„Po takim konkursie wszystkim jest przykro” – trener Maciusiak po zimnym prysznicu na Kulm
Osiem punktów to dorobek reprezentacji Polski w ramach sobotniego konkursu lotów narciarskich na Kulm w austriackim Bad Mitterndorf. Z dwójki Polaków sztuka awansu do rundy finałowej udała się tylko Kamilowi Stochowi, który finiszował na 23. lokacie. Do punktowanej „30” nie dostał się z kolei Piotr Żyła. Pozostała trójka Biało-Czerwonych obserwowała kolegów w roli kibiców, po odpadnięciu w piątkowych kwalifikacjach.
– Podobnie jak podczas mistrzostw świata w lotach narciarskich w Oberstdorfie, mamy jednego zawodnika w czołowej „30”. Tym razem był to Kamil Stoch, który w trakcie kariery nie radził sobie na tej skoczni, ale dziś stawiam przy nim mały plusik. Ma za sobą dobry dzień. Skok w serii próbnej był naprawdę dobry. Dał mu dużo radości. Niestety, w pierwszej serii konkursowej wypadł trochę gorzej. Musi wykonać kroczek naprzód, żeby wyjechać stąd w pełni usatysfakcjonowany – mówi nam trener Maciej Maciusiak.
– Reszta? Nie ma dużo do komentowania. Przed nami niedziela. Mamy świadomość, że wiele nie da się zmienić na skoczni do lotów narciarskich. Korekty muszą być, ale na tych obiektach nie da się trenować. Morale troszeczkę opadły, ale tego nie cofniemy i patrzymy w przyszłość. Trochę obawialiśmy się lotów od razu po igrzyskach. Paweł Wąsek musiał skakać w trochę innym sprzęcie, ze względu na powrót do Pucharu Świata. Piotrek Żyła piątek miał dobry, ale oba sobotnie skoki po prostu były złe. Widać u niego sportową złość i w niedzielę powinno być znacznie lepiej. Klemens Joniak w drugiej serii treningowej ustanowił rekord życiowy, uczy się tych lotów, to jego drugie zawody na lotach. Dawid Kubacki? Wiemy, jak ostatnimi czasy radził sobie na mamutach. Zrobimy wszystko, żeby w niedzielę było lepiej. A na ile to wyjdzie? Czas pokaże – dodaje szkoleniowiec.
Dlaczego nasi skoczkowie tak bardzo odstają od światowej czołówki na skoczniach do lotów?
– Loty to coś innego, w przyszłości na pewno trzeba nad tym więcej popracować. Po takim konkursie wszystkim jest przykro. Jesteśmy jednością, jesteśmy po to, by pomagać zawodnikom w trudniejszych chwilach. To dla nas smutny dzień. Sami dyskutujemy o tym, że jest straszna różnica. Piotrek w ostatnich tygodniach nie radził sobie, a przyjechał do Austrii i można powiedzieć, że jest najlepszym z naszych zawodników, choć w sobotę Kamil był lepszy – odpowiada Maciusiak przed kamerą Skijumping.pl.
W Bad Mitterndorf brakuje Kacpra Tomasiaka. Sportowy lider naszej reprezentacji szykuje się do światowego czempionatu juniorów, który w przyszłym tygodniu odbędzie się w norweskim Lillehammer.
– Mistrzostwa świata juniorów tuż, tuż. Kacper pozostaje w stałym treningu i jak przed igrzyskami na rozpisany każdy dzień. Jest mała zmiana, ponieważ w czwartek miał skakać na obiekcie w Szczyrku, ale ze względu na pogodę nie ryzykowaliśmy. Za nim mistrzostwa Polski i pozasportowe aktywności, więc wszystko z umiarem – słyszymy od głównego trenera Polaków.
Trener Maciusiak, podobnie jak kibice, też ma swoje uwagi do sposobu przeprowadzenia sobotniego konkursu przez jury.
– Belka nie była ustawiona ekstremalnie nisko, ale patrząc na warunki, nie kręciło, nie wiało choć trochę pod narty. Cały czas zawiewało z tyłu i trudno było odlecieć. Belka powinna być wyżej ustawiona w pierwszej serii, przynajmniej dwa stopnie do góry. Na wieży trenerskiej było zdziwione, dlaczego Domen Prevc skoczy z krótszego rozbiegu. W pierwszej chwili myśleliśmy, że to Robert Hrgota obniżył belkę, ale było to jury, Była lekka konsternacja, ponieważ nikt nie zbliżył się do rozmiaru skoczni, ale to już nie nasza sprawa. To jury decyduje. Zawodnicy przyjeżdżają na skocznię do lotów, żeby polatać i w sobotę nie było im dane. Miejmy nadzieję, że w niedzielę będzie w tym kontekście zdecydowanie lepiej – kończy Maciusiak.
Korespondencja z Bad Mitterndorf, Dominik Formela