Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Trener Maciusiak po olimpijskim srebrze Tomasiaka: „To wróży wielką karierę”

Jeszcze przed igrzyskami olimpijskimi mówił wprost: jedziemy po medal. W Predazzo te słowa stały się faktem. Trener narodowej kadry A Maciej Maciusiak po wielkim osiągnięciu Kacpra Tomasiaka, jakim jest zdobycie srebrnego medalu olimpijskiego, nie ukrywał emocji, ale też podkreślał jedno - to sukces całego zespołu.

- Dokładnie tak. Pierwsze podziękowania należą się całemu teamowi - wszystkim trenerom i zawodnikom, bo to jest nasz wspólny medal. Sezon jest, jaki jest, ale najważniejsza impreza i mamy kolejny medal w skokach narciarskich. To bardzo ważne dla całego środowiska. Oczywiście ogromne gratulacje dla Kacpra za to, co zrobił. Wielki szacunek także dla Pawła i Kamila - walczyli do końca. Dziś próby nie wyszły, ale medal już jest, a przed nami jeszcze kolejne konkursy.

Pytany o wyjątkowość Kacpra Tomasiaka, trener nie miał wątpliwości, że to zawodnik formatu, jakiego Polska dotąd nie miała.

- Życzę wszystkim, żeby był przykładem, jak działa w Polsce system. Przeszedł wszystkie szczeble: Szkołę Mistrzostwa Sportowego, kadrę juniorów, kadrę B i A. Cały czas robił postęp. Ja znam Kacpra od dzieciaka - startował z moim synem Mateuszem. Już wtedy było widać, że się wyróżniał. Chodził kilka belek niżej i „rozwalał system”.

Dzień konkursu był dla sztabu emocjonalnym rollercoasterem.

- Teraz już jest spokojniej, ale emocji było mnóstwo. Od samego rana, a właściwie przez całe dwa tygodnie. Dziś w końcu wszystkim puściło. Po to tu przyjechaliśmy - żeby zdobyć medal. Na razie mamy jeden i oby się na tym nie skończyło.

Trener przyznał, że w trakcie konkursu udało mu się nawet odebrać telefon od Adama Małysza - choć nie było to łatwe.

- Byłem w stanie. Emocje towarzyszą nie tylko zawodnikom, ale też trenerom. Na sam koniec wszystko puściło. Gdy zobaczyłem ten skok Kacpra - zdecydowanie najlepszy tutaj - serce podpowiadało, że to będzie medal.

Zapytany o zachowanie 19-latka w dniu startu, Maciusiak odpowiedział z uśmiechem.

- Nie wiem, czy do niego w ogóle dotarło, że jest na igrzyskach olimpijskich, co zauważył trener Michal Dolezal. I oby tak zostało.

Najtrudniejsze pytanie dotyczyło psychiki młodego zawodnika - jak to możliwe, że będąc o jedną dziesiątą punktu od medalu po pierwszej serii, oddał w finale najprawdopodobniej najlepszy skok w karierze?

- Nie wymagajcie ode mnie odpowiedzi na to pytanie, bo chyba się nie da. Podszedł do zawodów jak stary, doświadczony lis, a był jednym z najmłodszych w stawce. Ciężko to wytłumaczyć. Po prostu cieszymy się, że jest w polskiej reprezentacji.

Fakt, że Tomasiak został najmłodszym polskim medalistą w historii zimowych igrzysk, zdaniem trenera ma ogromną wagę.

- To wróży wielką karierę. Medal olimpijski już ma, a przed nim wiele lat pracy. Oby się dalej rozwijał. Każdy już przekreślał polskie skoki, gdy odejdą Kamil i bardziej doświadczeni zawodnicy, a tu proszę - jest następca. I są kolejni młodzi.

Moment pierwszego spotkania po konkursie był krótki i symboliczny.

- Widziałem Kacpra dopiero późno. Podałem mu rękę, gdy szedł na ceremonię. Na rozmowy przyjdzie czas. Wielkiego świętowania nie będzie - jutro mikst.

Czy trener Maciusiak czuje się teraz spełniony?

- Nie wiem, czy spełniony. To nie jest mój medal, to medal Kacpra i całych polskich skoków - wszystkich trenerów, od bazowych po szkolnych. My jesteśmy po to, żeby pomagać. Oby tych sukcesów było więcej.

Przerwa między seriami była pełna napięcia, ale i wiary.

- Stres był, ale już wcześniej zakładaliśmy, że Kacper jest bardzo mocny psychicznie. Trener Doležal powiedział nawet, że on chyba nie wie, na jakiej jest imprezie. I oby tak zostało do końca.

Na koniec Maciusiak spojrzał szerzej - na to, co ten medal może znaczyć dla całej reprezentacji.

- Zdjęliśmy presję. Ten pierwszy medal zawsze jest najważniejszy. Jadąc tu, mało kto na nas stawiał. Tym bardziej się cieszę. Życzę powodzenia wszystkim naszym olimpijczykom. Oby medal Kacpra napędził całą olimpijską rodzinę.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela