„Wciąż nie jest za późno” – Lindvik odpowiada Raimundowi
Marius Lindvik, który we wtorek został wicemistrzem olimpijskim w mikście, podczas konferencji prasowej po konkursie drużyn mieszanych w Predazzo zmierzył się z tematem relacji łączących go z Philippem Raimundem. Złoty medalista indywidualnego konkursu podczas poniedziałkowego spotkania z dziennikarzami mówił otwarcie o zadrze i końcu przyjaźni. Tłem sprawy jest afera sprzętowa z udziałem norweskiego zespołu, która wybuchła podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata w Trondheim.
Raimund i Lindvik przez lata utrzymywali przyjacielskie relacje, dzieląc się wspólnymi pasjami także poza światem skoków narciarskich. Przypomnijmy słowa Niemca, na pytanie norweskiego dziennikarza na temat jego stosunku do osoby Lindvika, który latem został zawieszony za skakanie w zmanipulowanym sprzęcie podczas głównej imprezy poprzedniej zimy.
– Powiedziałbym, że ta relacja stała się trochę trudniejsza. Byliśmy całkiem dobrymi znajomymi, zanim wydarzyły się te rzeczy. Grałem z nim w gry wideo i streamowałem na żywo. Uważałbym go za przyjaciela. Po sytuacji w Trondheim poczułem to trochę jak zdradę, jak splunięcie w twarz – nie przebierał w słowach Raimund przed dziennikarzami zgromadzonymi w sali konferencyjnej pod skoczniami w Predazzo.
– Nie chcę robić z tej sprawy czegoś większego, niż jest. To, co zrobili, było błędem i dla mnie osobiście, gdyby którykolwiek z nich przyszedł do mnie i powiedział: ‘Hej, przepraszam, że tak się stało’, prawdopodobnie bym im wybaczył i powiedział: ‘Hej, jesteśmy tylko ludźmi, błędy się zdarzają, skupmy się razem na przyszłości’ – kontynuował nowy mistrz olimpijski.
– Jest mi więc trochę smutno, że nigdy do tego nie doszło. Zwłaszcza że się przyjaźniliśmy, a ja nigdy nie dostałem żadnego wyjaśnienia ani niczego podobnego. To mnie smuci z ludzkiego punktu widzenia – zakończył 25-latek norweski wątek.
We wtorkowy wieczór Marius Lindvik został poproszony o komentarz poniedziałkowych słów Raimunda.
– Byliśmy bliskimi przyjaciółmi, graliśmy razem w gry wideo, ale po zeszłym roku trochę za dużo mówił w mediach i nie chciałem już być aż tak bliskim przyjacielem. Ale wciąż nie jest za późno.
Dziennikarka obecna na sali konferencyjnej dopytała, czy Lindvikowi nie jest przykro z powodu takiego obrotu spraw.
– Oczywiście to smutne. Trudno być dobrym przyjacielem, kiedy on nie mówi o tobie dobrych rzeczy w mediach – odpowiedział 27-latek.
Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela