Rekonwalescent na skoczni. „Najważniejsze, że noga pozwala skakać”
Estończyk Artti Aigro nie rzuca słów na wiatr. 26-latek, który doznał kontuzji stopy i kolana przed sylwestrowymi kwalifikacjami w Garmisch-Partenkirchen, postawił sobie za cel powrót na rozbieg w trakcie igrzysk olimpijskich. Po daniu sobie kilku dodatkowych dni i odpuszczeniu rywalizacji na normalnym obiekcie, Aigro wziął udział w obu sesjach treningowych na dużej skoczni.
Rekordzista Estonii w długości skoku narciarskiego upadł niefortunnie podczas treningu przed kwalifikacjami do noworocznego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Garmisch-Partenkirchen. Diagnoza lekarzy mówiła o częściowym uszkodzeniu więzadła pobocznego przyśrodkowego lewego kolana, a tomografia komputerowa wykazała złamanie bez przemieszczenia drugiej kości śródstopia lewej stopy, co wymagało kilkutygodniowej przerwy od skakania na nartach. W tym momencie Aigro rozpoczął wyścig z czasem, aby zrealizować marzenie o występie na trzecich igrzyskach olimpijskich w karierze.
– Najważniejsze jest to, że noga pozwala skakać. Najpierw trzeba przyjrzeć się nodze, dopiero potem skokom. Sam fakt, że tu jestem, jest z pewnością bardzo ważny dla sfery mentalnej – mówi Aigro, cytowany przez sport.err.ee.
Aigro w czwartkowych seriach treningowych plasował się w drugiej i trzeciej dziesiątce. W najdłuższej z prób uzyskał 129,5 metra na 141-metrowym obiekcie.
– W pierwszym skoku starałem się podejść do tego spokojnie i zobaczyć, jak zareaguje noga. Nic bardzo złego się nie wydarzyło, po prostu muszę być ostrożny w fazie hamowania, jeśli chodzi o kolano i nogę. Oczywiście boli, ale to ból mięśniowy. Ból kości nie jest tak duży jak ból mięśni i nie muszę się nim aż tak martwić jak kością – dodaje w rozmowie z estońskimi mediami.
W piątek Aigro nie odpuścił i tym razem dwukrotnie zasiadł na belce startowe – lądując na 25. i 19. lokacie. W trzeciej serii treningowej Estończyk nie pojawił się na górze skoczni, kumulując siły na sobotni konkurs indywidualny. Ten rozpocznie się o godzinie 18:45.