Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Jury zepsuło historyczny konkurs kobiet? Trener Polek nie ma wątpliwości

Pierwsza seria historycznego konkursu olimpijskiego kobiet na dużej skoczni wzbudziła sporo kontrowersji. Jury zawodów – po rozpoczęciu konkursu na niezłym pułapie – zdecydowało się skrócić najazd dla zawodniczek pretendujących do walki o medale. To, w połączeniu ze wzmagającym się wiatrem w plecy, sprawiło sporo problemów niejednej skoczkini ze światowej czołówki w osiągnięciu przyzwoitego wyniku.

Niedzielny konkurs kobiet rozpoczął się z 23. platformy startowej, przy słabych podmuchach z tyłu skoczni. Po 115-metrowym locie Anny Twardosz (nr 29) – przed próbą Fridy Westman – podjęto decyzję o skróceniu najazdu do 21. belki, pomimo wzmagającego się wiatru w plecy. Po serii bardzo krótkich skoków w gronie zawodniczek z czołowej „10” Pucharu Świata, jury ponownie wydłużyło najazd do 23. belki – przed próbą Abigail Strate (nr 45). 

– Manewry z belkami były niepotrzebne… Na początku było super, po co to obniżano? Widzę, że pokrzywdzono kilka zawodniczek. Nie dało się odlecieć z tej belki, w takich warunkach – grzmi trener Marcin Bachleda, wyraźnie niezadowolony z poziomu widowiska, które jury zaserwowało światowej publice – oglądającej historyczne zmagania pań na dużej skoczni

– Oczywiście, są zawodniczki, które odskoczą reszcie, ale jaki był najdłuższy skok pierwszej serii? Anna Odine Stroem skoczyła 130,5 metra. Na obiekcie K-128… – podkreśla szkoleniowiec Biało-Czerwonych.

– Na tej skoczni zawodniczki są w stanie spokojnie lądować ponad 135-metrowe skoki. Po to się trenuje, żeby szkolić telemark i lądowanie. Niektóre zawodniczki potrafią to robić, inne nie. Wiadomo, Eirin Maria Kvandal czy Frida Westman miały kontuzje i stąd te obawy, ale nie możemy krzywdzić całego konkursu przez to, że boimy się o to, że ktoś nie umie lądować. Spokojnie trzeba było zostawić belkę, która pozwoli dziewczynom na skakanie w okolice 135. metra – dodał trener Polek.

Żadna z naszych reprezentantek nie dostała się do finałowej „30”. Anna Twardosz zajęła 35. miejsce, a Pola Bełtowska 40.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela