„Wierzyliśmy w to. Marzenia się spełniają” – Maciusiak po drugim medalu Tomasiaka
Reprezentacja Polski w skokach narciarskich przywiezie z XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich co najmniej dwa medale. Co najmniej, ponieważ w poniedziałek Biało-Czerwoni staną do walki w ostatniej konkurencji, którą będą debiutujące w programie igrzysk zawody duetów. Trener Maciej Maciusiak po sobotnim konkursie indywidualnym na dużej skoczni nie szczędził słów wobec Kacpra Tomasiaka, który na 141-metrowym obiekcie sięgnął po brąz – po srebrze na normalnej skoczni w Predazzo.
Kacper Tomasiak nie odgrywał pierwszoplanowych ról w czwartkowej i piątkowej sesji treningowej. Wszystko odmieniło się w sobotniej serii próbnej, którą polski junior zakończył na trzeciej pozycji. W konkursie odpalił skoki na odległość 133 oraz 138,5 metra – sięgając po drugi medal olimpijski na tegorocznych igrzyskach.
– Po piątkowych treningach podkreślałem, że byliśmy spokojni. Widzieliśmy, jak Kacper skakał. Mówiłem, że to jest gościu, który w zawodach skacze lepiej, ale to, co zrobił w sobotę, przebiło wszystko. Wyprawiać takie rzeczy na takiej imprezie? Ma jaja i charakter do tego sportu. Wielkie gratulacje dla Kacpra za to, co zrobił dla nas wszystkich. Gratulacje też dla Pawła i Kamila, bo robota została wykonana fantastycznie i za to im serdecznie dziękuję. Podziękowania też dla całego sztabu szkoleniowego, bo sporo przeszliśmy przez ten sezon. Przebieg tych igrzysk przechodzi najśmielsze oczekiwania, przed nami jeszcze jeden konkurs… – powiedział nam trener Maciej Maciusiak w strefie dla dziennikarzy po sobotnich zawodach w Val di Fiemme.
Przed igrzyskami niewielu mogło się spodziewać medalu, a tym bardziej dwóch, w wykonaniu skoczka, który nigdy nie stał na podium Pucharu Świata.
– To coś niesamowitego, ale to jest sport, to są skoki narciarskie. Wszystko się może zdarzyć. My w to wierzyliśmy. Wcześniej oberwaliśmy po uszach, że Kacper został wycofany z mistrzostw świata w lotach w Oberstdorfie i z Pucharu Świata w Willingen. Obraliśmy taką drogę i byliśmy pewni tego, co chcemy zrobić. Realizujemy to, ale chyba nikt nie wierzył w to, że przywieziemy stąd, jak na razie, dwa medale – kontynuował Maciusiak, pamiętając o nadchodzących zmaganiach duetów.
Medale Tomasiaka to dla polskiego zespołu wynagrodzenie nieudanej zimy w Pucharze Świata.
– Wielokrotnie podkreślałem, że wiem, jak przepracowaliśmy okres przygotowawczy. Wiedziałem, że to musi oddać i oddaje nam wszystkim na najważniejszej imprezie sezonu. Da się przygotować do najważniejszych zawodów. Marzyliśmy o tym, mówiliśmy o tym i… marzenia się spełniają. Na pewno nie robiliśmy tego specjalnie, by przez cały sezon skakać średnio. Zapominamy o tym, teraz są igrzyska, a do Pucharu Świata wrócimy pod koniec lutego w Bad Mitterndorf – zaznaczył Maciusiak.
Tomasiak na dużej skoczni sięgnął po brąz, Paweł Wąsek był czternasty, a Kamil Stoch otworzył trzecią dziesiątkę.
– Po konkursie na normalnej skoczni myślałem, że nie przeżyjemy już takich emocji, a tutaj powtórka z rozrywki. Tym razem wiodło się nam znacznie lepiej. Paweł i Kamil spisali się lepiej, weszli do drugiej serii o coś się działo. W przypadku Kacpra? Kopiuj-wklej. Tym razem skończyło się na brązowym medalu, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że głównymi faworytami są Ren Nikaido i Domen Prevc. Resztę Kacper pokonał i mamy brąz – dodał szkoleniowiec.
Tomasiak na półmetku sobotniego konkursu był czwarty, podobnie jak na normalnej skoczni. Przed nim ponownie plasował się Kristoffer Eriksen Sundal, który po raz drugi nie uniósł ciężaru walki o olimpijskie podium.
– Kacper tracił do Sundala około dwa metry. Po jego skoku znów uwierzyłem, że chyba zapowiada się drugi medal. Nie byłem tego tak pewny, jak na normalnym obiekcie, ale chyba po raz pierwszy w życiu tak głośno się cieszyłem, gdy ktoś inny zepsuł skok – wspomniał skok Norwega, który ostatecznie zamienił się pozycjami z Tomasiakiem i był czwarty.
Maciusiak docenił też klasę nowego mistrza olimpijskiego ze Słowenii.
– Domen skacze najdalej od początku sezonu. Jest liderem klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a Kryształową Kulę ma niemal w kieszeni. Teraz został mistrzem olimpijskim, ale my patrzymy na siebie. Dla nas to były bardzo emocjonujące zawody ze szczęśliwym zakończeniem. Przygotujemy się pod poniedziałkowe zawody duetów. Jak dotąd oba konkursy stały na świetnym poziomie – podsumował Maciusiak.
W poniedziałkowym konkursie duetów nasz kraj reprezentować będą Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. Tym samym Kamil Stoch zakończył już udział w XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.
Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela