Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Medal na wagę posady trenera? „Nie zastanawiam się nad tym”

– Nie zastanawiam się nad tym na tę chwilę. Teraz jesteśmy na igrzyskach olimpijskich. Co będzie później? Zobaczymy – mówił trener Maciej Maciusiak po wtorkowym mikście, zapytany w strefie dla dziennikarzy o swoją przyszłość na stanowisku głównego trenera reprezentacji Polski. Nasza ekipa, co nie udało się choćby Austrii, zakończyła olimpijskie zmagania na skoczni normalnej z medalem – indywidualnym srebrem wywalczonym przez Kacpra Tomasiaka. Od czwartku Biało-Czerwonych czekają skoki na dużym obiekcie.

Trener Maciusiak, który wiosną przejął stery kadry narodowej A w skokach narciarskich, zwraca uwagę na duże grono osób, które przyczyniło się do wicemistrzostwa olimpijskiego Kacpra Tomasiaka.

– Od początku kariery Kacper pracował z wieloma trenerami. Byli pierwsi szkoleniowcy w LKS Klimczok Bystra. Potem Sławek Hankus w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku, Daniel Kwiatkowski w kadrze juniorów. Początek przygotowań do tego sezonu Kacper przepracował z kadrą B i Wojtkiem Toporem, a od Letniego Grand Prix z naszym sztabem. Cały czas idzie do góry. Jak podkreślałem, to sukces wszystkich w Polsce – mówi Maciusiak.

We wtorek Tomasiak wziął udział w mikście, w którym Biało-Czerwoni ograli tylko Rumunię, zajmując przedostatnie miejsce. Skład uzupełniali Pola Bełtowska, Paweł Wąsek i Anna Twardosz.

– Cieszy to, co pokazał Paweł Wąsek. W zupełności wystarczy skakać normalnie. Wróciła prędkość najazdowa, która przełożyła się na solidne skoki. Konkurs indywidualny zaczął się dla nas źle. Paweł przyznał, że go spięło i dało się to zauważyć. Pozycja najazdowa na pierwszy rzut oka wygląda tak samo, ale nie jest identyczna. Nie ma luzu, nie ma prędkości. Łańcuszek błędów i skok wychodzi za późno na progu. Szkoda, że w najważniejszym momencie. Przed nami jednak duża skocznia i zrobimy wszystko, żeby było inaczej, czyli normalnie – odpowiada trener.

– Chciałem, żebyśmy osiągnęli minimum w postaci finałowej ósemki. Niestety, tym razem się nie udało. Brakowało, choć walczyliśmy do samego końca. Od pierwszego skoku strata była bardzo duża – dodaje w kontekście jedenastego miejsca, które Polska zajęła w konkursie drużyn mieszanych.

Środa była wolnym dniem od skoków narciarskich, a skoczkowie dostali trochę czasu wolnego na skorzystanie z uroków słonecznej Italii.

– Przyjeżdżając do Predazzo mieliśmy w planie krótką jednostkę treningową z samego rana, natomiast zrezygnowaliśmy z tego. Do południa zawodnicy mają wolne, a po południu odnowa i pełna regeneracja. Przygotowujemy się już do dużego obiektu – relacjonuje Maciusiak, który zewsząd otrzymuje gratulacje po pierwszym medalu Polski podczas XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026.

– To na pewno bardzo miłe chwile, jest tego sporo. Staram się odpisywać na bieżąco. Skontaktowało się ze mną wielu ludzi. Niektórych nawet nie znam. Były gratulacje od prezesa PKOl, biura PZN czy… Mirosława Szymkowiaka <śmiech>. Po takim sukcesie z udziałem Kacpra chyba każdy mówi o skokach narciarskich – kończy szkoleniowiec Polaków.

Czwartkowa sesja treningowa mężczyzn na 141-metrowej skoczni w Predazzo jest zaplanowana na godzinę 20:00.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela