Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

„Zrobimy wszystko, by sprawić niespodziankę” – trener Maciusiak przed konkursem na dużej skoczni

W przeddzień walki o medale olimpijskie na dużej skoczni w Predazzo trener Maciej Maciusiak nie ukrywa, że emocji jest już bardzo dużo, ale jednocześnie stara się zachować spokojny rytm pracy. Po sukcesie Kacpra Tomasiaka na normalnym obiekcie Biało-Czerwoni znów szykują się do olimpijskiej rywalizacji - ponownie atakując z drugiego szeregu.

Już przed treningami humor w polskiej ekipie poprawił kolejny medal dla reprezentacji. Srebro w rywalizacji na 10 kilometrów w łyżwiarstwie szybkim wywalczył Władimir Siemirunnuj.

- Część z nas jeszcze oglądała start Władimira Siemirunnija w pokojach, później już wszyscy kibicowaliśmy bardzo mocno podczas rozgrzewki. Wielkie gratulacje dla niego i całego łyżwiarstwa szybkiego. Nie mamy na co dzień okazji oglądać tych zmagań, ale wiedzieliśmy, że Czech jest faworytem, o czym powiedział nam trener Michal Dolezal. Cieszymy się, bo to kolejny medal dla polskiego teamu. Wielkie gratulacje dla łyżwiarstwa - mówił trener Maciej Maciusiak.

Szkoleniowiec nie ukrywał, że taki rezultat ma też znaczenie psychologiczne.

- Dobrze, że nie jesteśmy jedyną dyscypliną z medalem. Rozmawialiśmy nawet z rodzicami Kacpra Tomasiaka i wszyscy chcieli, żeby ten worek z medalami się otworzył. Teraz trochę rozchodzi się presja i ta cała otoczka.

Wracając do skoków narciarskich - patrząc na piątkowe treningi, Polacy nie ustawiają się w roli głównych kandydatów do podium.

- Na dużej skoczni faworytami nie będziemy. Są nimi Domen Prevc, Philipp Raimund, Japończycy z Ryoyu Kobayashim i Renem Nikaido czy Jan Hoerl. Ale wszystko może się zdarzyć, a my zrobimy wszystko, żeby sprawić niespodziankę - zapowiadał trener.

Zapytany o to, czy o medale powalczy znów 15-20 zawodników, zwrócił uwagę na specyfikę igrzysk.

- Tu można tę listę zawęzić, ale igrzyska rządzą się swoimi prawami. Dzisiaj widzieliśmy to choćby po przelicznikach - warunki były bardzo podobne, a różnice w punktach ogromne. Skupiamy się na sobie i idziemy tym samym rytmem, co na normalnej skoczni.

Prognozy na konkurs nie są optymistyczne - w sobotę warunki mogą być dość loteryjne, ale sztab nie zamierza się tym zajmować.

- Sprawdzaliśmy, ale to jest niezależne od nas. Emocji i tak jest już wystarczająco dużo, więc nie zawracamy sobie tym głowy.

Trener odniósł się też do formy poszczególnych zawodników.

- Skoki Kamila były solidne. Ostatnia próba była słabsza - Kamil sam powiedział, że od razu wiedział, że nic z tego nie będzie, bo „siadł” z tyłu i spóźnił próbę.

W przypadku Kacpra Tomasiaka wciąż pojawiają się drobne błędy.

- Nadal timing. Drugi skok był lepszy, ale wiemy, nad czym pracować. Na dużej skoczni jego błąd jest po prostu bardziej widoczny, bo odbija się zbyt wcześnie.

Niebezpiecznie wyglądało jedno z lądowań młodego medalisty, ale szkoleniowiec zachowuje spokój.

- Trochę go puściło. Od Zakopanego pracujemy nad telemarkiem i szkoda tego wykończenia, ale jutro nowy dzień.

Wyrównany poziom kadry sprawia, że decyzje personalne przed poniedziałkowym konkursem duetów nie będą łatwe.

- Każdy z chłopaków skacze dobrze. Niezależnie, która dwójka by wystartowała, noty byłyby bardzo podobne. Patrzymy na wyniki, ale wszystko jest blisko siebie. Decyzje zapadną jutro.

Ciekawą sprawą - w porównaniu z niedawnymi imprezami mistrzowskimi - jest kompletny brak dyskwalifikacji zawodników we włoskich zmaganiach.

- O to trzeba pytać kontrolerów. My zajmujemy się sobą. Sprzęt mamy zgodny z przepisami i dopracowany, jesteśmy fair. Mam nadzieję, że wszyscy grają uczciwie i wygra najlepszy, a nie ten z najlepszym sprzętem - podsumował Maciusiak.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela