Koniec sezonu Josie Johnson
Skok w olimpijskim konkursie kobiet na dużej skoczni w Predazzo był ostatnim dla Josie Johnson tej zimy. 19-latka ze Stanów Zjednoczonych nabawiła się urazu kolana, który nie będzie jednak wymagał operacji.
O problemach zdrowotnych olimpijskiej debiutantki dowiedzieliśmy się na półmetku zawodów we Włoszech. Skoczkini pochodząca z Park City w stanie Utah w pierwszej serii uzyskała 125,5 metra, dzięki czemu otwierała trzecią dziesiątkę. Po swojej próbie Johnson poczuła jednak dolegliwości bólowe w kolanie, a jej sztab postanowił wycofać ją z dalszej rywalizacji. Ostatecznie niespełna 20-letnia zawodniczka została sklasyfikowana na 29. lokacie. Choć pierwotnie pojawiały się plotki o poważnej kontuzji kolana, ostatecznie sportsmenka najpewniej nie będzie musiała poddać się żadnemu zabiegowi.
– Kończę ten sezon z ogromną ulgą i wdzięcznością. Wszystko w porządku. Kochani, moje więzadło krzyżowe przednie (ACL) jest tylko skręcone!!! – przekazała uradowana Amerykanka za pośrednictwem mediów społecznościowych.
– Mam szczęście, że wciąż jestem młoda i sprężysta. Czuję, jakbym właśnie uniknęła największego zagrożenia, i nie biorę tego za pewnik. Wrócę za kilka miesięcy! – dodaje medalistka młodzieżowych igrzysk olimpijskich z 2024 roku.
Johnson przed nabawieniem się kontuzji wystartowała jeszcze w olimpijskim konkursie na skoczni normalnej. Tam zajęła 27. miejsce. Bieżąca zima jest jej zdecydowanie najlepszą w dotychczasowej karierze. Amerykanka zgromadziła 140 punktów do klasyfikacji generalnej, a w Willingen – tuż przed imprezą czterolecia – była dziewiąta w Willingen, notując życiowy wynik. Zwieńczeniem jej sezonu był debiut na igrzyskach.
– Igrzyska olimpijskie były ekscytujące i na pewno nigdy ich nie zapomnę. Dziękuję wszystkim, którzy pomagali mi przez ostatnie dni – podsumowała swój wpis na Instagramie.