„Trzeba oddać kilka skoków, żeby się przyzwyczaić” – Maciusiak po pierwszych próbach Polaków w Predazzo
Skoczkowie narciarscy w czwartkowy wieczór zapoznali się ze 107-metrowym obiektem olimpijskim w Predazzo. W ramach oficjalnej sesji treningowej przeprowadzono trzy serie nieoceniane, podczas których w czołowej „10” meldowali się Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. Gorzej we Włoszech radził sobie Kamil Stoch. O komentarz po pierwszych skokach w Val di Fiemme poprosiliśmy Macieja Maciusiaka, głównego trenera reprezentacji polskich skoczków narciarskich.
Po czterech latach odliczania skoczkowie doczekali się pierwszych prób na igrzyskach w Predazzo, na przebudowanym kompleksie im. Giuseppe Dal Bena.
– Wszyscy na to czekali. Pamiętamy, już od lata mówiło się o igrzyskach jako najważniejszym starcie. Bardzo szybko to minęło. Jesteśmy, zaczęliśmy skakanie i przed nami zabawa – mówi Maciej Maciusiak.
– Czwartkowe skoki były solidne, choć z dużymi rezerwami. Szczególnie Kacper Tomasiak. Próg nie chciał mu do końca oddać. Odbijał się zdecydowanie za wcześnie i automatycznie pojawiały się problemy w pierwszej fazie lotu. Mimo wszystko, jest blisko czołówki. Solidnie również Paweł Wąsek. Z największymi problemami borykał się Kamil Stoch. Sam mówił, że nie czuł za dobrze swojego ciała, ale do startu w konkursie zostało jeszcze sporo czasu. Oczywiście, że mamy pomysł na Kamila. Obserwując go, każdy z jego skoków był nieco inny. Pierwszy był z wysoką pozycją najazdową. Druga próba wydawała się lepsza, ale próg nie chce mu do końca oddać. Trzeci skok był najsłabszy, jeśli chodzi o technikę. Został z tyłu, przeleciało do przodu i brakuje kilku metrów, żeby być bardziej z przodu. Na pewno go na to stać – analizuje szkoleniowiec Biało-Czerwonych.
Dla Tomasiaka i Wąska były to pierwsze skoki na normalnym obiekcie w Predazzo. Stoch miał okazję zapoznać się z nim we wrześniu.
– Kacper i Paweł nie byli tu z nami podczas Letniego Grand Prix. Wykonali tu zatem pierwsze próby. Tu jest dość specyficzny najazd. Nie ma klasycznego wciśnięcia w przejściu, dlatego trzeba oddać kilka skoków, żeby się przyzwyczaić. Łagodnie przejeżdża się przez przejście i zawodnicy muszą się do tego dopasować – zaznacza Maciusiak.
Nowe oblicze na włoskiej ziemi pokazał Paweł Wąsek, który na kilka tygodni został wycofany ze startów na arenie międzynarodowej, aby trenować do imprezy czterolecia.
– Paweł poszedł całkiem innym torem. Po Pucharze Świata w Zakopanem został wyłączony z rywalizacji, rozpisaliśmy mu każdy dzień pod kątem przygotowań na igrzyska. Za nim solidny trening w Predazzo. Otrzymał potwierdzenie tego, co wypracował. Ma to przełożenie na tle światowej czołówki – uważa 43-latek.
Wąsek do tego momentu sezonu przeważnie męczył się na skoczni, szczególnie pod koniec Turnieju Czterech Skoczni. Nasz ubiegłoroczny lider do tej pory zgromadził zaledwie 54 „oczka” do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.
– Pamiętamy Innsbruck, gdzie nie skakał tak źle, a został zdyskwalifikowany. To troszeczkę wybiło go z rytmu i zaburzyło wszystko. Po dyskwalifikacji w Innsbrucku, w Bischofshofen do końca mu nie szło. Paweł wtedy nie wiedział, że pojedzie na igrzyska. Myślał, że ta szansa odjechała, ale stało się inaczej. Widzicie Pawła, w jakim jest nastroju. Zrobił wszystko, by przygotować się możliwie najlepiej i wspieraliśmy go w tym. To był oficjalny trening, nie każdy skakał w startowym sprzęcie, natomiast mamy potwierdzenie, że wystarczy oddać normalne skoki bez kombinowania i wtedy pojawia się więcej luzu. Trudno mówić o luzie na igrzyskach olimpijskich, ale trzeba skakać automatycznie, żeby coś zrobić. Tak trzeba do tego podchodzić, by móc o coś walczyć – przypomina Maciusiak.
Biało-Czerwoni podczas rozpoczynających się dziś XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolna-Cortina 2026 nie mieszkają w wiosce olimpijskiej, którą wybudowano w Predazzo.
– Nie mieszkamy w wiosce olimpijskiej. Mieszkamy w pobliskim hotelu. Chodzimy tam na posiłki, choć nie wszystkie. Zorganizowaliśmy to tak, że śniadanie czy obiady mamy w hotelu, a do wioski chodzimy na kolację. Na początku plan był inny, natomiast uległ zmianom. Walczyłem o to, żebyśmy byli wszyscy razem. Z klucza było tak, że wszyscy zawodnicy mieszkają w w wiosce, a do tego osiem osób ze sztabu, ale mówię też o biegaczach i kombinatorach. W wiosce są dwuosobowe pokoje, a my mamy trzech zawodników. Nie dało się zrobić rezerwacji na jednoosobowy pokój dla któregoś z zawodników. Musiałby mieszkać z kimś ze sztabu lub innej dyscypliny. To byłoby uciążliwe. Mamy tutaj trochę znajomości i załatwiliśmy, żeby zostawiono nam najlepsze pokoje w pobliskim hotelu. Jest rodzinnie, zawodnicy mieszkają w jednym pokoju. Humory dopisują i wszyscy się pomieścili – wyjaśnia trener polskich skoczków.
Panowie po raz kolejny pojawią się na rozbiegu 107-metrowego obiektu w Predazzo w niedzielę. Oficjalna sesja treningowa ruszy o godzinie 19:00. Będzie to ostatnie przetarcie przed poniedziałkową walką o medale na skoczni normalnej.
Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela