni HS107 w Predazzo, jest on bardzo szczęśliwy z tego, że ponownie może sprawdzić swoją dyspozycję w zmaganiach elity: – Już szło zatęsknić za tym wszystkim, więc cieszę się, że znowu jestem na zawodach i mogę rywalizować.
Podczas czwartkowych skoków na normalnym obiekcie Trampolino Dal Ben, Wąsek prezentował przyzwoitą dyspozycję. W pierwszej serii uzyskał 99 metrów, natomiast w drugiej osiągnął wynik o pół metra lepszy. Ostatnia próba reprezentanta Polski zakończyła się lądowaniem na odległości 97,5 metra. Czy powrócił on do rywalizacji w dobrym stylu?
– Taki był plan, ale faktycznie ciężko przepracowany chyba nawet miesiąc, więc coś tam na pewno udało się poprawić. Myślę, że z tych dzisiejszych skoków też mogę być w miarę zadowolony, bo udało się w miarę zrealizować te moje cele, na które dzisiaj stawiałem, i na tym można budować więcej – ocenił.
Pierwsza część obecnego sezonu, w tym m.in. także konkursy 74. Turnieju Czterech Skoczni, były dość trudne dla Wąska. Łącznie, tej zimy zdobywał on punkty PŚ w zaledwie siedmiu konkursach. Mimo zdecydowanie słabszej dyspozycji, niż ta prezentowana w sezonie 2024/25, zawodnik z Ustronia znalazł się w kadrze olimpijskiej. Jak Wąsek ocenił treningi, podczas których przygotowywał się do najważniejszej imprezy czterolecia?
– Wiadomo, były one różne. Na początku nie wyglądało to najlepiej, ale z tego ostatniego zgrupowania – szczególnie z dwóch ostatnich treningów na skoczni – byłem bardzo zadowolony. Jednak treningi też są takie, że ciężko po nich coś powiedzieć. Bo czasem wystarczy naprawdę podnieść ten rozbieg o dwie, trzy belki, i wtedy nagle wszystko wychodzi. Skacze się fajnie, od razu pojawia się więcej luzu, pojawiają się metry. Więc na papierze to wygląda wszystko super, a później wraca się do rywalizacji; dają tą „pucharową" belkę i okazuje się, że metrów dalej brakuje. Dlatego cieszyłem się z tych skoków na treningach. Miałem fajne czucie, ale też zachowywałem spokojną głowę, bo wiem, jak to wygląda w skokach i przyjechałem tu z takim dobrym nastawieniem, ale też z dużą ciekawością – stwierdził reprezentant Polski.
Zwycięzca klasyfikacji Letniego Grand Prix 2024 został również zapytany, czy odczuwał pewną tremę, bądź ciekawość dotyczącą tego, jak spisze się on w porównaniu z resztą światowej czołówki na olimpijskiej skoczni w Predazzo: – Właśnie tego najbardziej mi brakowało – żeby móc gdzieś iść i sprawdzić, jak ten mój plan treningowy i moje postępy wyglądają na tle innych zawodników. No, i po takim czasie to normalne, że był gdzieś ten niepokój, czy to w ogóle cokolwiek dało.
Wąsek jest jednym z zawodników, którzy nie mieli okazji rywalizować na zmodernizowanych skoczniach kompleksu Trampolino Dal Ben podczas próby przedolimpijskiej, rozgrywanej w ramach Letniego Grand Prix 2025. Jakie były jego pierwsze wrażenia na temat obiektów, na których w tym roku skoczkowie będą walczyć o olimpijskie medale?
– W miarę OK. Te wszystkie nowe skocznie są raczej budowane w bardzo podobny sposób, więc nie ma tu nic specjalnego. Jednak na pewno jeszcze gdzieś muszę się lepiej „dogadać" z tym dojazdem, bo te skoki na pewno jeszcze nie były optymalne – przyznał.
Reprezentant Polski wspominał również, że obecnie wciąż boryka się z pewnymi problemami zdrowotnymi: – Z tego ostatniego zgrupowania wróciłem przeziębiony. Tak naprawdę przez ostatnie 4 dni kurowałem się, nie trenowałem. Myślę jednak, że to też było dobre po tak intensywnym okresie przygotowań. Bo w końcu położyłem się na sofie i faktycznie odpocząłem, a tak zazwyczaj nosi mnie do różnych działań. Więc może mi to wszystko wyjdzie na plus, aczkolwiek faktycznie jeszcze całkiem nie wyzdrowiałem – jeszcze z nosa leci trochę kataru. Mieliśmy dziś trening, na którym mieliśmy robione pomiary i siłowo wszystko jest bardzo dobrze, więc do skoków jestem na pewno gotowy. Większy problem pojawia się przy rozgrzewce, gdy trzeba trochę potruchtać, bo wtedy jeszcze szybko „dusi".
Dla Wąska igrzyska w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo będą drugim olimpijskim występem w karierze. W Pekinie w 2022 roku zajął on 21. miejsce w konkursie na dużej skoczni, a także był częścią zespołu, który w konkursie drużynowym uplasował się na 6. pozycji. Czy wyjazd na tegoroczne igrzyska to kolejne spełnienie marzeń i zastrzyk motywacji dla skoczka z Ustronia?
– Jak najbardziej, ale można też powiedzieć, że to marzenie wyjazdu na igrzyska miałem odhaczone już cztery lata temu. Teraz są już kolejne marzenia w głowie, a o nie będę walczył po prostu na tych igrzyskach – odpowiedział.
Na koniec 26-latek został zapytany, czy decyzja trenera Macieja Maciusiaka o powołaniu do kadry na igrzyska olimpijskie we Włoszech zaskoczyła go, zważywszy na prezentowaną przez niego w tym sezonie formę sportową: – Na pewno gdzieś w pewnym stopniu zaskoczyła, bo zdawałem sobie sprawę, że od początku sezonu nie dawałem mocnych argumentów trenerowi, żebym to właśnie ja miał jechać. Więc gdzieś tam było delikatne zaskoczenie, ale uznałem, że jak dostanę tę szansę, to po prostu postaram się jak najlepiej ją wykorzystać.
Czy Wąsek twierdzi także, iż dostał do spłacenia pewien kredyt zaufania?
– Myślę, że na pewno, ale raczej staram się nie myśleć o tym, że muszę tu spłacać jakiś kredyt zaufania, bo na pewno to mi nie pomoże mentalnie – podsumował polski skoczek.
Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela