Tomofumi Naito show na nartach Francuza. „Niesamowita historia!"
Bez cienia wątpliwości – to był najbardziej szalony tydzień w życiu Tomofumiego Naito. 33-latek najpierw nie dotarł na piątkowe kwalifikacje do sobotniego konkursu, następnie przyleciał do Austrii bez nart, a w niedzielnych zawodach wystartował na sprzęcie jednego z Francuzów. Ostatecznie otarł się o podium Pucharu Świata, bijąc rekord życiowy w każdej z kolejnych prób na Kulm w Bad Mitterndorf.
Tomofumi Naito nie zmieścił się w kadrze Japonii na tegoroczne igrzyska olimpijskie. Loty na Kulm miały być pierwszym sprawdzianem jego formy od czasu Pucharu Świata w Willingen. Problemy zawodnika pochodzącego spod Tokio zaczęły się w środę, kiedy Naito – wraz z Renem Nikaido – miał wylecieć z ojczyzny w kierunku Starego Kontynentu. Lot ze stolicy Japonii do Europy został jednak odwołany z powodu awarii samolotu. Już wtedy stało się jasne, że obaj skoczkowie nie zdążą dotrzeć do Styrii do momentu rozpoczęcia piątkowych kwalifikacji do sobotniego konkursu w Bad Mitterndorf. Obaj wylecieli z Japonii ze znacznym opóźnieniem, dwoma różnymi trasami. Mniej szczęścia miał Nikaido, który utknął w Zjednoczonych Emiratach Arabskich przy okazji przesiadki w Dubaju.
– W środę odwołano naszą wspólną podróż liniami LOT. Renowi nie udało się uzyskać zmiany rezerwacji. Przyczyna pozostaje nieznana – opowiada nam Naito, który w Austrii zameldował się już w sobotę, choć z niekompletnym sprzętem. Do Wiednia nie doleciały bowiem jego narty, co wymagało zorganizowania zastępczej pary już w Bad Mitterndorf. Pierwotnie Naito miał skorzystać z nart Nikaido, którymi reprezentacja Japonii dysponowała na miejscu. Ostatecznie z pomocą ruszyła francuska drużyna, wskutek działań jednego z członków sztabu Naito.
– Tym razem linie LOT nie dostarczyły moich nart. Frederic Zoz wynegocjował zatem wypożyczenie nart od Julesa Cherveta. Długość nart Rena Nikaido, które były na miejscu, to 232 cm, a potrzebowałem takich o długości 236 cm – wyjaśnia nam sympatyczny zawodnik z Kraju Kwitnącej Wiśni.
Naito na nartach Cherveta oddał w niedzielę trzy skoki. W kwalifikacjach uzyskał 222,5 metra – poprawiając życiówkę z Oberstdorfu o pół metra. W pierwszej rundzie konkursowej poprawił się o kolejny metr. Absolutną furorę zrobił jednak w serii finałowej, kiedy poszybował na odległość 242,5 metra. Ta próba wywindowała go z siódmej na czwartą lokatę – najlepszą w karierze. Do podium zabrakło mu zaledwie 0,3 pkt.
– Lot na 240. metr był moim marzeniem i dziś je zrealizowałem! Jestem przeszczęśliwy! – mówił nam uradowany Japończyk, nie skupiając się na stracie do najlepszej trójki.
Wyczyn Naito nie umknął uwadze Piotra Żyły, najlepszego z Polaków w niedzielę na Kulm.
– Musi mieć strasznie złe narty, skoro tak skacze na pożyczonych <śmiech>… Fajnie! On jest takim pociesznym Japończykiem. Niesamowita historia! Prawie by nie wystartował, a dzisiaj świetnie skakał. Na dodatek obniżyli mi belkę po jego skoku w finale. Rewelacja. I to na czyichś nartach. Wielki szacunek dla niego! – podkreśla Żyła.
Przypomnijmy, że 33-letni Naito na pierwsze punkty Pucharu Świata w karierze czekał do tego sezonu. Jak dotąd zgromadził ich 171, co daje mu 26. pozycję w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2025/26. W styczniu Naito podczas debiutanckiego weekendu z lotami narciarskimi został drużynowym mistrzem świata w tej konkurencji.
Korespondencja z Bad Mitterndorf, Dominik Formela