Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Zjazd, a nie skok. Samokrytyczna Pola Bełtowska po olimpijskim debiucie

Pola Bełtowska otworzy skład reprezentacji Polski podczas wtorkowego konkursu drużyn mieszanych w ramach XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. 19-latka przystąpi do mikstu po kompletnie nieudanym konkursie indywidualnym, w którym – jak sama mówi – zjechała z normalnego obiektu w Predazzo, a nie skoczyła. Podopieczna Marcina Bachledy i Stefana Huli w niedzielę miała okazję oddać trzy skoki treningowe. Te nie przyniosły jednak oczekiwanej poprawy.

– Sportowo dostałam po tyłku. To ewidentnie był efekt nerwów. Cały stres, który przez dłuższy czas kumulował się we mnie, puścił w tym skoku. Przez to wyszło, jak wyszło. Nie analizowałam tego skoku i nie zamierzam tego robić. Tam nie ma czego analizować… Wymazuję tę próbę z pamięci. Bardzo żałuję, że stało się to na igrzyskach, ale nie cofnę czasu – mówi nam Pola Bełtowska, która we Włoszech debiutuje na igrzyskach olimpijskich.

Bełtowska nie ukrywa, że łzy i smutek po własnym występie przykryła radość wywołana skokami Anny Twardosz, która wskoczyła do czołowej „10” imprezy czterolecia.

– Wynik Ani wywołał duży uśmiech na mojej twarzy. Przestałam myśleć o swoim… zjeździe. Cieszyłam się razem z Anią. Dzielę z nią pokój w wiosce olimpijskiej, bardzo jestem z niej dumna i cieszę się, że jej się udało. Telefonicznie otrzymałyśmy też ogrom wsparcia od dziewczyn, które kiedyś skakały na nartach, jak Magda Pałasz czy Wiktoria Przybyła. Kocham je bardzo, są cudowne i bardzo je pozdrawiam – mówi o relacji z koleżanką z pokoju i byłymi reprezentantkami kraju, które pozostają w stałym kontakcie z aktualnymi kadrowiczkami.

Tej zimy Bełtowska osiągnęła najlepszy wynik w Pucharze Świata, zajmując 14. miejsce na normalnej skoczni w Falun. Podczas azjatyckiego tournée, poprzedzającego wyjazd Polek na igrzyska, zdobyła jednak tylko punkt – w chińskim Zhangjiakou.

– Jestem takim typem osoby, który nie lubi pokazywać emocji. Trzymam je w sobie, aż do momentu… Z jednej strony chciałam być tutaj pewna siebie, ale wiedziałam, jak to wyglądało przed igrzyskami. Miałam w sobie bardzo duży znak zapytania, jak to finalnie wyjdzie. Nadzieje zawsze są, ale nie poradziłam sobie ze stresem i presją. Mam nadzieję, że zostało to w sobotnim konkursie i da mi to już spokój. Igrzyska dopiero się zaczęły. Indywidualny konkurs idzie w zapomnienie. Było, minęło. We wtorek konkurs drużyn mieszanych, który będzie kolejną szansą. Dam z siebie wszystko – zapewnia skoczkini, która w listopadzie skończy 20 lat.

W minioną niedzielę Twardosz odpoczywała po sobotnich zawodach, a Bełtowska trzykrotnie skoczyła podczas oficjalnej sesji treningowej. Ta jednak nie poszła po myśli naszej zawodniczki, która w najdłuższej z prób uzyskała 83 metry.

– Dobrze, że była szansa poskakać. Zadaniem było puszczenie głowy, pchanie od nogi na progu, ale to wszystko nie jest takie proste. Te skoki w ostatnim czasie były złe i trudno to puścić na tyle, żeby jakoś poszło. Niedzielny trening był nową kartą, ale nie było większych zmian. Mam nadzieję, że chwila bez skoczni coś zmieni. Trzeba się przespacerować po okolicy, spróbować zrobić coś innego – mówiła nam w niedzielne popołudnie, przed wtorkowym mikstem.

Konkurs drużyn mieszanych ruszy o godzinie 18:45. Seria próbna rozpocznie się o 17:30. Na starcie stanie dwanaście zespołów, a Polska pokaże się jako siódma.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela