Strona główna • Norweskie Skoki Narciarskie

Zawieszony Norweg przerwał milczenie. „Nie czuję, że na to zasłużyliśmy”

Thomas Lobben po odejściu Alexandra Stoeckla ze stanowiska głównego trenera reprezentacji Norwegii został prawą ręką Magnusa Breviga – następcy Austriaka. Asystent głównego trenera niemal rok po wybuchu afery sprzętowej z mistrzostw świata w Trondheim postanowił publicznie przemówić.

W dzień konkursu o tytuł indywidualnego mistrza olimpijskiego na dużej skoczni w Predazzo, gdzie tytułu będzie bronić Marius Lindvik, norweska telewizja TV2 opublikowała rozmowę z Thomasem Lobbenem. Były skoczek minionej zimy był członkiem sztabu szkoleniowego reprezentacji Norwegii, która podczas światowego czempionatu w Trondheim została przyłapana na manipulacjach sprzętowych. Lobben, podobnie jak Magnus Brevig – główny trener i Adrian Livelten – spec od spraw sprzętowych, aktualnie odbywają osiemnastomiesięczne zawieszenie nałożone przez Międzynarodową Federację Narciarską i Snowboardową (FIS). Ponadto cała trójka rozwiązała umowy z Norweskim Związkiem Narciarskim. Teraz Lobben postanowił wyjść z cienia i opowiedzieć o swojej perspektywie ubiegłorocznych wydarzeń, które wstrząsnęły światem skoków narciarskich.

– Rozpruliśmy szew wokół kroku i rozdzieliliśmy materiał na dwie części. Następnie wszyliśmy elastyczną nić, około 10–15 centymetrów w dół po każdej stronie. Decyzję podjęliśmy chyba dzień przed konkursem. Czuliśmy, że może nam to dać niewielką przewagę. Krążyły plotki i podejrzewaliśmy, że inne reprezentacje mogły wcześniej robić coś podobnego – wyjaśnia w rozmowie z Perem Tho Angellem dla tv2.no.

Thomas Lobben wspomina, że 8 marca 2025 roku jako pierwszy do norweskiego sztabu telefonicznie miał odezwać się Sandro Pertile. Dyrektor Pucharu Świata wezwał Breviga, Lobbena i Liveltena na spotkanie, aby ci wytłumaczyli mu czynności widoczne na nagraniu, które kilka godzin później upublicznił Jakub Balcerski, dziennikarz sport.pl. Pertile razem z Christianem Katholem, ówczesnym kontrolerem sprzętu FIS, po wysłuchaniu wyjaśnień miał poprosić o przyniesienie norweskich strojów przygotowanych na ten dzień. Oględziny i pomiary wykonane przez przedstawicieli FIS nie budziły jednak żadnych wątpliwości i stroje zostały dopuszczone do ostatniego konkursu MŚ 2025.

– Nie było żadnych obiektywnych, widocznych ani mierzalnych zmian. Kombinezony zostały sprawdzone i zatwierdzone mimo nagrania – wspomina Lobben, który w przeszłości sam rywalizował w Pucharze Świata jako skoczek narciarski.

Kiedy w trakcie pierwszej serii konkursowej nagranie obiegło sieć, trzy nacje zdecydowały się złożyć protest. Jak podaje tv2.no, były to Polska, Austria i Słowenia. Protest odrzucono, a Norwegowie przeszli wszelkie kontrole przed serią finałową. Ostatecznie Marius Lindvik został wicemistrzem świata, a Johann Andre Forfang uplasował się na piątej pozycji. Na tym etapie szczególnego oburzenia mieli nie kryć trenerzy reprezentacji Polski, Niemiec oraz Austrii, a więc Thomas Thurnbichler, Stefan Horngacher i Andreas Widhoelzl. Bezpośrednio po konkursie kontrolerzy FIS ponownie wezwali do siebie Lobbena i Liveltena. Przedstawiciele FIS rozpruli kombinezony Forfanga i Lindvika, znajdując w nich niedozwolone nicie. Obaj zawodnicy od razu zostali zdyskwalifikowani.

Zdaniem Thomasa Lobbena, trenera ukaranego za manipulacje sprzętowe podczas głównej imprezy sezonu, Sandro Pertile miał powiedzieć, że gdyby wideo nie wyciekło do opinii publicznej, FIS nie zdyskwalifikowałaby norweskich zawodników. Dodatkowo miało mu być przykro, że Lindvik stanął na podium, bo gdyby zajął czwarte miejsce, dyskwalifikacja nie byłaby konieczna. Pod wiarygodnością tych słów, na łamach tv2.no, podpisuje się Jan-Erik Aalbu – dyrektor sportowy Norwegów.

Lobben uważa, że okres osiemnastu miesięcy zawieszenia ze strony FIS jest zbyt surowy. Przypomnijmy, iż jedynymi skoczkami za udział w aferze byli Lindvik i Forfang, którzy w okresie letnim pauzowali przez trzy miesiące, po czym wrócili do rywalizacji w Pucharze Świata, począwszy od inauguracji olimpijskiej zimy w Lillehammer.

– To bardzo surowe, biorąc pod uwagę, jak ten sport wyglądał przez ostatnie 20 lat. Czuję, że ponosimy konsekwencje za cały system. Nie czuję, że na to zasłużyliśmy – podsumowuje Lobben na łamach tv2.no.