Strona główna • Kombinacja Norweska

Kombinowały dla marzeń, walczą o kombinację

Już w niedzielę skoczkinie narciarskie po raz ostatni powalczą o medale XXVI Zimowych Igrzysk Olimpijskich. W Predazzo po raz pierwszy w historii wyłoniona zostanie mistrzyni olimpijska na dużym obiekcie. W stawce po raz kolejny znajdą się też kombinatorki norweskie, które walczą o włączenie swojej dyscypliny do programu XXVI ZIO 2030, których gospodarzem będą Alpy Francuskie.

Na liście startowej trwających igrzysk znajdują się trzy zawodniczki, które tej zimy z powodzeniem startują w Pucharze Świata w kombinacji norweskiej. Są to Finki Minja Korhonen i Heta Hirvonen, kolejno trzecia i osiemnasta zawodniczka klasyfikacji generalnej bieżącego sezonu. Kwalifikację olimpijską w gronie skoczkiń wywalczyła też Austriaczka Lisa Hirner (13. pozycja).

– Dostałam szansę, więc postanowiłam spróbować swoich sił. Myślę, że każdy sportowiec chce wziąć udział w igrzyskach olimpijskich. Świetnie tutaj być jako skoczkini, liczę jednak na to, że w 2030 roku zostanę olimpijką jako kombinatorka norweska. Specjalistki od skoków prezentują bardzo wysoki poziom, trudno z nimi rywalizować. Muszę oddawać swoje najlepsze skoki, by mieścić się w finale, ale to świetna zabawa. Myślę, że to ważne, by pokazywać, że najlepsze dwuboistki prezentują poziom pozwalający na walkę ze skoczkiniami – powiedziała nam 22-letnia Lisa Hirner, która na normalnej skoczni wywalczyła 24. miejsce.

Tuż za nią uplasowała 17-letnia Heta Hirvonen, która dodatkowo znalazła się w składzie Finlandii na konkurs drużyn mieszanych.

– Kombinacja norweska kobiet jest poza programem zimowych igrzysk olimpijskich, więc zdecydowałam się powalczyć o kwalifikację olimpijską w skokach narciarskich. To największa sportowa impreza na świecie, więc podjęłam wyzwanie – słyszymy od juniorki.

Przedstawicielka Suomi nie wyklucza, że w przyszłości skupi się wyłącznie na skokach narciarskich. – Zobaczymy. Bardzo dużo zależy od tego, czy kobieca kombinacja norweska znajdzie się w programie kolejnych igrzysk. Myślę, że to ważne, że jesteśmy tu z innymi dwuboistkami – nie ukrywa Hirvonen.

O awans do serii finałowej konkursu indywidualnego skoczkiń otarła się Korhonen, rodaczka Hirvonen.

– Igrzyska były moim marzeniem od dzieciństwa. Start olimpijski zawsze był moim celem. W tym sezonie pojawiało się coraz więcej i więcej opcji startowych w skokach narciarskich, podjęłam walkę o kwalifikację i w efekcie znalazłam się w olimpijskiej kadrze skoczkiń

– Przez cały sezon musiałam łączyć starty w kombinacji norweskiej i skokach narciarskich, ale priorytet miał dwubój. Ułożyliśmy pod to dobry plan i udało się startować w obu tych dyscyplinach na satysfakcjonującym poziomie. Do tej pory jest to mój najlepszy sezon w Pucharze Świata w kombinacji. W Predazzo szło mi dobrze na normalnej skoczni, aż do konkursowej próby na normalnym obiekcie <śmiech>… – podsumowuje, nawiazując do skoku, który nie dał jej czołowej „30” w gronie skoczkiń. Czy zostanę w kombinacji? Sporo zależy od ruchów Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Na razie… startuję w kombinacji i w skokach. Jako kombinatorki pokazujemy tutaj dobry poziom na skoczni, jesteśmy w stanie nawiązać rywalizację ze specjalistkami i mam nadzieję, że MKOl to widzi – dodaje sportsmenka o rok starsza od Hirvonen.

Przed własną publicznością marzenie o olimpijskim starcie zrealizowała z kolei Annika Sieff. 22-latka wiosną 2023 roku porzuciła obiecującą karierę w kombinacji norweskiej, aby przygotować się do domowych igrzysk jako skoczkini narciarska. Występ w Predazzo miał wyjątkowe znaczenie dla reprezentantki Italii, urodzonej w pobliskim Cavalese.

– Marzenia się spełniają. Wspaniale było zadebiutować na igrzyskach właśnie w Predazzo po decyzji, którą podjęłam kilka lat temu. Poziom zawodów był bardzo wysoki. Mój się podnosi, szczególnie w ostatnich tygodniach poczyniłam postępy na skoczni, ale strata do czołówki jest nadal duża. Dam z siebie wszystko, by pewnego dnia znaleźć się na szczycie. Porzucenie kombinacji nie było łatwym krokiem, ale stawiłam czoło temu wzywaniu i dziś jestem tutaj. Jeszczem szczęśliwa – usłyszeliśmy od Sieff, która zajęła 19. pozycję i okazała się najlepszą z Włoszek.

Sieff odniosła się też do obecności Hirner, Hirvonen i Korhonen na imprezie czterolecia. 

– One również znajdują się w punkcie, w którym będą musiały decydować, co dalej. Musimy zaczekać, czy kobieca kombinacja norweska będzie w programie następnych igrzysk olimpijskich. Na pewno mają okazję przekonać się, jaki jest poziom w skokach i jak wygląda ta dyscyplina od kuchni. Miło było zobaczyć te dziewczyny w Predazzo. Na pewno wolałyby startować w Predazzo w kombinacji norweskiej, ale na pewno są szczęśliwe, że uczestniczą w tak wyjątkowym wydarzeniu sportowym. Czy polecam im zmianę dyscypliny na stałe? To zależy od każdego przypadku.

– Myślę, że do końca swojej kariery sportowej zostanę już w skokach narciarskich. Nie jestem pewna w stu procentach, ale jeśli muszę odpowiedź teraz to tak, zostaję w skokach. Co jeśli kobieca kombinacji zostanie włączona do programu igrzysk? Wtedy zobaczymy. Od trzech lat nie trenowałam biegów narciarskich, ale na takie rozterki przyjdzie czas po ewentualnej decyzji MKOl – zakończyła Sieff.

Wszystkie nasze rozmówczynie w niedzielę wezmą udział w pierwszym w historii olimpijskim konkursie kobiet na dużej skoczni. Początek o godzinie 18:45.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela