Paweł Wąsek po 14. miejscu na dużej skoczni w Predazzo: „Nie znamy składu na duety, ale jestem gotowy”
Nieco w cieniu brązowego medalu Kacpra Tomasiaka bardzo solidny występ, obok którego trudno przejść obojętnie, zanotował na dużym obiekcie w Predazzo Paweł Wąsek. 14. miejsce po 129,5 i 130-metrowych skokach dało 26-latkowi potwierdzenie, że jego dyspozycja zmierza w dobrym kierunku. Tym samym Wąsek stał się faworytem do występu w poniedziałkowym konkursie duetów - rzecz jasna z wspomnianym Tomasiakiem.
- Na pewno duża poprawa i fajnie, że chociaż na tyle mogłem się podnieść, mogłem poprawić te moje skoki i pokazać się tu z lepszej dyspozycji niż na przestrzeni całego sezonu. Z tego mogę być zadowolony.
Pomimo niezłej, 14. lokaty, skoki Wąska nie były wolne od błędów - co sam przyznał po konkursie.
- W pierwszym pojawiło się może zbyt dużo kontroli i napięcia. Dodatkowo, lekko przekręciło mnie nad bulą. Była jednak ta pewność siebie, przekonanie i poszedłem za tym - to dało solidne metry. A w drugiej serii myślę, że pod względem technicznym wszystko fajnie zagrało, tylko po prostu ten skok był bardzo spóźniony - powiedział.
W kluczowym momencie efekty długofalowego planu zaprocentowały. Co prawda podopieczny trenera Maciusiaka nie walczył w sobotę o medale, ale biorąc pod uwagę fakt, w jakim dołku znajdował się latem czy na początku tej zimy, należy cieszyć się z tego, co jest.
- Jakieś efekty są - na pewno cały ten plan był stworzony tak, by efekty były jeszcze lepsze. Taki jednak jest sport. Starałem się, jak tylko mogłem - na tyle wystarczyło i z tego muszę być zadowolony. Mam nadzieję, że teraz to pójdzie w dobrą stronę. Na pewno ten konkurs dał mi dużo motywacji i pewności siebie. Liczę, że po prostu będzie lepiej, ale jak będzie - musimy poczekać do kolejnych zawodów.
Po raz kolejny pozytywną niespodziankę sprawił Kacper Tomasiak. 19-latek, który na treningach przed zawodami nie błyszczał, w decydujących próbach pokazał klasę i wywalczył już drugi na tych igrzyskach - tym razem brązowy medal.
- Pokazał już na normalnej skoczni, że jest „w czubie”. Świetnie czuje się na tych skoczniach. Presja igrzysk w ogóle go nie zjada, więc na pewno był jednym z faworytów. W porównaniu z normalnym obiektem można powiedzieć, że trochę się schował - tam w ostatnich treningach było widać, co może dziać się kolejnego dnia. Tu myślę, że mimo wszystko nas zaskoczył. To jest właśnie sport, wszystko szybko może się pozmieniać. Od początku sezonu pokazywał, że ma aspiracje, by być w czołówce i skakał równo i dobrze w zawodach. Na igrzyskach jego najlepsze skoki przyszły akurat w odpowiednim momencie - wielki szacunek.
Co Wąsek chciałby „wziąć” od Kacpra Tomasiaka?
- Myślę, że mental. Pokazuje w najważniejszych momentach, że wszystko wytrzymuje. To na pewno by się przydało.
W poniedziałek Biało-Czerwonych czeka ostatnia próba na dużej olimpijskiej skoczni - konkurs duetów. Ustronianin przyznaje, że jeszcze nie jest pewny występu, choć deklaruje pełną gotowość.
- Nie znamy jeszcze składu, ale jestem gotowy. Przyjechałem tu, żeby być gotowym na każdy konkurs. Czuję, że moje skoki są coraz lepsze - jest w nich coraz więcej pewności siebie. Ostateczną decyzję podejmie jednak sztab - zobacymy, co ustalą - podsumował Wąsek.
Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela