Strona główna • Japońskie Skoki Narciarskie

Łzy Sary Takanashi. „Najradośniejszy moment w moim życiu”

Zespół z Kraju Kwitnącej Wiśni po zaciętym pojedynku w Predazzo ograł Niemców oraz Austriaków i w efekcie stanął na najniższym stopniu podium olimpijskiego konkursu drużyn mieszanych. W składzie Japończyków znaleźli się Nozomi Maruyama, Ryoyu Kobayashi, Sara Takanashi i Ren Nikaido. Brąz wywalczony we Włoszech ma szczególne znaczenie dla Takanashi, która cztery lata temu doświadczyła bolesnej dyskwalifikacji w mikście, co kosztowało jej ekipę medal. W miniony wtorek w oczach legendy kobiecych skoków ponownie pojawiły się łzy, tym razem szczęścia.

– Bez wątpienia dzisiejszy medal to najradośniejszy moment w moim życiu – przyznała Sara Takanashi podczas wtorkowej konferencji prasowej w Val di Fiemme.

Blisko 30-letnia Japonka nosiła w sobie zadrę sprzed czterech lat, kiedy w szalonym mikście w Pekinie była jedną ze zdyskwalifikowanych skoczkiń za nieprzepisowy kombinezon. Tamtego dnia nie sądziła, że jeszcze kiedykolwiek będzie jej dane powalczyć o olimpijskie podium.

– Cztery lata temu nie mogłam sobie wyobrazić, że ponownie wystąpię na igrzyskach olimpijskich, ale zdobycie kolejnego medalu dzięki wsparciu mojego zespołu i dopingowi kibiców to dla mnie naprawdę wyjątkowe chwile – dodaje czterokrotna zdobywczyni Kryształowej Kuli, dla której jest to dopiero drugi medal olimpijski w karierze, po indywidualnym brązie z Pjongczangu.

Wydarzenia sprzed czterech lat wstrząsnęły zawodniczką. Japonia, pomimo dyskwalifikacji Takanashi w pierwszej serii, do końca walczyła o podium. Ostatecznie skończyło się na czwartej lokacie, tuż za sensacyjnymi medalistami z Kanadą. Skoczkini poważnie rozpatrywała nawet zakończenie sportowej kariery. Kluczowe okazało się jednak wsparcie fanów i liczne wiadomości, które spływały od kibiców.

– Słowa ludzi, którzy mówili, że oglądanie moich skoków poprawia im samopoczucie, sprawiły, że chciałam dalej próbować. Chcę robić coś, co pomoże ludziom. Chcę odpłacić im wynikami, a nie uciekać i rezygnować – wyznaje Takanashi w rozmowie z kyodonews.net.

Takanashi we wtorkowym mikście uzyskała 96,5 oraz 97 metrów, co było kolejno trzecią i czwartą notą jej grupy.

– To sport indywidualny, ale nie czułam się sama. Czułam obecność kibiców i wsparcie kompanów z drużyny – podkreśla wkład Maruyamy, Kobayashiego i Nikaido, a także obecność Japończyków pod skocznią i przed telewizorami.

W 2014 w Soczi i w 2022 roku w Pekinie Takanashi indywidualnie ocierała się o medal, lądując na czwartej lokacie. W Predazzo zawodniczka z Azji nie zmieściła się nawet w czołowej „10”, zajmując 13. lokatę.

– Byłam zdenerwowana i nie byłam do końca pewna siebie przed tym konkursem. To moi koledzy z drużyny dodali mi pewności, by rywalizować. Oba skoki były najlepszymi, jakie tutaj oddałam, więc poczułam ulgę – podkreśla 63-krotna triumfatorka zawodów rangi Pucharu Świata.

Jak piszą japońskie media, Takanashi była do tego stopnia niepewna siebie, że kwestionowała wybór trenera Yoshikiego Kinjo, który już w sobotę przekazał jej informację o miejscu w składzie – kosztem Yuki Seto i Yuki Ito, które uplasowały się niżej. Seto była czternasta, a Ito siedemnasta. 

– Pytałam nawet trenera, czy na pewno to ja powinnam startować. Prosiłam, żeby najpierw poczekał do niedzieli i obejrzał mojego skoki treningowe i dopiero wtedy podjął decyzję. Wpływ na to miały wydarzenia sprzed czterech lat – relacjonuje Takanashi na łamach hochi.news.

– Często czułam, jakbym hamowała drużynę. Zawsze miałam pewną blokadę psychiczną w konkursach drużynowych – nie ukrywa Takanashi, cytowana przez kyodonews.net.

Nieocenionym wsparciem dla najbardziej doświadczonej zawodniczki okazali się koledzy z drużyny.

– Zanim oddałam skok, Ren powiedział mi nie „Powodzenia”, tylko „Bawmy się tym”. Odpowiedziałam „Dam z siebie wszystko”, a on na to: „Nie, Sara, ty po prostu skacz z radością. Ja zrobię resztę”. Ryoyu też rozładowywał atmosferę, mówiąc coś w stylu: „Po prostu się tym cieszmy”. Nozomi startowała jako pierwsza, więc nie miałyśmy zbyt wiele czasu na rozmowę, ale jej skok dodał mi ogromnej odwagi – czytamy o perspektywie Takanashi na hochi.news.

– W tym sezonie przeszłam wszystkie kontrole sprzętu, więc do tej podeszłam pewna siebie – kończy Takanashi, która do kontrolerów została wezwana po pierwszym skoku konkursowym.

Przed Takanashi jeszcze jedna szansa medalowa w ramach XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Konkurs indywidualny kobiet na dużej skoczni zaplanowano na najbliższą niedzielę.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela