Udana seria próbna Stocha przed gorszym konkursem.„Takie skoki są nadzieją i paliwem”
– Kiedy po swoim skoku zobaczyłem, że jestem czternasty, to byłem przekonany, że to nie wystarczy do awansu. Zwłaszcza, że za mną jechali lepsi zawodnicy w skali całego sezonu. Było to dla mnie zaskoczenie, gdy spiker powiedział, że Kamil Stoch jest w drugiej serii – powiedział nam Kamil Stoch, który ostatecznie dostał się do drugiej serii sobotniego konkursu na Kulm, jako jedyny z Polaków. Finalnie 38-latek wyskakał w Styrii 23. miejsce.
Zawodnik prowadzony przez Michala Doležala w seriach konkursowych lądował na 184. i 197. metrze. Znacznie lepiej wyszła seria próbna, w której lot mierzący 212,5 metra dał 15. pozycję.
– Skocznia jest wymagająca. Ona się nie zmieniła. Nie jest to mój ulubiony obiekt. Ta skocznia jest, jaka jest, ale trzeba sobie na niej radzić, gdy już się na niej jest. Trzeba robić, co się da, żeby oddawać jak najlepsze skoki. Robiłem to dziś. Próbny skok wyszedł nieźle. W pierwszej serii starałem się zrobić to samo, ale to mi się nie udało. Popełniłem błąd, który kosztował mnie sporo metrów. Finałowy skok był czymś pomiędzy. Bez rewelacji, ale solidnie – relacjonuje Stoch przed kamerą Skijumping.pl.
– Nie skaczę na tyle powtarzalnie, abym był w stu procentach pewny siebie, ale mam pewność w kontekście umiejętności i doświadczenia, które posiadam. Mam pewne zadanie na każdy skok, które staram się wykonać. To wewnętrzna bitwa. Z jednej strony chcesz zrobić coś więcej niż powinieneś, o jedną rzecz więcej, która w razie powodzenia może dać trochę więcej. Z drugiej strony całkowicie chcesz trzymać się schematu, najprostszej rzeczy. Nie jesteś pewien, czy wyjdzie do końca, a jeśli wyjdzie, to co na ten moment da? Tak mam przez całą karierę. Czasem jesteś w stanie coś zrobić, masz dobry dzień lub sezon, a czasem się męczysz. Jedyna rada to walka do samego końca bez poddawania się – stwierdza.
– Takie skoki, jak w serii próbnej, są nadzieją i paliwem. To duży zastrzyk dobrej energii, że jednak potrafię i jest super. Łatwo można się tym jednak zachłysnąć i wejść w to głębiej, mówiąc sobie, że teraz jedziemy, teraz pójdzie po dołożeniu jeszcze jednej rzeczy! To jest właśnie ta batalia, o której mówiłem – przypomina.
– Początek zimy był w porządku, Lillehammer i jeszcze Falun. To były solidne skoki. Chociaż patrząc na wyniki to nie była przepaść między tym, co jest teraz. W dalszym ciągu to były skoki na drugą dziesiątkę. Takie skoki, po których czułem w sobie, że to poszło, że są to skoki na miarę mojego potencjału? Nie pamiętam, kiedy to było ostatni raz… – nie ukrywa trzykrotny mistrz olimpijski.
Niedzielne kwalifikacje na Kulm w Bad Mitterndorf rozpoczną się w samo południe. Konkurs ruszy o 13:30.
Korespondencja z Bad Mitterndorf, Dominik Formela