Loty w Vikersund dla Anny Twardosz? „Nie mówię tak, nie mówię nie"
Anna Twardosz zajęła 29. miejsce w czwartkowym konkursie Pucharu Świata w Lahti. Choć Polka znalazła się w drugiej serii, po zawodach nie ukrywała rozczarowania - przede wszystkim poziomem oddanych skoków. Po rywalizacji odniosła się również do szansy debiutu na skoczni do lotów narciarskich w Vikersund.
Już na początku rozmowy Twardosz przyznała wprost, że konkurs na Salpausselce nie należał do udanych.
- To nie były moje zawody, to nie były moje skoki, jakie bym chciała tu oddawać, jakie mogę oddawać. W tym momencie już nic z tym nie zrobię. Szykuję się na sobotę i czuję, że będzie lepiej - powiedziała.
Polska skoczkini wraz ze sztabem szybko przeanalizowała przyczynę problemów. Kluczowy okazał się moment wybicia.
- Te skoki wychodziły tutaj trochę za wcześnie, przez co nie ma takiej fajnej energii na progu. Później w locie „dokładam" klatką do nart, przez co tracę prędkość i spadam. Ten problem przydarzał się nie tylko na tym obiekcie. To jeden z trudniejszych problemów do wyeliminowania. W skali sezonu to jest jednak dużo mniejszy kłopot, aniżeli był na przykład rok temu.
Twardosz nie szukała wymówek w charakterystyce fińskiej skoczni, choć przyznała, że obiekt w Lahti jest wymagający.
- Skocznia według mnie jest trudna, ale dzisiaj po prostu zabrakło „tego czegoś". Jestem na siebie zła. Skoki mnie dziś nie satysfakcjonowały.
Polka przyznała jednak, że profil skoczni w Lahti akurat jej odpowiada.
- Wolę dużo bardziej taką skocznię ze stromym rozbiegiem i zeskokiem, niż gdy jest płasko - wtedy jest mi trudniej.
Po intensywnej części sezonu zwieńczonej startem w igrzyskach olimpijskich, pojawia się już naturalne zmęczenie, ale nie brakuje motywacji.
- Czuję się dobrze. Wiadomo, że jest zmęczenie całym sezonem, ale jest także motywacja. Chcę się jeszcze pokazać, wycisnąć z siebie jak najwięcej. Szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać jutra. Chciałabym znowu wyjść na skocznię i oddać swoje normalne skoki.
W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Twardosz utrzymuje się w czołowej trzydziestce, co potencjalnie daje przepustkę do startu w lotach narciarskich w Vikersund. Polka jednak nie składa jeszcze jednoznacznej deklaracji.
- Zobaczymy, co czas pokaże. W tym momencie nie mówię tak, ale też nie mówię nie. Możecie mnie tam zobaczyć, a możecie mnie nie zobaczyć - zakończyła enigmatycznie.
Korespondencja z Lahti, Dominik Formela