Strona główna • Juniorzy

Artur Broda: "Chciałbym pojechać na Mistrzostwa Świata Juniorów"

Artur Broda zdominował ubiegłej zimy konkursy w kategorii juniorów młodszych. Już od drugich zawodów Lotos Cup był liderem klasyfikacji generalnej i pozostał nim do końca, uzyskując znaczną przewagę nad pozostałymi skoczkami. Trzy złote krążki (dwa indywidualnie, jeden w drużynie) wywalczył na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, imprezie, która ma rangę Mistrzostw Polski w kategoriach juniorskich. Sukcesy te nie przeszły bez echa: Artur został powołany do kadry C, przygotowującej się do przyszłorocznych Mistrzostw Świata Juniorów. Zapraszamy do lektury wywiadu z tym utalentowanym zawodnikiem.

Skijumping.pl: Miniony sezon był dla Ciebie niezwykle udany, wygrałeś Lotos Cup, natomiast wcześniej z Twoją formą bywało różnie. Kiedy nastąpiła ta przysłowiowa eksplozja i co było jej przyczyną?

Artur Broda: Znacznie lepiej skakałem już podczas ubiegłego sezonu letniego, na początku zimy było dobrze, a po paru zawodach, gdy już się obskakałem, było super. A to chyba dlatego, że przestałem rosnąć i schudłem.

Skijumping.pl: A czy w jakiś istotny sposób zmienił się Twój trening?

A.B.: W lecie mieliśmy treningi siłowe, przez co mięśnie były bardzo obciążone. Wydaje mi się, że podczas przerwy jesienno - zimowej mniej trenowaliśmy, niż zwykle i ten odpoczynek dobrze nam zrobił.

Skijumping.pl: . Od tego sezonu razem z Piotrkiem Byrtem jesteś w kadrze C. Jak Ci się podobają treningi z tą grupą?

A.B.: Cieszę się, że zostałem do niej powołany. Wszystko jest w porządku, treningi nie są monotonne, ale różne, obecnie ogólnosprawnościowe i siłowe, aby najlepsza forma przyszła na zimę, czyli wtedy, kiedy ma przyjść. Dobrze, że jestem w tej kadrze.

Skijumping.pl: Jak wyglądają Wasze przygotowania do sezonu? Wyjeżdżacie gdzieś?

A.B.: Zwykle jesteśmy w Zakopanem, teraz jedziemy nad morze, gdzie będzie dużo treningu siłowego, potem pojedziemy do Ramsau i do Frenstatu. Dzień wygląda tak, że rano skaczemy, a wieczorem trenujemy na sali, lub w siłowni. Jednak, jeśli jest okazja, na przykład ładna pogoda, to mamy więcej treningów na skoczni.

Skijumping.pl: A poza zgrupowaninami?

A.B.: Gdy jesteśmy w domu, to po szkole jest trening w klubie, praktycznie każdego dnia, tylko niedziele są zawsze wolne.

Skijumping.pl: Przejdźmy do Lotos Cup. Rywalizacja była zacięta, czy jako lider klasyfikacji generalnej, odczuwałeś jakąś szczególną presję przed swoimi startami?

A.B.: Nie, nie odczuwałem niczego takiego. Skakałem na tyle, na ile byłem przygotowany, na ile mnie stać.

Skijumping.pl: Lotos Cup to dla was taki mały Puchar Świata, zawody odbywają się cyklicznie, zdobywacie punkty, jest klasyfikacja. Czyli jest to jakby przedsmak tego co was czeka w przyszłości.

A.B.: Można tak powiedzieć, gdyż były to konkursy o wyższą stawkę, o stypendia i wszystkich to bardzo mobilizowało.

Skijumping.pl: Jak sądzisz, czy zasady zaczerpnięte z Pucharu Świata, na przykład punktacja, są dobrym rozwiązaniem?

A.B.: To jest właśnie bardzo dobre, gdyż jesteśmy już od najmłodszych lat przygotowywani do tego, wiemy, jak to mniej więcej wygląda.

Skijumping.pl: A jak Ci się podobały finałowe zawody Lotos Cup? Podobno były bardzo dobrze zorganizowane...

A.B.: Mimo, że z pogodą było różnie, to wygrałem, więc zawody mi się podobały. Później jeszcze wiele dekoracji... Ogólnie było fajnie.

Skijumping.pl: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda ze skokami?

A.B.: Kiedyś w telewizji widziałem konkurs i poszedłem się razem z tatą zapisać się do klubu. Mojego pierwszego skoku nie pamiętam, ale zawody tak. Były one w Wiśle, zająłem wtedy trzecie miejsce, mam nawet o nich wycinek z gazety.

Skijumping.pl: Czy o tym, żebyś został skoczkiem zadecydował tylko tamten konkurs w telewizji, czy też może i tradycje rodzinne?

A.B.: Dziadek od strony mojego taty skakał, także jego bracia trenowali w Goleszowie, w klubie Watra. U dziadka zawsze oglądałem jego medale i puchary i to też wywarło na mnie jakiś wpływ. Obecnie jestem jedynym skoczkiem w rodzinie.

Skijumping.pl: Jaki obecnie jest Twój rekord w długości skoku i na której skoczni go ustanowiłeś?

A.B.: Jest to 115 m na Wielkiej Krokwi.

Skijumping.pl: Na którym ze skoczków się wzorujesz?

A.B.: Na Janne Ahonenie. Podoba mi się jego sposób bycia, a także to, że jeździ na dragsterach.

Skijumping.pl: Jakie inne sporty uprawiasz poza skokami?

A.B.: W sumie takie, jak każdy, gram w piłkę nożną, w siatkówkę, dość dużo biegam.

Skijumping.pl: Nie myślałeś o kombinacji norweskiej?

A.B.: Chciano, abym był w kombinacji, jednak wyszło tak, że załapałem się do kadry C w skokach. Ale wcześniej to zawsze startowałem w dwuboju, trener tak radził, mówił, że można coś wygrać, a ja byłem dobry w biegach. Teraz już ich nie trenuję, bo jestem w kadrze skoczków.

Skijumping.pl: Do której szkoły uczęszczasz? Czy trudno jest pogodzić naukę ze sportem?

A.B.: Do Gimnazjum nr 1 w Wiśle, do trzeciej klasy, ale tak właściwie to nie chodzę do szkoły od pierwszego czerwca, gdyż od tej pory mieliśmy same obozy. Jednak wszystko zaliczyłem wcześniej, więc nie mam zaległości. Od nowego roku szkolnego zamierzam iść do Liceum Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem. Tak naprawdę, to nie jest mi trudno godzić naukę ze sportem, osiągam średnie wyniki.

Skijumping.pl: Co lubisz robić w wolnym czasie?

A.B.: Lubię grać na komputerze, a także interesuję sie motocyklami.

Skijumping.pl: Na zakończenie powiedz, jakie masz cele na najbliższy sezon?

A.B.: Chciałbym pojechać na Mistrzostwa Świata Juniorów i zdobyć na nich dobre miejsce. To jest teraz dla mnie najważniejsze, do tego się przygotowuję.

Skijumping.pl: Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

A.B.: Dzięki.