Strona główna • Szwajcarskie Skoki Narciarskie

„To ściśle tajne”. Szalona szarża na wagę medalu Deschwandena

Takich rozstrzygnięć nie spodziewał się nikt, włącznie z samym zainteresowanym. 34-letni Gregor Deschwanden był na tyle zaskoczony zdobyciem medalu podczas olimpijskiego konkursu mężczyzn na skoczni normalnej, że na podium musiał prezentować się w pożyczonej kurtce jednego z członków reprezentacji Szwajcarii. Jak piszą dziennikarze blick.ch, kluczowa w osiągnięciu sukcesu przez 34-latka mogła okazać się wielogodzinna podróż serwisanta zespołu, której celem było dostarczenie skoczkowi dodatkowej pary nart do Predazzo.

Gregor Deschwanden nie błyszczał przy okazji premierowej sesji treningowej w Predazzo. W ubiegły czwartek Szwajcar plasował się w drugiej i trzeciej dziesiątce, co skłoniło sztab Helwetów do wnikliwej analizy sprzętu. Serwis blick.ch informuje o rozmowie trenera Martina Kuenzle z Bjoernem Schneiderem – serwisantem Szwajcara. Tematem rozmowy miała być konkretna para nart, która została w Niemczech, gdzie mieszka Schneider.

– Przecież nie możemy zawsze zabierać ze sobą każdej pary nart – odparł Schneider trenerowi, cytowany przez blick.ch. Serwisant postanowił ruszyć w drogę, która w obie strony łącznie liczy około 800 km. W trudnych warunkach drogowych dostarczył Deschwandenowi narty, na których 34-latek sięgnął po olimpijski brąz, będący największym sukcesem w jego sportowej karierze.

– To była wymagająca podróż – komentuje sprawę krótko Schneider. W czym ta konkretna para miała pomóc szwajcarskiemu zawodnikowi? – To ściśle tajne – ucina serwisant, sugerując nieco inną budowę struktury nart.

– Napłynęły mi łzy do oczu. To był niewiarygodny moment. Wspaniale widzieć, że nasza praca została nagrodzona – dodaje Schneider w rozmowie z blick.ch, pytany o pierwsze reakcje na medal Deschwandena.

Sam skoczek nie krył zaskoczenia takim obrotem spraw.

– W ogóle nie zabrałem rzeczy na ceremonię medalową, bo myślałem, że jestem zbyt daleko od czołówki. Ubrania, które mam na sobie, są pożyczone. Ale od tego ma się drużynę – mówił na gorąco przed kamerą telewizji SRF.

Tej zimy jego najlepszym wynikiem w Pucharze Świata była dziesiąta pozycja.

– Tak naprawdę nie wiem, jak do tego doszło. Wiedziałem, że mam sześć skoków treningowych, żeby być gotowym. Na treningach miałem lepsze i gorsze próby. W serii próbnej coś znalazłem i próbowałem to powtórzyć w kolejnych skokach. Udało się i bardzo się cieszę, że stało się to właśnie teraz, na igrzyskach olimpijskich, choć oczywiście wolałbym skakać lepiej w Pucharze Świata – podkreślał podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.

Deschwanden zdradził, że wskutek zdobycia medalu czeka go wizyta u tatuażysty.

– Mam to już w planach. Muszę znaleźć kreatywnego artystę, który zrobi to dla mnie, bo sam nie mam aż takiej wyobraźni. To zakład i czekam na to z niecierpliwością. Miejsca na ciele jeszcze nie znam, ale chętnie się z niego wywiążę po zdobyciu takiego medalu – zaznaczył z uśmiechem.

Deschwanden to trzeci w historii szwajcarski medalista olimpijski w skokach narciarskich – po Walterze Steinerze i Simonie Ammannie. Szwajcarzy od tego sezonu są prowadzeni przez Bine Norcica ze Słowenii, który otwarcie zapowiada walkę o medal także na dużej skoczni. Rywalizacja mężczyzn na obiekcie HS141 jest zaplanowana na sobotę. Konkurs duetów zaplanowano na poniedziałek.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela