Austriacy pod potężną presją. „Inni są lepiej przygotowani”
Kiedy Austriacy zajmowali wszystkie miejsca na podium inauguracyjnego konkursu Pucharu Świata w Lillehammer, kolejne tygodnie jawiły się jako ubiegłoroczna powtórka z rozrywki w postaci austriackiej dominacji. Olimpijskie realia zweryfikowały te założenia. Reprezentacja Austrii po pięciu z sześciu konkurencji tegorocznych igrzysk nadal nie mają na swoim koncie choćby jednego medalu. Szansą na uratowanie honoru pozostaje poniedziałkowa potyczka duetów – pierwsza w historii igrzysk.
W niedzielne przedpołudnie Austriacki Związek Narciarski (OESV) przedstawił decyzję trenera Andreasa Widhoelzla, który do formatu „Super Team” nominował Jana Hoerla i Stephana Embachera, którzy w sobotnim konkursie indywidualnym na dużej skoczni zajęli kolejno 5. i 7. miejsce. Pomimo tego, w niedzielnej sesji treningowej po dwa nieoceniane skoki Stefan Kraft i Daniel Tschofenig. Pierwszy z nich w niedzielę nie dostał się do finałowej „30”, a drugi został zdyskwalifikowany za nieprzepisowe buty.
– Decyzja była jasnym skutkiem wyników zawodów. Jan i Stephan byli najlepsi zarówno na skoczni normalnej, jak i dużej. Dlatego zostali nominowani do rywalizacji duetów – argumentuje trener Andreas Widhoelzl na łamach olympia.at.
Jako pierwszy w każdej grupie zaprezentuje się Hoerl, do którego zaczyna przyklejać się łatka skoczka, który często mentalnie nie unosi walki o najwyższe cele. W drugiej grupie będzie skakał Embacher, dla którego są to pierwsze igrzyska w karierze.
– Jan po prostu woli zaczynać i nie czuje się najlepiej, gdy ma skakać na końcu. Sprawdziliśmy to już w Zakopanem, gdzie zdecydowanie wygraliśmy konkurs duetów. Jan zawsze otwierał rywalizację, a Stephanowi kolejność jest właściwie obojętna – dodaje szkoleniowiec drużynowych mistrzów olimpijskich sprzed czterech lat.
Widhoelzl zdaje sobie sprawę, że walka w ostatniej konkurencji igrzysk będzie wyjątkowo wyrównana, a różnice w czołówce będą niewielkie.
– Od pierwszego do piątego miejsca wszystko jest możliwe, ale oczywiście celujemy w medal. Japończycy są bardzo mocni, ale nasza drużyna również może z nimi rywalizować, co widzieliśmy w sobotę. Chłopaki są w dobrej formie. Atakujemy i na zakończenie liczymy na medal – podkreśla 49-letni Tyrolczyk.
Mimo miejsc w czołowej „10”, Austriacy nie mieli prawa być zadowoleni z osiągniętych wyników.
– Liczą się medale, znowu się nie udało. Skokowo uważam, że było bardzo w porządku, ale inni są po prostu lepiej przygotowani w kluczowym momencie i lepiej to wykonują – powiedział Hoerl w pokonkursowej rozmowie z ORF.
27-latek po seriach treningowych był wskazywany jako faworyt do medalu. – Warunki były trochę inne, dy jest bardziej wilgotno i mży, tory są trochę wolniejsze, wtedy czuję się nieco mniej komfortowo, ale to nie ma być wymówka – podkreśla Hoerl.
Embacher, podobnie jak na normalnym obiekcie, finiszował siódmy.
– Właściwie jestem całkiem zadowolony, bo treningi nie wyglądały tak, jak sobie wyobrażałem. Dzisiejsze skoki były już naprawdę w porządku. W przypadku regularnego weekendu Pucharu Świata byłbym zadowolony z dwóch siódmych miejsc – powiedział 20-latek przed kamerą ORF.
Poniedziałkowe zmagania duetów ruszą o 19:00. Godzinę wcześniej rozpocznie się seria próbna.