Strona główna • Austriackie Skoki Narciarskie

„To był mój błąd”. Tschofenig zdyskwalifikowany w Predazzo

Gorzka passa Austriaków na igrzyskach Mediolan-Cortina trwa. Po konkursie na skoczni normalnej podopiecznym Andreasa Widhölzla nie udało się sięgnąć po medal również na dużym obiekcie w Predazzo. Sytuację dodatkowo pogorszyła dyskwalifikacja Daniela Tschofeniga. Jak sam przyznał, wykluczenie z rywalizacji było efektem jego własnego niedopatrzenia.

– Zmierzono mój but i to właściwie wszystko, co się wydarzyło — wyjaśnił przyczynę swojej dyskwalifikacji Austriak. – Od pierwszego treningu na dużej skoczni korzystałem z nowej pary butów. Nie była ona jednak odpowiednia, co było widoczne podczas moich prób. Mimo to zdecydowałem się przy niej pozostać – tłumaczył.

Zeszłoroczny zdobywca Kryształowej Kuli podkreślił, że nie był świadomy nieprawidłowości. Jak wyjaśnił, wcześniejsze doświadczenia z nowym sprzętem uśpiły jego czujność.

— Byłem naiwny, sądząc, że skoro poprzednie pięć par, które dostałem, było o około pół centymetra za krótkich, to ta również taka będzie. Tym razem jednak było inaczej. Przez cały czas działałem w pośpiechu i nawet nie zmierzyłem butów u siebie w kabinie – przyznał. – To oczywiście głupie, bo i tak nie skoczyłbym przez to ani o centymetr dalej. Popełniłem błąd i decyzja FIS była w pełni słuszna – zaznaczył.

– Oczywiście, przetestowałem tę parę, licząc na lepsze skoki. Nie miałem jednak świadomości, że są za duże, po prostu tego nie zmierzyłem. Zresztą, jak było widać podczas treningów, ten but nie sprawiał, że skakałem dziś lepiej. Przyczyny były inne – Austriak odnosił się do pytań o to, czy użycie butów było jego „ostatnią szansą" na poprawę wyników. 

– Szczerze mówiąc, to dla mnie trochę żenująca sytuacja, bo nie tak chcę skakać. Niestety, to jeden z tych dni, kiedy jedna rzecz się udaje, a druga zupełnie nie wychodzi – skwitował Tschofenig. Jego skok w pierwszej serii konkursowej był jednocześnie jednym z najlepszych, jakie oddał podczas całych igrzysk.

Sobotnia dyskwalifikacja była kolejnym elementem gorzkich dla młodego zawodnika — i całej austriackiej kadry — igrzysk. W pierwszym z olimpijskich konkursów Tschofenig musiał zadowolić się 15. lokatą.

— Ten pierwszy skok był dziś lepszy. Dwa poprzednie dni na skoczni były jednak po prostu fatalne — jedne z najgorszych, jakie miałem od dłuższego czasu. Dlatego tym bardziej szkoda, że zostałem zdyskwalifikowany, zwłaszcza że mój skok w pierwszej serii nie był dobry, a mimo to byłem stosunkowo blisko awansu. To wszystko jest bardzo rozczarowujące — skwitował Austriak i dodał: — To był po prostu bardzo zły dzień.

Podopieczny Andreasa Widhölzla od dłuższego czasu zmaga się z niestabilną formą, a przyczyn problemów, jak tłumaczy, długo nie udawało się jednoznacznie określić.

— Przez cały sezon bywało tak, że raz skakałem bardzo dobrze, a chwilę później bardzo słabo i nie wiedzieliśmy dlaczego. Myślę, że po dzisiejszym dniu mamy już nieco lepsze zrozumienie sytuacji, bo spróbowaliśmy czegoś nowego. I nie chodziło o buty — tłumaczył.

Jak dodał, szczególnie zaskakujący był spadek dyspozycji po lotach narciarskich, które w poprzednich sezonach szły mu znacznie lepiej.

— Nie mieliśmy pojęcia, dlaczego forma tak spadła po lotach, zwłaszcza że w ostatnich latach radziłem sobie w nich dobrze. W zeszłym sezonie miałem tam przecież dwa czwarte miejsca, więc wyglądało to solidnie — zaznaczył.

Problemy nie dotyczą jednak wyłącznie Tschofeniga. Austriacy, którzy przed igrzyskami mogli być wskazywani jako jedni z pretendentów do zdobycia olimpijskich krążków, wciąż pozostają bez medalu.

— To duże zaskoczenie, zgadzam się. Jan jest w znakomitej formie, szczególnie na treningach. Potrafił tutaj wygrywać serie treningowe z dużą przewagą, a mimo to kończy zawody poza podium. Podobnie było na skoczni normalnej. Dobrze skakaliśmy w treningach, a medalu wciąż nie ma — mówił. — To coś, nad czym musimy się zastanowić, bo zdecydowanie nie tego oczekujemy. Najwyraźniej coś się dzieje — dodał.

Przed austriacką kadrą mężczyzn pozostaje jeszcze rywalizacja w duetach, która będzie ostatnią szansą na przełamanie nieudanej serii. Te odbędą się na obiekcie HS141 w poniedziałek 16 lutego o 19:00.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela