Od czwartej dziesiątki do stabilizacji - Kacper Tomasiak łapie czucie na dużej skoczni w Predazzo
Pierwszy dzień treningów na dużym obiekcie w Predazzo nie był dla Kacpra Tomasiaka najłatwiejszy. Zaczął od 37. miejsca, ale później wyraźnie się rozkręcał - 16. i 17. lokata w kolejnych seriach pokazały, że to raczej kwestia dopasowania detali niż poważnych problemów. Sam zawodnik podchodzi do tematu spokojnie, bez nerwowych ruchów.
Zanim jednak przeszliśmy do technicznych niuansów, padło pytanie, które - jak się okazało - wywołało więcej wahania niż analiza dużego obiektu w Predazzo po modyfikacji profilu. Ulubiony pączek?
- Mówiłem, że trudno będzie o jedną konkretną odpowiedź, ale jeśli już mam wskazać, to pączek z różą - uśmiechnął się.
Wracając do sportu - czy po takim dniu zabiera do hotelu konkretne „zadanie domowe”?
- Myślę, że do hotelu nie zabieram jakiegoś konkretnego zadania, ale na pewno przyda się złapanie czucia na tej skoczni. Dopiero podczas jutrzejszych skoków będzie można coś więcej poprawić, bo na sucho ciężko coś wykombinować.
Jak ocenia sam obiekt?
- Póki co skocznia jest taka „nijaka”. Jak już uda się w nią wczuć, to będzie ciekawa, ale do tego trzeba jeszcze chwilkę poczekać - przynajmniej do jutra.
Pierwszy treningowy skok był wyraźnie najsłabszy. Sam zawodnik przyznaje, że podczas zapoznania ze skocznią nie poszło zbyt dobrze, ale później błędów z premierowej próby już nie powielał.
- Myślę, że nawet troszkę gorzej niż typowy na rozpoznanie, ale z próby na próbę było coraz lepiej. W tym ostatnim już zaraz za progiem popełniłem błąd, choć samo odbicie było lepsze niż w dwóch poprzednich. Dobrze, że jest poprawa i myślę, że jutro skoki powinny być już z takim normalnym czuciem. Czy wprowadził niepokój? Raczej nie. Bardziej takie zdziwienie, bo bardzo dziwnie czułem moment odbicia i nie do końca było wiadomo, co poprawić. Ale w kolejnym skoku udało się wrócić do w miarę normalnych prób, więc aż takiego niepokoju nie było. Byłem dosyć spokojny. Sam się trochę dziwiłem, że właściwie bez większych emocji dziś skakałem, więc sportowej złości raczej nie było.
Czy to efekt ostatnich dni i ogromnych emocji związanych z wywalczeniem tytułu wicemistrza olimpijskiego na normalnej skoczni?
- Może troszeczkę tak. Po tym, jak emocje puszczają, pojawia się takie lekkie zmęczenie czy brak energii. To normalne po dużej adrenalinie. Myślę jednak, że na zawody to wróci, bo zwykle przy lekkim stresie skacze się lepiej. O medalu całkiem zapomnieć się nie da, ale podczas dzisiejszych treningów nie myślałem o tym aż tak bardzo. Emocje już nieco opadły. Teraz jest takie lekkie wyciszenie, ale to często tak wygląda, nawet po wysokich miejscach w Pucharze Świata. Na jutro powinno być dobrze.
Czy istnieje jakiś sprawdzony sposób na odzyskanie energii?
- Taki konkretny raczej nie. Energia najczęściej sama wracała. Jutro mamy jeszcze krótką aktywację i idziemy podobnym tokiem jak przed normalną skocznią, więc pod względem fizycznym powinno być w porządku.
Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela