Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Tomasiak z brązem w Predazzo! „Presja mi pomogła”

Drugi olimpijski konkurs, drugi medal. Sytuacja nie do wyobrażenia przed igrzyskami - Kacper Tomasiak ponownie stanął na podium igrzysk w Predazzo, tym razem sięgając po brąz na dużej skoczni. Po zawodach nie krył radości, choć - jak sam przyznał - nadal trudno mu uwierzyć w to, co się dzieje.

- Udało mi się na pewno dobrze wypaść, ale ciężko odpowiedzieć na takie pytania - mówił zaraz po zejściu ze skoczni pytany, jak tego dokonał. Jeszcze kilka dni wcześniej nic nie zapowiadało takiego finału. W treningach Polak miał wyraźne trudności z odnalezieniem rytmu na dużym obiekcie.

- Na treningach skakałem dużo gorzej niż nawet w tych słabszych próbach na normalnej skoczni. Miałem problemy, żeby wpasować się w próg, bo był dla mnie dość specyficzny. Dzisiaj udało się to już poczuć. Pierwszy skok może nie był idealny, ale różnice między skokami były minimalne, a nie ogromne jak wcześniej. Wiedziałem, że jeśli oddam dobre skoki, to można powalczyć o medal. Nie miałem stuprocentowej pewności, ale podchodziłem pozytywnie i udało się te skoki poprawić.

Tomasiak coraz wyraźniej pokazuje, że najlepiej radzi sobie wtedy, gdy stawka rośnie.

- Może nie chodzi o to, że świetnie radzę sobie z presją, ale ona nie powoduje błędów w technice. Wręcz pomogła - adrenalina dała mi więcej mocy na progu. Dlatego często jest tak, że w zawodach skoki są lepsze niż na treningach - przyznał.

Zapytany, czy skacze bardziej na czucie, czy analitycznie, odpowiadał spokojnie.

- To zależy od dnia. Dziś pierwszy skok był bardziej kontrolowany, żeby się wczuć, a dwa kolejne już bardziej z automatu.

Choć medal został zdobyty, Tomasiak stara się myśleć już o kolejnym zadaniu - poniedziałkowym konkursie duetów.

- Pewnie uda się dziś coś poświętować, ale raczej bez przesady. Zobaczymy wieczorem - zapowiedział.

Czy sam spodziewał się dwóch medali na jednych igrzyskach?

- Może gdzieś taka myśl się przewinęła, ale na pewno jest lekkie zaskoczenie. Tym bardziej że na dużych skoczniach zazwyczaj skaczę trochę gorzej. Chociaż jeśli te skoki wychodzą dobre, to tej różnicy aż takiej dużej nie ma. Przy skokach z błędami różnice jest bardziej widoczna, a że udało się skakać bez błędów, to osiągnąłem podobne wyniki - stwierdził.

Nie zabrakło też wątku oficjalnych maskotek igrzysk, których brakuje w sklepach. Jedną z okazji na otrzymanie sympatycznie wyglądającego gronostaja jest... zajęcie miejsca na olimpijskim podium.

- Jedną maskotkę już oddałem siostrze, a z drugą jeszcze nie wiem, co zrobię - śmiał się Polak, nawiązując do problemów z dostępnością olimpijskich gadżetów.

Po drugim podium cały „medalowy rytuał” nie wpłynął na Tomasiaka tak, jak przy premierowym medalu.

- Dzisiaj znoszę to lepiej niż w poniedziałek. Wtedy wszystko było nowe i nie do końca wiadomo było, co robić.

Na koniec wrócił jeszcze do emocji, które - jak przyznał - są kluczowe.

- Lekki stres pomaga, bo podświadomość lepiej działa. Gorzej, gdy adrenalina puszcza - wtedy pojawia się ogromne zmęczenie. Ale w trakcie skoku to świetne uczucie.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela